Puls Biznesu: Po co są kluby i stowarzyszenia studentów i absolwentów MBA?
Czcibor Dawid, wiceprezes Domu Maklerskiego TMS Brokers, członek zarządu klubu absolwentów University of Chicago, Booth School of Business: Genezą istnienia stowarzyszeń absolwentów są wspólne doświadczenia i pewna duma z ukończenia tej właśnie uczelni. Nie jest łatwo dostać się na studia MBA na University of Chicago, a ich ukończenie wymaga od słuchaczy ogromnego wysiłku, wsparcia najbliższych i wielu kompromisów m.in. w pracy zawodowej, czy życiu rodzinnym. Także wspólne doświadczenia absolwentów nawet z różnych roczników zwyczajnie zbliżają i pojawiają się przyjaźnie, które trwają później przez lata.
Istotną częścią działań stowarzyszeń absolwentów jest ich wpływ na otoczenie gospodarcze. Absolwenci często czerpią z dorobku intelektualnego uczelni i jej profesorów, w przypadku University of Chicago jest to m.in. długa lista laureatów Nagrody Nobla i niekiedy właśnie w tego rodzaju stowarzyszeniach pojawiają się idee, które mają duży wpływ na rynek w danej dziedzinie. Jako przykład podałbym książkę kolegi z klubu "Wolność finansowa dzięki inwestowaniu w nieruchomości" otwierającą ten temat dla szerszej grupy odbiorców w Polsce.
Polskie stowarzyszenia i kluby MBA narzekają na zaangażowanie członków. Jak jest w przypadku klubu absolwentów BSB?
University of Chicago BSB ma sieć tego rodzaju klubów w Stanach Zjednoczonych, ale także kluby w około 70 krajach. Środowisko jest również połączone wspólną bazą absolwentów, swoistą książką telefoniczną, dzięki której można skontaktować się z prawie każdym byłym studentem na świecie. Na przykład jeden z członków zarządu dużego brytyjskiego banku stale aktualizuje swoje dane kontaktowe i choć dostęp do niego chroni kilka sekretarek, zawsze odpowiada na e-maile. Niepisana etykieta wśród absolwentów mówi, że każdy może zwrócić się do każdego i może oczekiwać porady lub pomocy.
Jeśli chodzi o nasz klub w Polsce jest nas około 40 osób i na aktywność członków nie narzekamy.
Czy założenie klubu absolwentów Uniwersytetu Chicago w Polsce było inicjatywą byłych studentów czy szkoły? Co kluby dają uczelniom?
Inicjatywa założenia klubu absolwentów pochodziła od nas samych. Szkoła z nami współpracuje i nas wspiera, ale to zaangażowanie członków powoduje, że klub istnieje. Jeśli chodzi o drugie pytanie to kluby absolwentów, oprócz funkcji wymienionych wcześniej, również promują swoje uczelnie. Jednym z przykładów jest pomoc jaką udzielamy szkole w organizowaniu corocznych spotkań rekrutacyjnych w Polsce.
Dlaczego wybrał Pan Chicago Booth School of Business?
Kiedy jeszcze jako student SGH zastanawiałem się nad MBA kilka osób poradziło mi — jeśli chcesz robić MBA trzeba to zrobić na uczelni z pierwszej dziesiątki na świecie. O potencjale uczelni świadczy jej kadra naukowa. Profesorowie Chicago Booth otrzymali więcej Nagród Nobla w dziedzinie ekonomii niż jakakolwiek inna szkoła biznesu i ekonomii na świecie. Obecnie sześciu laureatów jest wykładowcami szkoły. Chicago Booth jest także częścią większej organizacji — prestiżowego University of Chicago, z którym, znowu, związana jest większa liczba laureatów Nagrody Nobla niż z jakimkolwiek innym uniwersytetem amerykańskim. W trakcie studiów uczestniczyłem w fakultatywnych wykładach z dwoma z nich — Gary Beckerem, twórcą pojęcia kapitał ludzki i Myronem Scholes’em, współtwórcą modelu Blacka-Scholesa. Jedne z pierwszych zajęć z rachunkowości prowadził prof. Ray Ball, który żartował "Gdyby Bill Gates w latach 90. posłuchał mnie jak księgować swój plan opcyjny, zaoszczędziłby pewnie kilka miliardów dolarów na podatkach… no ale wolał rozwijać te swoje windowsy".
Ile trwają studia w Booth School of Business?
Program Executive MBA trwa prawie dwa lata i obejmuje prawie dwadzieścia 6-7 dniowych sesji. Uczelnia posiada trzy kampusy: w Chicago, Singapurze i Londynie. Ja akurat z powodu odległości wybrałem Londyn. Około dwóch trzecich zajęć odbywało się w Londynie, a około jednej trzeciej w ramach wymiany i mieszania grup z różnych kontynentów w Chicago i Singapurze. Oczywiście pomiędzy sesjami jest dużo materiałów do przeczytania i zadań do przygotowania.
Wszyscy studenci dawali sobie radę?
Za granicą studia MBA są głównie dla osób bez wykształcenia ekonomicznego, które w pewnym momencie rozwoju zawodowego obejmują stanowiska menedżerskie. Dobrym przykładem jest mój kolega z Krakowa, doktor fizyki jądrowej, którego kariera zaprowadziła do dużej korporacji światowej. Myślę, że dla takich osób wysiłek jest znacznie większy, niż dla absolwentów SGH, którzy mają już podstawową wiedzę ekonomiczną. Wszyscy natomiast z MBA wynoszą to co jest tak naprawdę treścią tych studiów, czyli bardzo przydatne później historie około 300 tzw. case’ów, praktyczne doświadczenia z licznych ćwiczeń symulacyjnych oraz międzynarodową siatkę interesujących znajomych.
Pomagają sobie i promują uczelnie
University of Chicago, Booth School of Business ma kluby absolwentów MBA w większości krajów, z których pochodzą studenci.