Polska zadziwia formą, WIG20 zyskał 3 proc.

Roman Przasnyski
opublikowano: 2010-03-01 00:00

Piątkowe nastroje były zdecydowanie lepsze niż w czwartek. Nasz indeks największych spółek należał do najsilniejszych w Europie. Jednak ten optymizm wydaje się nieco

na wyrost, tym bardziej, że towarzyszyły mu niewielkie obroty. Radość naszych inwestorów ze wzrostu PKB w Stanach Zjednoczonych o 5,9 proc. była znacznie większa niż na Wall Street, gdzie początek handlu był spadkowy. Takie odważne wychodzenie przed szereg może się zemścić.

Sesja zaczęła się umiarkowanie optymistycznie. Indeks największych spółek zyskiwał na otwarciu 0,8 proc., a WIG rósł o 0,44 proc. Wskaźniki małych i średnich firm początkowo nieznacznie traciły na wartości, wkrótce jednak i w ich przypadku sytuacja się poprawiła. Dobre nastroje zawdzięczaliśmy głównie zyskującym ponad 3 proc. walorom KGHM. Później dołączyły do nich papiery Lotosu. Po południu wyraźnie zwiększyła się skala zwyżki walorów PKO BP, które zyskiwały ponad 2 proc. Nieźle radziły sobie także pozostałe banki, zyskujące po około 1,5 proc.

Po publikacji danych dotyczących dynamiki amerykańskiego PKB wzrosty zdecydowanie się zwiększyły. Finisz sesji była dość nerwowy, gdy okazało się, że reakcja na te dane inwestorów na Wall Street wcale nie była entuzjastyczna. Ostatecznie jednak indeks największych spółek wzrósł o 3,03 proc., a WIG zyskał 2 proc. To jednak głównie zasługa zaskakującego ataku byków na końcowym fixingu. mWIG40 zwiększył swoją wartość o 0,74 proc., a sWIG80 o 0,65 proc. Obroty wyniosły prawie 1,4 mld zł.

Warszawa błyszczała na tle Europy. Rynki w Paryżu i Frankfurcie zaczęły sesję od wzrostu indeksów o 0,9 proc. i utrzymywały takie zwyżki przez większą część dnia. Giełda ateńska zyskiwała do południa 1,5 proc. O niemal 1 proc. rósł mocno ostatnio przeceniany indeks w Madrycie. Na giełdach naszego regionu nastroje były mieszane. Wskaźniki w Bukareszcie, Sofii i Pradze traciły po około 0,5 proc. W Budapeszcie przekraczały 1 proc. Moskiewski RTS trzymał się blisko czwartkowego zamknięcia. Tuż po 16.00 indeksy w Paryżu, Frankfurcie i Londynie zyskiwały po około 0,6-0,7 proc.

Już w czwartek widać było na naszym parkiecie chęć do wzrostów, jednak warunki zewnętrzne były zbyt niekorzystne, by ten zamiar zrealizować. Dziś było już znacznie lepiej. Umiarkowany optymizm z początku sesji w ciągu dnia wyraźnie narastał, a na końcu przerodził się niemal w euforię. Ostatnią sesję tygodnia byki mogą więc zaliczyć do wyjątkowo udanych, jednak kończący się luty należał do najgorszych dla posiadaczy akcji miesięcy w rocznej fali wzrostów.

Roman Przasnyski