Polskie pociągi lepsze od niemieckich

81 proc. — to wskaźnik punktualności PKP Intercity. Lepszy, niż notują sąsiedzi z zachodu, ale celem jest dogonienie Belgów.

PKP Intercity przyciągają coraz więcej pasażerów. W ostatnim miesiącu z usług spółki skorzystało 2,1 mln osób, czyli o 35 proc. więcej niż w analogicznym okresie ubiegłego roku. W całym 2016 r. spółka zamierza przewieźć 34,9 mln osób (nie licząc sprzedaży biletów ulgowych dla kolejarzy, z których każdy generuje nawet 400 teoretycznych przejazdów).

— Będzie to rekordowy wynik w historii działania spółki — przekonuje Jacek Leonkiewicz, prezes PKP Intercity.

Belgijskie wzorce

W 2015 r. liczba pasażerów to 29,2 mln osób. Szef spółki przekonuje, że wzrost to m.in. efekt lepszej punktualności.

— Zwiększyła się o 5 pkt. proc. W 2015 r. zanotowaliśmy wskaźnik punktualności na poziomie 81 proc., podczas gdy nasz odpowiednik, niemieckie koleje dalekobieżne, miały 76 proc. — mówi Jacek Leonkiewicz.

Przekonuje, że celem jest dogonienie Belgów osiągających wskaźnik punktualności na poziomie 88 proc. Branżowi eksperci przekonują jednak, że statystyk nie należy porównywać.

— Wskaźnik punktualności PKP Intercity jest jednym z najgorszych w Polsce, znacznie słabszy, niż notują nasze koleje lokalne. Niektóre — na przykład WKD — osiągają nawet 98 proc. Czy znaczy to, że należą do światowej czołówki — retorycznie pyta Jakub Majewski, prezes Fundacji ProKolej.

Bez porównania

Michał Beim, ekspert Instytutu Sobieskiego, nazywa porównywanie wskaźników punktualności PKP Intercity oraz Niemiec intelektualnym nadużyciem.

— Polska spółka realizuje przejazdy liniowe, z punktu A do punktu B. W Niemczech mamy tzw. rozkład węzłowy i zdarza się, że jeśli pociąg dojeżdżający do węzła spóźni się kilka czy kilkanaście minut, to inne czekają na niego, by pasażerowie mogli się przesiąść. W efekcie nawet krótkie spóźnienia pogarszają statystyki — twierdzi Michał Beim.

Dodaje również, że w Niemczech pociągi poruszają się w godzinnych czy dwugodzinnych taktach, obsługując trasy dłuższe nawet niż tysiąc kilometrów.

— W Polsce na tak długiej trasie jedzie jeden, może dwa pociągi na dobę, a większość pojazdów pokonuje kilkusetkilometrowe odcinki, na których opóźnienia zazwyczaj są mniejsze niż w bardzo dalekich relacjach — dodaje Michał Beim.

Nieźle widać to w statystykach lotniczych. Z danych zebranych przez PKP Intercity wynika, że wskaźnik punktualności linii Emirates sięga 68 proc., Qatar Airways 74 proc., a British Airways 79 proc. Warto podkreślić, że linie lotnicze szacują wskaźniki spóźnienia dopiero wtedy, gdy przekraczają 15 minut, koleje natomiast już po 5 minutach.

 

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Polskie pociągi lepsze od niemieckich