Polski sukces dopiero za cztery lata

Rozmawiał: Eugeniusz Twaróg
10-12-2017, 22:00

Szanse na międzynarodowe sukcesy polskich start-upów są umiarkowane — uważa Krzysztof Domarecki, inwestor na rynku fintechowym.

WYWIAD PULSU Z KRZYSZTOFEM DOMARECKIM, ZAŁOŻYCIELEM FUNDUSZU FIDIASZ, SZEFEM RADY NADZORCZEJ I TWÓRCĄ SELENY FM

Zobacz więcej

Krzysztof Domarecki Marek Wiśniewski

„PB”: Jakie są szanse polskich fintechów na zrobienie międzynarodowego biznesu?

Krzysztof Domarecki: Niewielkie. 50 proc. światowego rynku fintechowego to Chiny, gdzie rynek finansowy jest na tyle chroniony, że wejście w większość obszarów fintechowych jest bardzo trudne. W pojedynczych przypadkach unikatowych technologii będzie można tam coś sprzedawać, ale bez nadziei na większą ekspansję. Pracuję z Chinami od dawna i obserwuję jak skuteczniebronią się przed ingerencjami w ich rynek finansowy. Kolejne 25 proc. rynku to USA, gdzie fintechy zaczęły się rozwijać o 10 lat wcześniej niż u nas. Pozostałe 25 proc. to reszta świata w Europie. W Polsce część ludzi przecenia swoje możliwości w kwestii ekspansji i sprzedaży rozwiązań fintechowych. Jeżeli jakaś firma mówi, że sprzedaje np. do Japonii, to warto postawić pytanie, ile sprzedaje i czy to jest strategia budowania trwałych udziałów w rynku japońskim, czy też jedynie strategia eksportowa. Strategia globalna polega na budowie trwałych udziałów w poszczególnych rynkach, do czego często potrzeba zatrudnienia lokalnych menedżerów, utworzenia lokalnych biur, współpracy z lokalnym regulatorem, obsługi lokalnych klientów pod własnąmarką. Selena z zakładu w Korei także sprzedaje piany poliuretanowe na rynek japoński, ale jest to jedynie strategia eksportowa, bo nam nie udało się przez 15 lat wejść do Japonii pod własną marką.

To dlaczego takim firmom jak Transferwise z estońskimi korzeniami udało się zbudować globalny brand? Tymczasem w Polsce mamy silnych lokalnych graczy, jak cinkciarz.pl, którzy nie mają nawet regionalnego zasięgu?

Rynek polski jest duży i pozwala zarabiać, a poza tym sprawia, że ludzie są bardzo zajęci. Kiedy w Selenie mieliśmy 40 proc. udziałów w rynku polskim, to w 1999 r., żeby zrealizować ambitną ekspansję zagraniczną, musiałem zrobić woltę: oddałem klucze do firmy kolegom z zarządu i powiedziałem, że teraz oni nią zarządzają na rynku polskim. Ja natomiast wyprowadziłem się, założyłem oddzielne biuro, zatrudniłem nowych ludzi i zaczęliśmy od zera robić ekspansję. Nie wziąłem nikogo z zespołu, który odniósł sukces na rynku krajowym.

Jaka w tym analogia do fintechów?

Jeśli ktoś w 110 proc. nie poświęca ekspansji swojego czasu i zaangażowania, to nie osiągnie znaczącego sukcesu. Przy strategii ekspansji międzynarodowej rynek polski powinien być traktowany tak samo jak rynek włoski czy rumuński.

Transferwise przeprowadził się do Londynu. Czy ekspansję międzynarodową można zrobić z Warszawy, Krakowa, Wrocławia?

Oczywiście. Selena zrobiła ekspansję, mając centralę we Wrocławiu. Można to robić z każdego miejsca, ale trzeba wszystkie zasoby ludzkie, strategię dedykować ekspansji.

Widzi pan polski fintech z globalnymi szansami?

Tak, widzę taki brand.

Może pan powiedzieć jaki?

Tak, proszę przyjść do mnie za cztery lata.

Jest dopiero w okresie inkubacji?

Nie, ja jestem w nim inwestorem i najpierw muszę pomóc mu te szanse wykorzystać.

Który sektor fintech jest najbardziej perspektywiczny?

Jeśli mówimy o wyjściu poza Europę, to muszą być to bardzo niszowe rozwiązania technologiczne z dużą wartością dodaną w segmencie B2B. W B2C nie zrobi się już wiele. Takie firmy jak Billon mają szansę w rynku B2B. Ale w B2B można być tylko poddostawcą, zatem nie będzie to strategia globalna, niemniej można tu robić biznes i zarabiać dobre pieniądze.

Jak pan ocenia polskie banki, które często nazywane są fintechami?

Bardzo dobrze. Mamy bardziej zaawansowane rozwiązania digitalowe niż wiele banków z Europy Zachodniej, gdzie lokalne fintechy często narzekają na bariery rozwinięcia nowych usług finansowych. W Polsce też jest jeszcze sporo barier, ale nie narzekajmy na własny rynek i szans,e jakie mamy. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Rozmawiał: Eugeniusz Twaróg

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Inne / Polski sukces dopiero za cztery lata