Polski menedżer nie lubi fuzji i przejęć

Marcel Zatoński
opublikowano: 07-10-2018, 22:00

Niski na tle europejskim apetyt na zakupy oraz cyfrowe rozeznanie i zainteresowanie zwinnością — oto portret polskiego menedżera A.D. 2018

Dobry menedżer musi nadążać za modą, a teraz w modzie, przynajmniej w Polsce, jest zwinność. O ile rok temu niespełna 20 proc. menedżerów deklarowało używanie strategii „agile management”, o tyle teraz robi to 80 proc. Takie są wyniki badania „Narzędzia i trendy w zarządzaniu", przygotowanego przez firmę doradczą Bain & Company na podstawie prawie 1,3 tys. ankiet wśród menedżerów z Francji, Niemiec, Polski, Hiszpanii, Szwajcarii i Wielkiej Brytanii.

— W porównaniu z ubiegłym rokiem wśród polskich menedżerów widać bardzo duży wzrost zainteresowania koncepcją zwinnego (agile) zarządzania, co nie wydaje się tylko chwilową modą. W Polsce, podobnie zresztą jak w Niemczech, duże firmy mają problem z innowacyjnością, co wynika z tego, że o ile za sukcesy się nagradza, to znacznie częściej karze się za porażki. Zwinne zarządzanie wyrywa pracowników z silosów w korporacji i daje im jeden, wspólny cel, dzięki czemu — po pierwsze — nie muszą tracić czasu na powszechną w firmach wielozadaniowość, a po drugie — nie tracą go na raportowanie wszystkiego kierownikom. Zwinne zespoły są droższe, ale wykonują zadania szybciej, widać więc wzrost zainteresowania tą metodą zarządzania, zwłaszcza w polskich bankach — mówi Marcin Szczuka, dyrektor w Bain & Company.

Badanie firmy doradczej potwierdza to, co można czuć intuicyjnie: menedżerowie z różnych krajów różnią się zasadniczo w podstawowych sprawach. Dla przykładu: Szwajcarzy odstawali od innych krajów pod względem zaufania do pracowników i chęci zwiększania ich uprawnień, a Niemcy jako jeden z kluczowych czynników sukcesu wymieniali łączenie się z innymi firmami lub ich kupowanie. Tymczasem w Polsce apetyt na fuzje i przejęcia jest niewielki.

— W Polsce na tle krajów Europy Zachodniej rzuca się w oczy niskie zainteresowanie menedżerów dokonywaniem fuzji i przejęć. Można to tłumaczyć relatywnie młodą kulturą korporacyjną. Przedsiębiorcy, którzy zakładali firmy u progu transformacji, obawiają się, że fundamenty, które stworzyli po 1989 r., mogą ucierpieć, jeśli do firmy przyjdzie z zewnątrz nowa grupa menedżerów. Są jednak liczne przykłady na to, że firmy, które mocno postawiły na akwizycje, jak choćby Wielton czy Maspex, wyszły na tym bardzo dobrze i zbudowały naprawdę silną pozycję — mówi Marcin Szczuka.

Różnice są widoczne też w sprawie tego, co menedżerowie z różnych krajów widzą jako najważniejszy cel biznesowy w ciągu najbliższych trzech lat.

Tu — przynajmniej w sferze deklaracji — dla Polaków ważniejsze od pieniędzy są uczucia klientów.

— O ile dla menedżerów w Niemczech najważniejszym celem jest wzrost przychodów, o tyle w Polsce priorytetem stała się poprawa obsługi klientów i budowanie ich lojalności. To ciekawy przykład transformacji polskich firm. Po latach koncentrowania się na niskiej cenie, która była kluczowa dla klientów, teraz — wraz ze wzrostem zasobności portfeli — menedżerowie dużo większy nacisk kładą na jakość produktów i usług oraz dostosowanie ich do oczekiwań konsumentów, co widać choćby po coraz częstszym stosowaniu takich narzędzi, jak Net Promoter Score — mówi Marcin Szczuka.

Co ciekawe, za naszą zachodnią granicą co czwarty menedżer jako priorytet wymienia dokonanie w firmie transformacji cyfrowej. U nas to mniej niż 5 proc. Nie oznacza to jednak, że Polacy są cyfrowo zacofani.

— W badanych krajach menedżerowie kładą duży nacisk na dokonanie transformacji cyfrowej, co szczególnie widoczne jest w Niemczech. W Polsce ten nacisk jest dużo słabszy, co jednak wynika nie z tego, że menedżerowie nie myślą o cyfryzacji, ale z tego, że pomyśleli o niej o wiele wcześniej niż zachodni menedżerowie. Pod tym względem Polska jest po prostu bardziej zaawansowana — mówi Marcin Szczuka. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Zatoński

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Polski menedżer nie lubi fuzji i przejęć