Polski żywiec wieprzowy podbija Europę

Eksport żywca na Węgry, Litwę, Łotwę czy do Estonii rośnie jak szalony. Polscy przetwórcy podejrzewają, że potem mięso jedzie do Rosji.

Eksport żywca na Węgry, Litwę, Łotwę czy do Estonii rośnie jak szalony. Polscy przetwórcy podejrzewają, że potem mięso jedzie do Rosji.

Polski żywiec wieprzowy podbija Europę

(Marek Druś)
opublikowano: 27-06-2006, 07:17

Eksport żywca na Węgry, Litwę, Łotwę czy do Estonii rośnie jak szalony. Polscy przetwórcy podejrzewają, że potem mięso jedzie do Rosji.

Eksport żywca na Węgry, Litwę, Łotwę czy do Estonii rośnie jak szalony. Polscy przetwórcy podejrzewają, że potem mięso jedzie do Rosji.

Wśród przedstawicieli branży mięsnej narasta zniecierpliwienie i frustracja spowodowane przedłużającym się zakazem eksportu mięsa do Rosji i na Ukrainę. Są one tym większe, że od początku roku daje się zauważyć skokowy wzrost eksportu żywca wieprzowego do krajów byłego bloku wschodniego — wzrost, na którym tracą nasze zakłady mięsne.

Wszystko wskazuje na to, że polskie mięso trafia na rosyjskie stoły przez inne kraje. Problem w tym, że na rozbiorze zarabiają inni.

Okrężna droga

— W ostatnich tygodniach znacząco podrożała wieprzowina. Jednym z powodów jest duży eksport żywca wieprzowego m.in. na Węgry, gdzie zwierzęta są ubijane, a mięso wysyłane do Rosji i na Ukrainę — mówi chcący zachować anonimowość członek zarządu jednej z czołowych polskich firm mięsnych.

Nieco inne wytłumaczenie dla wzrostu cen ma Witold Choiński, prezes związku Polskie Mięso.

— Po pierwsze — rolnicy zmniejszyli dostawy żywca z powodu intensyfikacji prac polowych. Po drugie — wzrosło zapotrzebowanie na wieprzowinę w Polsce, a także w Niemczech, m.in. z powodu mundialu — tłumaczy Witold Choiński.

Przyznaje, że eksport polskiego żywca i mięsa na Węgry, Litwę, Białoruś, do Rumunii czy Estonii na rzeczywiście od pewnego czasu rośnie, ale nie jest w stanie powiedzieć, co dzieje się z nim później i czy jego część trafia na rynki Rosji i Ukrainy.

Oficjalne statystyki dotyczące handlu zagranicznego towarami rolno-spożywczymi (patrz wykres) wskazują, że problem jest. Z danych Zespołu Monitoringu Zagranicznych Rynków Rolnych FAMMU/FAPA wynika, że eksport żywca wieprzowego do krajów takich jak Węgry, Litwa czy Łotwa w ostatnim czasie gwałtownie wzrósł. Tylko na Węgry w pierwszym kwartale tego roku wyeksportowaliśmy ponad 60 tys. świń, podczas gdy w takim samym okresie poprzedniego roku sprzedaliśmy zaledwie 267 sztuk. To nie może być przypadek, bo to więcej niż importują z Polski Rosja i Ukraina razem wzięte.

Furtka do Rosji

Przedstawiciele firm mięsnych podkreślają jednak, że nawet jeśli przedsiębiorcy z innych krajów kupują polskie świnie z przeznaczeniem na sprzedaż mięsa do Rosji i na Ukrainę, to nie jest to nielegalne. Nielegalny byłby reeksport polskiego mięsa. Polska ma bowiem zakaz sprzedaży mięsa do Rosji i na Ukrainę, a nie żywca. Na takich operacjach tracą jednak polskie zakłady mięsne, bo ubój i rozbiór świń przejmują od nich zakłady z innych krajów.

To jednak nie wszystko.

— Mamy informacje z Rosji, że na tamtejszym rynku pojawia się coraz więcej mięsnej kontrabandy z Polski, która trafia tam przez kraje trzecie albo z Polski, na sfałszowanych dokumentach firm zachodnich — mówi chcący zachować anonimowość przedstawiciel firmy specjalizującej się w międzynarodowym handlu mięsem.

— Nie mamy na razie sygnałów o nielegalnym reeksporcie polskiego mięsa z krajów trzecich. Jeśli byłaby to prawda, Rosjanie mogliby zablokować eksport mięsa również z tych krajów — mówi Krzysztof Jażdżewski, główny lekarz weterynarii.

Potwierdza jednak, że zdarzają się jednostkowe przypadki fałszowania dokumentów weterynaryjnych w Polsce.

— Zawsze dokładnie sprawdzamy sygnały o takich przypadkach i jeśli się potwierdzają, natychmiast zgłaszamy sprawę do prokuratury. Obecnie również sprawdzamy jeden taki przypadek związany z handlem z Ukrainą — mówi Krzysztof Jażdżewski.

Okiem eksperta

Cena jest atrakcyjna

Zablokowanie rynku rosyjskiego i ukraińskiego dla polskiego mięsa było w ostatnich miesiącach skwapliwie wykorzystywane przez podmioty skupujące żywiec wieprzowy do zbijania jego cen. Między innymi dlatego na przełomie roku ceny polskiego żywca wieprzowego były bardzo niskie w porównaniu z cenami w krajach zachodnich. To wpłynęło na szybki rozwój eksportu naszych tuczników m.in. na Węgry, Litwę czy Słowację. I choć możemy je sprzedawać także do Rosji, to eksport w tym kierunku był i jest stosunkowo niewielki, m.in. z powodu trudnych procedur i formalności.

Tadeusz Blicharski, dyrektor biura PZHiPTCh Polsus

Okiem przedsiębiorcy

Tracą nasze zakłady

Takie kraje, jak Węgry czy Litwa cierpią na niedobór własnego żywca wieprzowego, dlatego kupują go w innych krajach, w tym w Polsce. Nie jest jednak wykluczone, że część świń z importu ubijają, a mięso lub przetwory wysyłają dalej, na inne rynki.

Jeśli tak się dzieje, to oczywiście tracą na tym nasze zakłady mięsne, które w mniejszym stopniu, niż mogą, wykorzystują swoje zdolności przerobowe. Większy przerób pozwoliłby obniżyć koszty i wypracować większe zyski.

Henryk Cieśliński

prezes Zakładów Mięsnych Polmeat

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: (Marek Druś)

Polecane