Polska za mała dla Comarchu

Katarzyna Latek
opublikowano: 18-12-2009, 00:00

Już w przyszłym roku większość przychodów Comarchu ma pochodzić z zagranicy. Na celowniku są Chiny.

Po przejęciu w Niemczech kolej na Francję

Już w przyszłym roku większość przychodów Comarchu ma pochodzić z zagranicy. Na celowniku są Chiny.

Informatyczna firma liczy na szybki wzrost w kolejnych latach. Dlatego szuka nowych rynków dla produktów. Janusz Filipiak, prezes Comarchu, jest przekonany, że przyszłością jest Azja.

Tropem klientów

— Polskie firmy nie mają doświadczenia w eksporcie do Azji. Chcemy być jedną z pierwszych, która tam zaistnieje — mówi prezes.

Dodaje, że Chiny stają się światową potęgą gospodarczą, dlatego nie można lekceważyć ich jako rynku zbytu. Poza tym coraz więcej światowych koncernów, które są klientami Comarchu, ma swoje placówki w Azji i chciałoby, żeby polska firma obsługiwała ich również na miejscu. Tym tropem Comarch trafił już do Wietnamu.

Przeszkodą w podbiciu Azji może być jednak… kultura.

— Zdajemy sobie sprawę, że panują tam inne zwyczaje biznesowe. Musimy się ich nauczyć i podchodzimy do tego bardzo poważnie. Wyzwaniem będzie szczególnie ochrona własności intelektualnej, bo kraje azjatyckie mają z tym ogromny problem — mówi Janusz Filipiak.

Spółka ma już kilku chętnych do współpracy. Na początku stycznia przyjmie delegację chińskiej firmy, która chce z nią utworzyć joint venture. Inne chińskie przedsiębiorstwo chce działać jako OEM, czyli sprzedawać produkty Comarchu pod własną marką.

Azja to niejedyny egzotyczny kierunek dla Comarchu. Ma też kontrakty w Afryce, chociaż nie działa tam przez własne przedstawicielstwa, a podąża za swoimi klientami.

Szczegółowej strategii dla Chin jeszcze nie ustalono, wiadomo natomiast, że Comarch chce mieć pełnowymiarowe struktury biznesowe w Niemczech i we Francji. W Niemczech działa przez przejętą spółkę SoftM, która jest w trakcie zmiany nazwy na zawierającą markę Comarch. Do niedawna mocno obciążała wynik polskiej grupy kapitałowej, jednak jej restrukturyzacja już się kończy.

— W czwartym kwartale wynik SoftM będzie zbliżony do zera. Może nawet wyjść na niewielki plus. W przyszłym roku na pewno będzie rentowna — zapewnia Janusz Filipiak.

Comarch planuje wycofanie spółki zależnej z niemieckiej giełdy, jeżeli uda się odkupić akcje od mniejszościowych akcjonariuszy. Za dwa-trzy lata mogłaby powrócić na parkiet, jednak — jak podkreśla prezes — już ze znacznie lepszą, silniejszą pozycją rynkową.

Jeżeli zgodnie z planami SoftM w przyszłym roku wyjdzie na plus, to w 2011 r. Comarch może przejąć francuską spółkę podobnej wielkości. Już w 2010 roku zainwestuje ponad 3 mln EUR w budowę oddziałów we Francji i wytwarzanie nowych produktów.

Duży może więcej

Możliwe jest natomiast wycofywanie się z mniejszych rynków, tak jak stało się to na Litwie.

— Przygotowanie produktu na mały i na duży rynek kosztuje tyle samo. A zyski na dużym rynku są nieporównywalnie większe — wyjaśnia prezes Comarchu.

Jego zdaniem, szansą dla Comarchu jest trend do outsourcingu IT w dużych koncernach. Wkrótce firma podpisze taki kontrakt z e-Plus, częścią holenderskiego operatora KPN. Możliwe, że jeszcze w pierwszym półroczu przyszłego roku poinformuje o kolejnej umowie tego typu.

Wszystkie te działania sprawią, że przychody grupy kapitałowej w 2010 roku wzrosną o kilka procent, a ponad połowa z nich będzie pochodziła ze sprzedaży za granicę.

— Może to być nawet blisko 70 proc. — mówi Janusz Filipiak.

Aby silnie zaistnieć na rynkach zagranicznych, Comarch będzie musiał sporo wydać na kampanię wizerunkową. W Niemczech przeznaczy na ten cel około 3 mln euro. Podobną kwotę wyda także w Polsce.

Ponieważ spółka będzie agresywnie inwestować, raczej nie wypłaci dywidendy za 2009 rok.

— To zależy od decyzji WZA, jednak ja będę nalegał, by nie wypłacać dywidendy — zapowiada prezes.

Najważniejszy teraz jest SoftM

Robert Kurowski, analityk DM AmerBrokers

W naszej ostatniej rekomendacji wyceniliśmy akcje Comarchu na 81,5 zł z zaleceniem "sprzedaj". Braliśmy pod uwagę, że ponad połowę przychodów spółka uzyska ze sprzedaży za granicą, dlatego zapowiedzi prezesa nie zmieniają na razie naszej opinii. Spółka jest wysoko wyceniana na tle branży. Jej kurs w ostatnim czasie zdyskontował już oczekiwania na wzrost w IV kw. i w 2010 r. Najważniejsze dla Comarchu jest osiągnięcie rentowności przez niemiecką spółkę zależną SoftM. Jeżeli zrestrukturyzowany SoftM wyjdzie w 2010 r. na plus, to grupa Comarch powinna już się bez przeszkód rozwijać.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Latek

Polecane