Polska rosnących nierówności

opublikowano: 09-12-2019, 22:00

Ekonomiści dowodzą, że problem rosnących różnic w podziale dochodu narodowego dotyczy także Polski.

Temat nierówności zarobkowych jest dzisiaj jednym z najczęściej pojawiających się w politycznej debacie problemów ekonomicznych we wszystkich demokracjach świata zachodniego. Niezależnie, czy państwa funkcjonują w oparciu o gospodarkę wolnorynkową od zarania swojego istnienia, jak Stany Zjednoczone, czy transformację gospodarczą przeszły dopiero trzy dekady temu, jak Europa Środkowo-Wschodnia, wyraźnie widać dzisiaj, że różnice w wynagrodzeniach między najbogatszymi a najbiedniejszymi rosną coraz szybciej.

Choć ekonomiści ciągle nie zdołali odpowiedzieć na fundamentalne pytanie „jaka jest optymalna wysokość nierówności”, to jednak zgodnie uznaje się, że ich zbyt wysoki poziom szkodzi rozwojowi gospodarczemu — tego typu stwierdzenia z łatwością możemy znaleźć w okresowych perspektywach gospodarczych OECD czy Banku Światowego. Problem ten dotyczy także polskiej gospodarki.

Lwia część dla bogatych

Dwóch ekonomistów, Paweł Bukowski i Filip Novokmet, opublikowali na łamach Centre for Economic Performance London School of Economics artykuł, w którym badają nierówności w Polsce w latach 1892-2015, w tym zmiany związane z transformacją gospodarczą już po upadku komunizmu. Konkluzja tych badań głosi, że Polska w ciągu zaledwie jednego pokolenia przeszła drogę od jednego z najbardziej egalitarnych społeczeństw w UE do statusu jednego z najbardziej zróżnicowanych.

Co ciekawe, istotny wzrost nierówności pokrywa się z momentem wejścia Polski do Unii Europejskiej. Jednym z popularniejszych wskaźników badających nierówności jest zbadanie, jaki jest udział w podziale dochodu narodowego poszczególnych grup podzielonych według wysokości przychodów.

Okazuje się, że w latach 1989-2015 czołowy 1 proc. populacji zdołał przejąć 24 proc. dochodu narodowego, podczas gdy na biedniejszą połowę społeczeństwa do podziału przypadło jedynie 13 proc. wzrostu wykreowanego w gospodarstwie bogactwa. Inaczej mówiąc, podczas gdy dochód narodowy całej populacji wzrósł łącznie o 73 proc., 1 proc. najlepiej zarabiających zyskał 458 proc., natomiast dolna połowa jedynie 31 proc.

Zdaniem Bukowskiego i Novokmeta głównymi powodami wzrostu nierówności w pierwszych latach kapitalizmu były liberalizacja rynku pracy oraz prywatyzacja. Później, w pierwszych latach XXI wieku za dalszy wzrost nierówności odpowiadały wpływy z rynków kapitałowych, które w ostatnich latach znacznie przewyższają wzrost wynagrodzeń, szczególnie tych najbiedniejszych. Na to zjawisko wpływ ma z kolei globalizacja oraz rosnąca rewolucja technologiczna.

Winna globalizacja

Dr Martyna Kobus, badaczka nierówności ekonomicznych w Instytucie Nauk Ekonomicznych Polskiej Akademii Nauk podkreśla, że opracowanie ekonomistów z LSE jest dopiero początkiem odkrywania prawdy o sytuacji nad Wisłą.

fb545d1e-8c30-11e9-bc42-526af7764f64
Ekonomia na dzień dobry
Newsletter autorski Marcela Lesika
ZAPISZ MNIE
Ekonomia na dzień dobry
autor: Marcel Lesik
Wysyłany raz w tygodniu
Marcel Lesik
Autorski newsletter poświęcony światowej ekonomii: analizy, prognozy, badanie trendów i sprawdzanie faktów.
ZAPISZ MNIE

Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa.

Kliknij w link w wiadomości, aby potwierdzić subskrypcję newslettera.
Jeżeli nie otrzymasz wiadomości w ciągu kilku minut, prosimy o sprawdzenie folderu SPAM.

— Badania Bukowskiego i Novokmeta, oraz niedawne Brzezińskiego, Mycka i Najsztuba to pierwsze badania, dzięki którym uzyskujemy bardziej realistyczny obraz nierówności w Polsce niż to, co do tej pory znamy z wyliczeń GUS. Standardowe wyliczenia dotyczące nierówności opierają się o badania ankietowe, w których niedoreprezentowani są najbogatsi, co zaburza końcowe wyniki oraz konkluzje. Należy zatem mieć na uwadze to, że obraz dotyczący faktycznych nierówności w Polsce dopiero zaczyna nam się wyłaniać — tłumaczy ekonomistka.

Patrząc w przyszłość dr Martyna Kobus zwraca uwagę, że najważniejszą kwestią jest badanie nierówności szans, których uchwycenie w badaniach jest jeszcze trudniejsze niż nierówności zarobkowych.

— W Polsce problemem jest wręcz regresywny system podatkowy. Jeśli nierówności będą rosły, to podstawowe narzędzie ich niwelowania nie spełnia swojej funkcji. W dalszej perspektywie kluczowe są nie tyle same nierówności, co nierówności szans, gdyż coraz więcej badań pokazuje, że to one mają negatywny wpływ na wzrost gospodarczy w długim okresie. Możemy mieć wysokie nierówności, ale jeśli mamy np. edukację podstawową zapewniającą dobrą jakość nauczania niezależnie od tego w jakiej rodzinie dziecko się urodziło, to nierówności w finalnych dochodach nie muszą nam tak przeszkadzać. Na temat nierówności szans w Polsce wiadomo jednak jeszcze mniej — podkreśla dr Martyna Kobus.

Prof. Beata Smarzyńska Javorcik, główna ekonomistka Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju podkreśla, że na początku transformacji istniała demokratyczna wola zwiększenia nierówności w porównaniu do tych, które miały miejsce w systemie komunistycznym.

— 30 lat temu w Polsce socjalistycznej nie było związku pomiędzy wykształceniem a pracą, pomiędzy produktywnością a płacą, a zatem mieliśmy sztuczną równość. Kiedy zmienił się system gospodarczy, nieunikniona była dekompresja zarobków, a więc ich rozrzut się rozszerzył. W pewnym sensie tego społeczeństwo chciało — chcieliśmy, by osoby, które lepiej pracują, zarabiały więcej — wyjaśnia Beata Smarzyńska Javorcik.

Jednocześnie Beata Smarzyńska Javorcik podkreśla, że mimo rosnących różnic ekonomicznych wynagrodzenia wszystkich grup zarobkowych rosną, i to szybciej niż średnia w krajach G7:

— Tak zwany absolutny poziom życia poprawił się wszystkim obywatelom, co wśród państw byłego bloku wschodniego udało się tylko Polsce i Turcji — mówi główna ekonomistka EBOR.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Lesik

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy