Eksperci z Uniwersytetu Nawarry wraz z firmą doradczą EY ulokowali Polskę na 28. miejscu w tegorocznym zestawieniu najbardziej atrakcyjnych państw dla funduszy venture capital i private equity. W porównaniu z poprzednią edycją rankingu awansowaliśmy o jedną lokatę. W tyle pozostawiamy takie państwa, jak Indie, Turcja czy Brazylia.

— Polska jest jednym z niewielu krajów i jedynym w naszym regionie, który notował awans w każdej edycji naszego rankingu. Potwierdza to aktywność funduszy w naszym kraju. Polska jest wciąż postrzegana jako rynek z potencjałem. W ciągu ostatniego roku obserwowaliśmy kilka naprawdę spektakularnych transakcji z udziałem funduszy — mówi Brendan O’Mahony, partner zarządzający działem doradztwa transakcyjnego EY.
Wymienia m.in. zakup udziałów w Eko Holdingu przez Advent International czy też sprzedaż grupy Lux Med przez Mid Europę brytyjskiej Bupie. Jeśli przyjrzymy się składowym oceny Polski, to okazuje się, że naszym największym atutem jest siła rynku kapitałowego. Pod tym względem jesteśmy sklasyfikowani na 26. miejscu na świecie. Co ciekawe, wcześniej autorzy rankingu na pierwszym miejscu stawiali witalnośćpolskiej gospodarki. Pod tym względem w 2009 r. zajmowaliśmy nawet 11. miejsce na świecie. Słabiej natomiast wypadamy pod względem przedsiębiorczości i innowacyjności. Niskie wydatki na badania i rozwój, problemy z komercjalizacją nauki i brak systemu zachęt dla biznesu, które poprawiłyby współpracę ze środowiskami akademickimi, to nasza pięta achillesowa. Co ciekawe, największą poprawę Polska odnotowała w zakresie systemu podatkowego. Cztery lata temu byliśmy na 80. miejscu. W tym roku awansowaliśmy na 41. i, według EY, to nie koniec. Możliwe, że już wkrótce dla funduszy VC/PE system fiskalny w Polsce będzie bardziej atrakcyjny niż amerykański. W rankingu USA zajmują 37. miejsce.
Przedstawiciele funduszy zgadzają się z wydźwiękiem raportu. Jak podkreśla Tomasz Stamirowski, partner zarządzający w funduszu Avallon, w ostatnich latach kapitał odpływał z Hiszpanii i Włoch, a inwestorzy szukają nowych miejsc do jego ulokowania. Ponadto część z nich jest rozczarowana wynikami, które osiągają w Azji czy Ameryce Południowej. Dlatego ich wzrok pada na Europę Wschodnią.
— Polska jest dobrze postrzegana. To miejsce do inwestowania i zarabiania pieniędzy — mówi Tomasz Stamirowski. Według niego, nadal największą słabością naszego kraju pozostaje wielkość firm z sektora prywatnego, które mogą stać się przedmiotem transakcji. W porównaniu z państwami zachodnioeuropejskimi nasze przedsiębiorstwa są o wiele mniejsze, co powoduje, że duże fundusze mają ograniczone możliwości poruszania się po rynku.