Polskie bloki będą chińskie

Agencja inwestycji zagranicznych zachęca chińskie firmy do udziału w budowie bloków energetycznych w Polsce.

Chińskie firmy walczą o zlecenia w energetyce. Na razie — bezskutecznie. Znalazły jednak sojusznika. To Polska Agencja Informacji i Inwestycji Zagranicznych (PAIIZ), w której działa Centrum Współpracy Gospodarczej Polska — Chiny. Agencja nawiązała kontakty z kilkoma azjatyckimi spółkami z branży energetycznej.

— Chcemy zachęcić chińskie firmy do pozostania w Polsce. Szukaliśmy metody, która umożliwi im udział w rozbudowie sieci energetycznej z pominięciem przetargów, z którymi problem mają nawet najwięksi. W przypadku budowy dróg rozwiązaniem jest koncesja. W przypadku przemysłu i energetyki — tworzenie polsko-chińskich spółek. To system zbuduj i zostań — mówi Sławomir Majman, prezes PAIIZ.

Przetargi to bariera

Faktycznie — dla Chińczyków wielkie przetargi energetyczne są w Polsce problemem. Po pierwsze, panuje opinia, że są do nich zapraszani głównie po to, by zmusić innych oferentów do uatrakcyjnienia ceny. Po drugie, przetargi prowadzone są często na podstawie wyjątkowo wyrafinowanego prawa zamówień publicznych, a wtedy łatwo o błędy. Po trzecie, chińskim firmom często trudno dostosować specyfikę oferty i referencji do wymogów polskiego zamawiającego. Efekt — na razie chińskie firmy jeszcze nic nie wygrały. Chińskie konsorcjum CNEEC-COVEC walczyło o kontrakt na ponad 6 mld zł na budowę bloku w Kozienicach dla Enei, ale przegrało z konsorcjum Hitachi i Polimeksu-Mostostalu.

— Chińczycy złożyli słabszą ofertę, ale przesadą jest patrzenie na nich przez pryzmat COVEC — mówi Krzysztof Zborowski, szef elektrowni w Kozienicach.

Trwa walka o dwa kolejne zlecenia. Pierwsze jest prywatne — chodzi o Elektrownię Północ Jana Kulczyka. Biznesmen chce tam postawić dwa bloki węglowe na 1800 MW łącznie, co daje wartość przetargu na poziomie około 11 mld zł. W przetargu uczestniczą Shanghai Electric Group i China National Electric

Engineering Corporation. Drugi przetarg jest publiczny — Tauron chce zbudować blok węglowy o mocy 910 MW w Jaworznie. Najniższą ofertę złożyło konsorcjum CNEEC-COVEC, choć i tak jest powyżej budżetu zamawiającego — a to daje mu furtkę do odstąpienia od wyboru wykonawcy.

Lepiej kupić projekt

Sławomir Majman podkreśla, że tradycyjna droga chińskich przedsiębiorstw, które zwykle najpierw inwestują w surowce, potem w infrastrukturę, a następnie realizują inwestycje finansowe, nie sprawdza się w Europie. W Europie Zachodniej Chińczycy kupują firmy ze znanymi markami, ale o to w Polsce trudno, stąd pomysł na tworzenie wspólnych spółek. Pierwszy taki projekt już jest na tapecie. Chodzi o Kompanię Węglową, która planuje budowę bloku na 900 MW i szuka do niego partnera, który obejmie większościowy udział w projekcie, sfinansuje go i wybuduje blok. Na krótkiej liście ma firmę z Chin i firmę z Korei.

— Trwają rozmowy — mówi jedynie Zbigniew Madej, rzecznik Kompanii Węglowej. Drugi polsko-chiński projekt dopiero się rysuje. Chodzi o blok w Ostrołęce na 1000 MW, który planowała wybudować Energa, ale zawiesiła inwestycję.

— Szukamy partnera, który kupi większościowy udział w projekcie. Nie czuję żadnych ograniczeń, jeśli chodzi o pochodzenie inwestora. Chińskie firmy mogłyby mieć tę zaletę, że dysponują tańszą technologią i niższym kosztem kapitału, co pozwoli im łatwiej zmieścić się w budżecie, który będzie brał pod uwagę spadające ceny energii — uważa Mirosław Bieliński, prezes Energi.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Graniszewska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu