Polskie OZE to numer jeden

DAN COCKER partner w kancelarii Allen & Overy
opublikowano: 12-07-2013, 00:00

KOMENTARZ PARTNERA

Jedni inwestorzy wychodzą, inni przychodzą. Polski sektor odnawialnych źródeł energii (OZE), i jego otoczenie, wcale nie jest trudniejszy od analogicznych sektorów w innych krajach regionu czy Europy. Powiedziałbym nawet, że w innych krajach inwestorzy mają więcej powodów do narzekań.

Oczywiście, można krytykować polski rząd za przeciągające się prace nad nową ustawą o OZE. Ale dla inwestorów, którym doradzamy, kluczowa jest stabilność otoczenia rozumiana jako brak gwałtownych zmian w prawie. Takich, jakie wprowadziła niedawno np. Rumunia — to zdecydowanie negatywny przypadek z inwestorskiego punktu widzenia. Bo samych zmian inwestorzy się nie boją, dochodzi do nich przecież w każdym kraju na świecie.

Słychać też narzekania na długotrwałe procedury uzyskiwania rozmaitych pozwoleń koniecznych do prowadzenia inwestycji. Ale inwestorzy doceniają, że procedury są w tej długotrwałości przewidywalne i, co ważne, na tyle transparentne, że nie ma mowy o korupcji.

Można też narzekać na organizacje ekologiczne, które protestują i starają się blokować niektóre inwestycje,

m.in. w sektorze farm wiatrowych. Zagraniczni inwestorzy są jednak z tym obyci — przecież w Wielkiej Brytanii czy Niemczech takie protesty potrafią być daleko gwałtowniejsze.

Dla inwestorów liczy się to, że Polska to rynek duży i stabilny politycznie. Dlatego, kiedy mamy klienta zainteresowanego inwestycjami w energetykę odnawialną w Europie Środkowej i Wschodniej, Polskę polecamy mu jako rynek pewny, pozbawiony istotnych rodzajów ryzyka. I mamy chętnych: z Dalekiego Wschodu, Korei Południowej i Chin. Mamy też inwestorów z Grecji, zamykających projekty w Polsce i poszukujących stabilniejszych rynków niż rynek grecki. Generalnie Polska jest numerem jeden na liście inwestycyjnej firm zainteresowanych energetyką odnawialną w regionie CEE.

Tym klientom, którzy mają większy apetyt na ryzyko, a zatem i na potencjalnie większe zyski, polecamy rynki dopiero startujące z programem rozwoju energetyki odnawialnej. Np. Mołdawię — pracujemy właśnie przy projekcie zakładającym budowę pierwszej farmy wiatrowej w tym kraju.

W Polsce wciąż największym zainteresowaniem cieszy się sektor energetyki wiatrowej, choć prowadzimy też projekty fotowoltaiczne (przetwarzanie energii słonecznej na energię elektryczną) w regionie CEE. Pojawiają się też mniejsze inwestycje w sektorze biomasowym. Morska energetyka wiatrowa to wciąż kwestia przyszłości — potrzebuje istotnego wsparcia państwa, np. na wzór wsparcia praktykowanego w Wielkiej Brytanii.

Pozyskanie finansowania dla inwestycji w OZE w Polsce też nie musi być problemem, choć inwestor musi się oczywiście nastawić na konieczność wyłożenia większej kwoty z własnych pieniędzy. Jeszcze niedawno powszechne były struktury zakładające pozyskanie 85 proc. pieniędzy z kredytów, a 15 proc. z pieniędzy własnych. Teraz mówimy raczej o strukturze 70 proc. do 30 proc.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: DAN COCKER partner w kancelarii Allen & Overy

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu