Polski bursztyn jest zawsze trendy

Ewa Kozakiewicz, Nasz Rynek Kapitałowy
opublikowano: 2007-10-11 13:50

W świecie najbardziej ceniony jest bursztyn naturalny, nie poddawany żadnej obróbce. Jest najdroższy i... najbrzydszy. Specjaliści mówią o nim "mydło", bo jest nieprzezroczysty. Ale Francuzi, Włosi i Niemcy kupują właśnie taki bałtycki sukcynit, bo mają pewność, że jest unikatowy. Polacy nie przywiązują do tego aż takiej wagi. A przecież ceny prawdziwego jantaru stale rosną...

Paola Nativio z Lanciano, z regionu Abruzzo we Włoszech, kiedy przyjechała do Krakowa, by pielgrzymować śladami papieża Jana Pawła II, na liście zakupów zapisała słowo: ambra. Po włosku: bursztyn. Dodatkowo miał być zielony!
  Na kolory bursztynu panują różne mody. Dwa lata temu obcokrajowcy poszukiwali naszyjników, broszek i pierścionków tylko w mlecznym odcieniu. Obecnie turyści z Niemiec, jak i z Włoch, gustują w wyrobach o tradycyjnym jasnomiodowym lub koniakowym kolorze   mówi Bożena Bąkowska sprzedająca biżuterię w kramie w krakowskich Sukiennicach. Wśród różnorodnych precjozów, Paola z Lanciano odnalazła zieloną broszkę, o jaką prosiła ją mama. Producenci wyrobów bursztynowych prześcigają się w pomysłach, by zadowolić klientów, szczególnie tych zagranicznych.   Polacy rzadko u nas kupują   twierdzi Bąkowska, która nie oferuje tanich wzorów: cena bursztynowego pierścionka zaczyna się od 200 złotych.

Ingerencja w bąbelki
Najbardziej poszukiwany w jubilerstwie jest bursztyn bałtycki. Wyróżnia go zróżnicowanie stopnia przezroczystości i barwy: od jasnożółtej aż do białej, niebieskawej, zielonej, beżowej i brązowej. Stopień przezroczystości i kolor bursztynu zależą od liczby i ułożenia pęcherzyków gazu w masie bursztynu.
  Prześladowała nas myśl, dlaczego człowiek ingeruje w te bąbelki? Po co ma poprawiać naturę?   opowiada Robert Hilczer, projektant unikatowej biżuterii. Razem z żoną Katarzyną Gere od dwóch lat tworzą ekskluzywne naszyjniki, pierścienie i wisiory dla firmy Venice Label.   Mój pierwszy pierścionek, który dostałam od babci, miał nieregularne kształty   zakochałam się w nim od razu   opowiada Katarzyna Gere.   Utrzymanie bursztynu w jego naturalnej formie jest głównym założeniem przy tworzeniu naszej biżuterii. To kształt i kolor bryły narzuca nam pomysł, co z niego może powstać   mówi projektantka.   Podporządkowujemy się urzekającemu pięknu natury i staramy obrabiać jak najmniej inwazyjnie   wyjaśnia Robert Hilczer.   Kiedyś wpadł mi w ręce kawałek miodowego bursztynu podobny w kształcie do głowy pomnika Chopina   dłuta Wacława Szymanowskiego   stojącego w warszawskich Łazienkach Królewskich. O ingerencji w kształt według mnie nie mogło być mowy, ale nie przypuszczałem, że na taką formę ktoś się skusi i to w ogóle kupi. Okazało się, że wyrób nadspodziewanie szybko zniknął z galerii, gdzie go wystawiłem na sprzedaż   opowiada.
Katarzyna Gere specjalizuje się w tworzeniu sznurów korali z bursztynu   bryłki bursztynu różnią się od siebie kształtem, każda ma inną kolorystykę, a dodanie kolejnej z nich decyduje o ostatecznym wyrazie artystycznym. Pomijając cały proces technologiczny, który nie jest zbyt skomplikowany, bo w tym przypadku polega na oczyszczeniu i szlifie bryłek, aby bursztyn nabrał blasku   najważniejszy jest dobór kawałków w zestaw, pomysł. - To trwa czasem miesiąc, aby mieć pewność, że wyrób ma odpowiedni naturalny wyraz   opowiada Gere. Jako uzupełnienie bursztynu projektanci stosują w biżuterii przeważnie skórę i jedwab oraz oczywiście srebro jako oprawę, która "naturalnie wyrasta" z kamiennej żywicy. Takie podejście do bursztynu stosowanego we współczesnej biżuterii jest niezwykłe w świecie. Unikatowa biżuteria tego typu to polska specjalność. Hilczer śmieje się, że zna klientkę noszącą bardzo duże bursztyny, która twierdzi, że robi to dla... przyjaciółek, bo one się wściekają, że za żadne pieniądze nie mogą mieć identycznej biżuterii...

"Nie zapomny o mnie!"
Taki dziwny napis   ażurowe litery z bursztynu, naszyte na czarną aksamitkę, która w 1850 roku otulała szyję jakiejś damy, wpadły w ręce Anny Pusoskiej, kierowniczki Pracowni Rzemiosła Artystycznego Muzeum Narodowego w Krakowie. Anna Pusoska specjalizuje się w konserwacji ceramiki, szkła i materiałów organicznych, a bursztyn zalicza się do tych ostatnich.   Tajemniczy niekompletny napis, niektóre bursztynowe literki były połamane. Podczas konserwacji odkryliśmy razem z Janem Wiśniewskim, że napis nie jest wykonany z bursztynu!   opowiada Pusoska, i podkreśla jak trudno odróżnić prawdziwy bursztyn od falsyfikatu lub bursztynu poprawionego chemicznie, co zdarzało się już w minionych wiekach.   Jest wiele bursztynu zafałszowanego, szczególnie w wyrobach dziewiętnastowiecznych, kiedy rozwijały się metody chemiczne. Syntetycznie próbowano robić także koral, szylkret czy kość   twierdzi Pusoska.
Broszka w kształcie rozety, w komplecie z parą kolczyków z około 1830 roku była przedmiotem zabiegów konserwatorskich Anny Pusoskiej, która podobnie jak współcześni projektanci hołduje zasadzie jak najmniejszej ingerencji w naturalne piękno bursztynu.   Z czasem bursztyn traci spójność żywiczną i ma tendencję do łatwego rozpadania się na drobne kawałki. Nie wszystkie elementy broszki zachowały się, a konserwacja polegała na sklejeniu ich razem. Z pozostałej miazgi wykonałam uzupełnienia przy użyciu kleju, w który je wtopiłam   opowiada konserwatorka. Dobrze zachowane fragmenty broszki zostały impregnowane materiałem syntetycznym. Bursztynowi zagrażają drobnoustroje i pleśnie   mówi konserwatorka, i podkreśla, że utrzymywanie właściwych stabilnych warunków: wilgotności, temperatury, światła i promieniowania ultrafioletowego ma duże znaczenie dla dobrego zachowywania bursztynowych obiektów sztuki.
Przyznaje jej rację doktor nauk chemicznych Małgorzata Kucharska, rzeczoznawca Międzynarodowego Stowarzyszenia Bursztynników, która twierdzi, że tak bardzo poszukiwany, piękny bursztyn biało-żółty, jest niezwykle kruchy.   Rynek wymusza zabiegi poprawiania bursztynu, jak w przypadku odmian w modnym kolorze koniakowym, uzyskiwanym przez stosowanie pewnych procesów chemicznych. Bursztyn naprawdę występuje w przyrodzie w takim kolorze, ale oczekiwaną barwę uzyskałby dopiero za wiele lat - tłumaczy Kucharska. - Podobnie jest z bursztynem zielonym, który w naturze pojawia się niezwykle rzadko - niektórzy bursztynnicy zewnętrzną warstwę bryłki pokrywają farbą o takim odcieniu, co daje zamierzony efekt kolorystyczny, ale nie narusza jego struktury wewnętrznej   wyjaśnia Kucharska, i podkreśla jednak najwyższą wartość naturalnego bursztynu, tylko szlifowanego i polerowanego.

Niezwykły Skarbiec
Pracował nad nim 12 lat. Zużył siedem ton różnorodnych, niezwykle rzadkich odmian bursztynu, w tym "błękitnego". Bursztyn   ponad 823 kilogramy   ostatecznie został zamknięty w kształcie szkatuły i przekracza wagę płytek słynnej Bursztynowej Komnaty z Carskiego Sioła. Unikatowy wyrób Lucjana Myrty, słynnego sopockiego bursztynnika, zwany Bursztynowym Skarbcem, można było po raz pierwszy oglądać w Centrum Wystawowo-Konferencyjnym na Zamku Królewskim na Wawelu do końca września.
  Nie robiłem Skarbca dla jakiegoś rekordu, ani na zamówienie - mówi Myrta, który nie tylko tworzy niezwykłe dzieła w stylu dawnej XVII-wiecznej sztuki gdańskich bursztynników, ale też je kolekcjonuje. - Spodobała mi się szafa na biżuterię Marii Antoniny, dar paryżan dla królowej, znajdująca się w Pałacu Wersalskim - opowiada artysta, który zainspirowany tym dziełem wykonał podobną.
W dekoracji, stosując techniki intaglio i reliefu, sięgnął do "czegoś najbliższego", jak powiedział   do opowieści o Chrystusie. Postać Chrystusa znajduje się w centralnej scenie "Kazania na Górze" i otoczona jest kompozycjami scen biblijnych: niesienia pomocy ludziom, wspomagania odrzuconych, uzdrawiania chorych oraz wskrzeszania zmarłych. W zwieńczeniu Skarbca widnieje tetragram Imienia Bożego - Jehowa, Jahwe, umieszczony na niebiańskim łuku. Tetragram zrobiony jest z białego bursztynu. - Przesłanie "Bóg czuwa nad swoim Synem" zaczerpnąłem z Sali Czerwonej gdańskiego Ratusza - opowiada o inspiracjach swojego Skarbca Lucjan Myrta.
  To nie jest obiekt sakralny, chociaż przeważają sceny biblijne - mówi Myrta.   Ornamentyka dzieła nawiązuje do pierwszego wieku naszej ery, do imperium rzymskiego czasów panowania cesarza Oktawiana Augusta i Tyberiusza - opowiada artysta. Skarbiec Lucjana Myrty jest okazały, ma wymiary: szerokość   60 centymetrów, długość  dwa metry, wysokość   prawie  trzy metry.
  Nie ma co zadzierać nosa, wszystko co robię, jest sztuką użytkową - mówi Myrta, oprowadzając po ekspozycji. Są na niej między innymi: replika szkatuły mistrza Christopha Mauchera, szkatuła Eweliny, poświęcona nieżyjącej córce Myrty, a wykonana w całości tylko z bursztynu naturalnego według wzoru skrzyni hebanowej z warsztatu Jamnitzera w Norymberdze z końca XVI wieku, czy największa szkatuła Adrianna. Ozdobne stoły, zegar Ermitage, parawan w secesyjne wzory, lampa paw i z ptasznikiem, kufle rubensowskie czy obrazy mozaikowe   wszystkie nawiązują do tradycji sztuki bursztyniarskiej, która w Polsce nigdy nie zanikła, a sięga jeszcze czasów króla Kazimierza Jagiellończyka. Władca ten zezwolił na utworzenie specjalnego cechu bursztynników w Gdańsku w 1477 roku.
- Przypadek sprawił, że trafiłem do warszawskiej pracowni Franciszka Wójcika, który zaraził mnie swą pasją, a że szło mi dobrze, uznałem, że mogę się poświęcić temu zajęciu   opowiada Myrta. Wszystkie wyroby pokazane 37 lat temu na wystawie w Paryżu i w Tokio zostały sprzedane.   To był sukces - wspomina bursztynnik, który dba o to, aby eksponaty tworzące autorską całość znajdowały się w jednym miejscu. Kiedyś były depozytem Muzeum Historycznego w Gdańsku, teraz umieszczone są Muzeum Zamkowym w Malborku. Lucjan Myrta jest także kolekcjonerem unikatowych naturalnych bursztynów: pokazuje równocześnie swoją kolekcję kolorowych odmian bursztynu - około trzy tysiące eksponatów i tzw. sopli - dwa tysiące. Wśród inkluzji - znajduje się jeden z dwóch takich obiektów na świecie - inkluzja jaszczurki z kleszczem.

Starczy dla wielu pokoleń!
  Bursztynu jest pod dostatkiem i starczy dla wielu pokoleń! - twierdzi profesor Barbara Kosmowska-Ceranowicz z Muzeum Ziemi PAN w Warszawie. - W tej chwili nie ma surowca, a ceny jego rosną, ale to są trudności przejściowe związane z ograniczeniem wydobycia bursztynu - mówi znawczyni tematu, autorka badań naukowych i dokumentacji złóż.
Oprócz głęboko zalegających złóż sambijskich, w rejonie kaliningradzkim, dużo bursztynu jest na Ukrainie. Wszystko jest kwestią pieniędzy potrzebnych na zainwestowanie w wydobycie, stworzenie kopalń. - W Polsce są przecież udokumentowane złoża bursztynu na niedużej głębokości w Górce Lubartowskiej w okolicach Parczewa, gdzie można by je eksploatować odkrywkowo - wyjaśnia profesor.
  Wzrost cen surowca, w ostatnich siedmiu latach zależny m.in. od granulacji, czystości i rodzajów spękania, wynika właśnie z braku inwestycji - mówi Małgorzata Kucharska. Cena jednego kilograma bursztynu zaczyna się od dwóch tysięcy złotych i w zależności od różnych parametrów sięga kilku następnych. To przekłada się na ceny wyrobów, szczególnie dekoratorskich - rzeźb, gdzie mamy duży ubytek materiału. Potwierdza to Wiesław Gierłowski, przewodniczący Światowej Rady Bursztynu, który mówi, że surowiec zdrożał szczególnie w latach 2000 2003. - W ciągu ostatnich dwóch lat ceny kilograma bursztynu utrzymują się na najwyższym poziomie, a najdroższy jest właśnie w Polsce. Wydobywa się go obecnie pięć razy mniej niż w latach 90., a popyt ciągle rośnie. Dlatego Gierłowski doradza zakup unikatowych wielkich brył bursztynu powyżej kilograma.

Więcej o bursztynie dowiesz się z październikowego wydania "Naszego Rynku Kapitałowego".