Polski elektryk drugim maluchem

Za kilka dni ElectroMobility Poland pokaże prototypy aut elektrycznych. Wytwórcy części liczą, że uruchomienie produkcji napędzi ich branżę.

Rodzima marka samochodów elektrycznych jest szansą na rozwój całego sektora motoryzacyjnego w kraju — uważają przedsiębiorcy zrzeszeni w Polskiej Grupie Motoryzacyjnej (PGM).

Polski elektryk drugim maluchem

opublikowano: 22-07-2020, 22:00

Za kilka dni ElectroMobility Poland pokaże prototypy aut elektrycznych. Wytwórcy części liczą, że uruchomienie produkcji napędzi ich branżę.

Rodzima marka samochodów elektrycznych jest szansą na rozwój całego sektora motoryzacyjnego w kraju — uważają przedsiębiorcy zrzeszeni w Polskiej Grupie Motoryzacyjnej (PGM).

SZANSA NA „MADE IN POLAND”:
SZANSA NA „MADE IN POLAND”:
Uruchomienie produkcji polskiego samochodu elektrycznego jest ogromną szansą dla polskiej branży motoryzacyjnej. Dlatego mocno kibicujemy projektowi budowy takiego auta — mówi Adam Sikorski, prezes Polskiej Grupy Motoryzacyjnej.
Fot. WM

Liczą na transfer technologii.

— Mamy nadzieję, że formuła, na jaką zdecyduje się ElectroMobility Poland, zapewni polskiemu przemysłowi motoryzacyjnemu dostęp do najnowszego know-how, które następnie będzie rozwijane w firmach. Tak było przed laty, gdy Włosi przenieśli fabrykę swojego fiata 126 do Polski. Z początku cała produkcja opierała się na włoskiej licencji i podzespołach, ale z czasem angażowało się w nią coraz więcej polskich producentów, którzy stworzyli podwaliny dzisiejszego przemysłu motoryzacyjnego w Polsce. Mamy nadzieję, że uda się ten proces powtórzyć — mówi Adam Sikorski, prezes PGM.

Na 28 lipca zapowiadana jest premiera pokazowych prototypów dwóch polskich samochodów elektrycznych — wersji hatchback i SUV.

— Bardzo liczymy na to, że za jakiś czas od startu seryjnej produkcji większość komponentów będzie pochodziła z krajowych fabryk. Polska Grupa Motoryzacyjna została zaproszona przez ElectroMobility Poland do udziału w opracowaniu łańcucha dostaw części i komponentów do polskiego samochodu elektrycznego. Będziemy się starali zapewniać temu projektowi stabilnych lokalnych dostawców oraz wysokiej jakości części — mówi Adam Sikorski.

Na jakie korzyści mogą liczyć producenci części? To będzie zależało od popularności auta w Polsce i za granicą. To jednak pieśń przyszłości — lipcowa premiera nie oznacza bynajmniej, że auto wkrótce trafi do salonów.

— Teraz zobaczymy jedynie prototypy polskiego „elektryka”, a jego produkcja rozpocznie się najwcześniej w 2023 r. — zaznacza prezes PGM.

Jakie szanse ma nowa polska marka aut elektrycznych? W 2019 r. zarejestrowano u nas 555,6 tys. nowych samochodów osobowych, z czego tylko niespełna 4 tys. stanowiły samochody elektryczne (w tym hybrydy typu plug-in). Zdaniem Adama Sikorskiego poziom sprzedaży polskiego auta będzie zależał m.in. od tego, „w jakiej formule będzie oferowane”. W grę wchodzi najem lub sprzedaż. Istotne będą również ceny i ewentualne dopłaty.

— Wejście na rynki zagraniczne może być dużym wyzwaniem, ale realnym. Gdyby chodziło o tradycyjny pojazd, konieczność tworzenia salonów sprzedaży i serwisów, byłaby poważną przeszkodą. Auta elektryczne wymagają jednak znacznie mniej obsługi serwisowej, a sprzedaż może odbywać się przez internet. Klienci akceptują takie nowe rozwiązania, najlepszym przykładem jest Tesla. Myślę, że kwestia ekspansji zagranicznej będzie zależała od skali sukcesu w Polsce. Jeżeli rodzima produkcja znajdzie uznanie w oczach lokalnych klientów, to będzie sygnał, że można myśleć o zagranicy — uważa Adam Sikorski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcin Bołtryk

Polecane