W porównaniu z giełdami zachodnioeuropejskimi, indeksy GPW zanotowały wczoraj mniejsze spadki. Podczas gdy w Eurolandzie giełdowe wskaźniki notowały blisko 2-proc. straty, WIG20 zakończył dzień 1,28 proc. niżej niż w piątek. Przez większą część dnia indeks pozostawał kilkanaście punktów poniżej przebitego rano istotnego wsparcia przy 1780 pkt, by pod koniec jednym niemal ruchem powrócić w jego okolice.
To sztuczny, jednorazowy skok, który został wykonany w ostatnich minutach handlu. Nie można absolutnie powiedzieć, by powrót do wsparcia był przekonujący. Udał się, bo podaż we wcześniejszej fazie sesji nie była aktywna. Gdyby sprzedający byli zdeterminowali w działaniu, zamknięcie na poziomie 1778,43 pkt nie byłoby możliwe.
Wczoraj jednak rynkiem rządziły emocje po słabej piątkowej sesji na Wall Street i głębokiej zniżce indeksów w Eurolandzie na początku poniedziałkowych notowań. Na otwarciu handlu na GPW indeksy były więc skazane na spory spadek. Po niskich obrotach widać, że inwestorzy niechętnie rozstawali się z akcjami, jakby przeczuwając, że huśtawka cen ropy będącej główną siłą sprawczą na światowych rynkach akcji następnego dnia przyniesie poprawę klimatu inwestycyjnego. Czy tak się jednak stanie, tego nie sposób w tej chwili przewidzieć. Jedno wydaje się pewne — gdyby do tego nie doszło, to najpierw dołki pogłębią indeksy Wall Street, następnego dnia rano w dół pójdą też wskaźniki koniunktury w Europie. Za nimi ślepo podąży też warszawski rynek. Spadek poniżej 1780 pkt przy wzroście obrotów będzie zapowiedzią testu ostatniego dołka 1752 pkt.
Wśród spółek z WIG20 najsłabsze w poniedziałek były firmy IT z Softbankiem i Prokomem na czele. Najlepiej radziły sobie banki. TP, KGHM i PKN Orlen traciły w mniej więcej podobnym stopniu, zgodnym ze spadkiem rynku. Z tego grona wysokimi obrotami wyróżniła się płocka spółka. Inwestorzy chętniej pozbywali się akcji, do czego mogło przyczynić się wszczęcie przez KPWiG postępowania wyjaśniającego w sprawie należytego wypełniania obowiązków informacyjnych przez akcjonariuszy posiadających ponad 5 proc. akcji płockiej rafinerii. Przed większą sprzedażą walorów Stalexport uratowała rekomendacja IDM. W poniedziałek kurs stracił 1,2 proc., lecz przy znikomych obrotach. Inwestorzy niechętnie więc pozbywali się akcji, bowiem IDM zaleca inwestorom kupno walorów katowickiej spółki. Zdaniem analityka IDM, jeden papier jest wart 3,37 zł. Na wczorajszym zamknięciu za akcję płacono 2,5 zł, co by oznaczało prawie 35-proc. potencjał wzrostu. Właściciela zmienił za to duży pakiet akcji Żywca (obrót 29 mln zł), ale kurs nie reagował.