Polskie firmy hostingowe muszą się liczyć z atakiem zagranicznych rywali. Wskazują na to umowy zawierane przez NASK.
Ale nie tylko.
Już dziewięciu zagranicznych pośredników w rejestracji domen podpisało z Naukową i Akademicką Siecią Komputerową (NASK) — dysponentem adresów internetowych zakończonych literami .pl —umowy pozwalające im pośredniczyć w rejestracji polskich domen. Ostatnim z nich był Register.com.
— Zagraniczne firmy otrzymują od nas te same rabaty co partnerzy krajowi — wyjaśnia Andrzej Bartosiewicz, dyrektor działu domen w NASK.
Z dystansu...
Jego zdaniem, zwłaszcza od kilku miesięcy widać wzmożone zainteresowanie naszym rynkiem ze strony zagranicznych graczy.
— Technologia, którą wykorzystujemy dla automatyzacji procesu rejestracji domen, jest identyczna z tą, jaką wykorzystuje się do rejestracji nowej domeny .eu. Zachodnie firmy nie muszą więc specjalnie inwestować w integrację swoich systemów z naszym. Poza tym, po wejściu do Unii Europejskiej, Polska jest traktowana jak każdy inny, a na dodatek całkiem duży rynek unijny — zaznacza Andrzej Bartosiewicz.
Na razie zagraniczni rejestratorzy domen koncentrują się na oferowaniu swych usług klientom z ich macierzystych rynków, nie prowadzącym faktycznej działalności w Polsce. Trzeba jednak brać pod uwagę, że niedługo zaczną poważniej traktować polski rynek i powalczą o klientów lokalnych, oferując im nie tylko pośrednictwo w rejestracji domen, ale i usługi hostingowe, czyli utrzymywanie na swoich serwerach stron WWW i kont poczty elektronicznej.
...i z bliska
Pierwszym takim podmiotem, który przez serwis top100.pl klasyfikowany jest w pierwszej dziesiątce największych działających w Polsce firm hostingowych, jest norweska spółka Active 24, która w 2005 r. kupiła polski Cybernetix. Powody, które pchnęły właściciela do sprzedaży firmy, wskazują na to, że transakcji takich może być więcej.
— Polski rynek usług hostingowych jest dość konkurencyjny. Firmy, które zaczęły najwcześniej, czyli Home.pl i NetArt, wypracowały sobie sporą bazę klientów, know-how i wydają na reklamę tyle, na ile inni nie mogą sobie pozwolić. Konkurowanie z nimi staje się więc coraz trudniejsze — mówi Daniel Dryzek, dyrektor zarządzający polskiego oddziału Active 24, niegdyś właściciel Cybernetiksa.
Dodaje, że propozycja Norwegów nie była jedyną, jaką otrzymał.
— Miałem kilka ofert z zagranicy. Pochodziły one od dużych firm, które są liderami na swoich rynkach i teraz zaczynają interesować się Polską — podkreśla Daniel Dryzek.
