Polsko-słowacka potyczka o PKL

  • Anna Pronińska
20-09-2012, 00:00

Słowackie TMR tupie nogą, nasze samorządy montują konsorcjum. Do gry o koleje linowe włącza się rodzina Bachledów.

Tatry Mountain Resorts (TMR), słowacka firma, która chce kupić Polskie Koleje Linowe (PKL), traci cierpliwość.

— Jeśli jesienią nie dojdzie do prywatyzacji, poszukamy innych miejsc do inwestowania — deklaruje Bohus Hlavaty, prezes TMR, które z czterema polskimi gminami (Krynica- Zdrój, Szczawnica, Czernichów i Zawoja) utworzyło konsorcjum. Słowacy dają sobie (i PKP, właścicielowi PKL) czas do października. — Nie wiemy na czym stoimy. Nie będziemy czekać w nieskończoność — mówi Bohus Hlavaty.

— Od dwóch lat czekamy na rozpoczęcie prywatyzacji. Jeśli nie dojdzie do niej jesienią, cały sezon będzie już stracony. W tej sytuacji szukamy prywatnych projektów inwestycyjnych — mówi Igor Rattaj, szef rady nadzorczej TMR. Słowacy nie wykluczają inwestycji w trasy narciarskie i ośrodki w gminach, z którymi już współpracują.

— Mamy pierwsze projekty, na które chcemy początkowo wydać 30 mln EUR (125 mln zł) — dodaje Bohus Hlavaty. Polskie Koleje Państwowe obiecują, że prywatyzacja PKL, które przyniosły w ubiegłym roku 9,1 mln zł zysku netto, ruszy jesienią.

— Widzimy duże zainteresowanie polskich i zagranicznych firm — mówi Łukasz Kurpiewski, rzecznik Grupy PKP. Cierpliwości nie brakuje Polskim Kolejom Górskim (PKG) — samorządowej spółce, w której skład wchodzą gminy Zakopane, Bukowina Tatrzańska, Poronin i Kościelisko.

— Pośpiech w tak poważnym procesie nie jest wskazany. Jeśli ma dojść do prywatyzacji, to najlepiej, gdyby odbyła się w trybie negocjacji na podstawie publicznego zaproszenia. Dla tatrzańskich samorządowców PKL jest strategiczną firmą — mówi Łukasz Chmielowski, prezes PKG. Jogo zdaniem, PKG są otwarte na rozmowy z potencjalnymi partnerami. W tym gronie być może znajdzie się Bachleda Grupa Inwestycyjna (BGI).

— To projekt, który przewyższa możliwości BGI. Pracujemy nad ofertą i chcemy przejąć PKL wspólnie z grupą polskich inwestorów i bankową pomocą — mówi Adam Bachleda-Curuś. Niedawno współwłaściciel BGI złożył Zakopanemu propozycję udziału w tym przejęciu. Spółka Bachledów miałaby przejąć koleje, a samorządowe Polskie Koleje Górskie — część akcji PKL.

— Najważniejsze, by zarząd Polskich Kolei Linowych pozostał w Polsce — mówi Adam Bachleda-Curuś. Na to samo uwagę zwraca prezes PKG.

— Jestem przekonany, że krajowy inwestor będzie bardziej zaangażowany w rozwój regionu oraz krajowej turystyki niż inwestor z zagranicy.

Nie znam modelu, w którym austriackie wyciągi były własnością Włochów, a francuskie Niemców — mówi Łukasz Chmielowski. Jego zdaniem, maksymalizacja zysków z funkcjonowania kolei górskich nie musi oznaczać maksymalnych korzyści dla regionu.

— Udział gmin tatrzańskich w prywatyzacji PKL ma być katalizatorem pozytywnych zmian w regionie. Jest szansa, aby samorząd miał wpływ na kształt i jakość oferty turystycznej — uważa Łukasz Chmielowski. PKG planują sfinansować prywatyzację z pieniędzy inwestorów, długiem oraz z emisji akcji lub obligacji PKL. Niewykluczony jest debiut papierów dłużnych na Catalyst.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Pronińska, Emil Górecki

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Polsko-słowacka potyczka o PKL