Polskie jelenie mogą liczyć na Brukselę

Ryszard Gromadzki
opublikowano: 2003-12-08 00:00

Wasze rolnictwo wcale nie musi być solą w oku Unii Europejskiej. Postawcie na nas — na jeleniowate!

Nasza hodowla, jeleni i danieli (to odmiany jeleniowatych), ma w Polsce krótką historię. Jednak w ostatnich 2-3 latach szybko się rozwija.

— W Polsce działa około 60 ferm jeleniowatych. Hoduje się na nich około 1 tys. jeleni i 5 tys. danieli. Nowe fermy powstają bardzo szybko, popyt na materiał hodowlany jest olbrzymi — twierdzi Bartłomiej Dmuchowski, sekretarz Polskiego Związku Hodowli Jeleniowatych.

Jesteśmy najlepsze

Naszą hodowlę, w przeciwieństwie do innych działów produkcji rolnej, cechuje niezła rentowność. Choć, trzeba przyznać, ludzie wyliczają ją w nieco oryginalny sposób.

— W ciągu roku zysk z jednego hektara może sięgnąć od 1 tys. do 1,5 tys. zł — szacuje Bartłomiej Dmuchowski.

To jednak nie widzimisię hodowców, tylko efekt obowiązujących przepisów. Zaliczono nas do zwierząt gospodarskich, a to oznacza, że zgodnie z ustawą, na 1 ha nie powinno przypadać więcej niż 7 jeleni lub 15 danieli. Powiedzmy, że to odpowiada ulokowaniu pięcioosobowej rodziny w M-4, przeliczając w kategoriach ludzkich.

Jednak odpowiedni dochód gwarantuje pewna skala hodowli.

— Optymalnym modelem jest hodowla licząca przynajmniej 100 zwierząt stada podstawowego na około 10 ha — mówi Bartłomiej Dmuchowski.

Ceny są następujące: koszt zakupu stada liczącego 100 dorosłych jeleni lub danieli to wydatek rzędu 150-250 tys. zł. Zatem zakup zaprzęgu sześciu jeleni (popuśćmy wodze fantazji) będzie o wiele tańszy niż nawet średniej klasy auta, a w śnieżną zimę dużo praktyczniejszy. Pamiętajcie o tym!

Jesteśmy perspektywiczne

Ci, którzy chcą podjąć się hodowli, mogą liczyć na UE. Najświeższym przykładem jest ferma w Kierwinach koło Lidzbarka Warmińskiego, należąca do Leszka Cieplucha i Krzysztofa Mikołapa. 50 proc. inwestycji sięgającej 100 tys. zł, związanej z zakupem jeleni, pochodziło z SAPARD.

Unia na nas stawia!

— Taka działalność jest traktowana w UE jako perspektywiczna, alternatywna dziedzina produkcji rolnej, nie objęta żadnymi limitami — mówi Bartłomiej Dmuchowski.

Ma na to wpływ ekologiczny charakter naszej hodowli (nie będziemy tu wypominać niczego tucznikom) i to, że jeleniowate są wolne od choroby BSE (sorry, wołowinki!).

Jesteśmy unikalne

Za co nas cenią? Jesteśmy co prawda, szlachetnymi i pięknymi zwierzętami, ale celem hodowli jest pozyskiwanie mięsa i skór.

— W Polsce trwa budowa stada podstawowego. Dopiero za jakiś czas będzie można mówić o uboju na szerszą skalę. Z moich informacji wynika, że jest on prowadzony na kilku farmach. Niemniej przepisy pozwalają na to w ubojniach przeznaczonych dla innych przeżuwaczy — tłumaczy Bartłomiej Dmuchowski.

Według niego, najbliższą przyszłością hodowli jeleniowatych w Polsce jest produkcja mięsa nie na skalę przemysłową, lecz raczej na rynki lokalne, głównie dla restauracji i hoteli.

Ale — wielki świat jest w naszym zasięgu. W miarę pojawienia się odpowiedniej skali produkcji w grę wchodzi — jak twierdzą hodowcy — eksport na rynki unijne, gdzie zapotrzebowanie na mięso jeleniowatych jest bardzo duże.