Polscy przedsiębiorcy nie wystraszyli się zapowiadanego przez wielu ekonomistów rozpadu strefy euro. Zdecydowana większość szefów firm (65 proc.) uważa, że wyjście Grecji lub jakiegokolwiek innego kraju z Eurolandu nie jest żadnym zagrożeniem dla kondycji prowadzonych biznesów — wynika z sondażu KB Pretendent. Powrotu Grecji do drachmy (tzw. grexitu) obawia się tylko jeden na trzech polskich przedsiębiorców.

Błogostan nad Wisłą
Szefowie firm jeszcze rzadziej traktują pęknięcie strefy euro jako na tyle realny scenariusz, by podjąć jakiekolwiek działania wyprzedzające. Zdecydowana większość zupełnie nie przygotowuje się na ewentualny rozłam Eurolandu. Jeśli przedsiębiorcy podejmują jakiekolwiek decyzje, zwykle jest to cięcie kosztów (8 proc.), zwiększanie rezerw finansowych (4 proc.) i szukanie nowych rynków zbytu.
— Wyjście Grecji ze strefy euro bezpośrednio nie jest dla nas żadnym zagrożeniem. Nasza działalność na tym rynku jest znikoma, mamy tam tylko jednego, niewielkiego dilera. Pośrednio jakiś wpływ pewnie byłby widoczny, bo nastroje w Niemczech czy we Francji pogorszyłyby się, przez co nasza sprzedaż na tych rynkach pewnie nieco by spadła. Nie jest to jednak ryzyko, które mogłoby zagrozić firmie — mówi Piotr Kozłowski, dyrektor działu finansowego Nowy Styl Group, firmy produkującej meble biurowe.
Najbardziej prawdopodobnym skutkiem wyjścia Grecji ze strefy euro — oprócz osłabienia popytu na zachodnich rynkach — jest ponowne rozchwianie kursów walut. Złoty pewnie mocno straciłby na wartości. Ale nawet widmo tych zawirowań nie jest straszne dla polskich przedsiębiorców. Większość ankietowanych (55 proc.) deklaruje, że nie będzie to miało dla nich większego znaczenia.
Dla 7 proc. firm może to nawet być szansa — słabszy złoty sprawi, że ich produkty czy usługi staną się tańsze na zagranicznych rynkach, przez co sprzedaż nawet wzrośnie.
— Obecnie zwiększamy nasze zaangażowanie w strefie euro. Traktujemy tę działalność jako lekarstwo na słabnący popyt na krajowym rynku — mówi Marek Trzciński, prezes Budvar Centrum, firmy produkującej okna i drzwi.
Grecja to inny świat
W ostatnich tygodniach sytuacja w strefie euro nieco się ustabilizowała. Niedawne wyniki wyborów w Grecji (zwyciężyły partie, które chcą pozostania w Eurolandzie) oraz kompromis na ostatnim unijnym szczycie sprawiły, że ryzyko rozpadu strefy euro nieco się oddaliło. Według wielu ekonomistów, zagrożenie nadal jest jednak realne i grexit prędzej czy później nastąpi.
— Prawdopodobieństwo wyjścia Grecji ze strefy euro do 2013 r. szacujemy cały czas na 50-75 proc. Argumenty ekonomiczne przemawiają za takim rozwiązaniem jako najlepszym dla wszystkich — mówi Piotr Kalisz, główny ekonomista Citi Handlowego.
Jego zdaniem, polskie firmy słusznie nie wpadają w panikę. Echa grexitu będą w Polsce słabo odczuwalne, bo polskie powiązania z grecką gospodarką niemal nie istnieją.
— Upadek banku Lehman Brothers w 2008 r. miał znacznie większą siłę rażenia, bo był niespodziewany. O wychodzeniu Grecji ze strefy euro mówi się od dawna, dlatego prawdopodobnie uda się ten proces przeprowadzić w sposób uporządkowany. Ponadto firmy mają dużo czasu, żeby się do tego przygotować — mówi Piotr Kalisz.
Według Małgorzaty Krzysztoszek, głównej ekonomistki PKPP Lewiatan, spokój przedsiębiorców w podejściu do ewentualnego grexitu to dobry znak.
— Raczej świadczy to o tym, że firmy są silne i nie obawiają się o swoją przyszłość, niż lekceważą zagrożenia. Gdyby dla polskich przedsiębiorstw wyjście Grecji ze strefy euro rzeczywiście było niebezpieczne, znacznie więcej firm przygotowywałoby się na taką ewentualność — mówi Małgorzata Krzysztoszek.