W poniedziałek klienci Idei zobaczą w telefonach logo Orange. Zmiany odczują nie tylko abonenci, ale także akcjonariusze TP.
Pięć miesięcy od podpisania umowy o połączeniu sieci Idea i Orange ta druga zastąpi na rynku pierwszą, przejmując 8,6 mln jej dotychczasowych klientów. Zaoferuje im kilka planów taryfowych. Jean-Marc Vignolles, prezes PTK Centertel, operatora Idei, jest przekonany, że dzięki temu uda się zająć pozycję lidera na rynku usług komórkowych. Na razie jest nim PTC z 38-proc. udziałem. Idea ma 33 proc.
— Przegonienie Ery jest realne, biorąc pod uwagę, że Idea w pierwszym półroczu bardzo dynamicznie poszerzała bazę klientów, mając blisko dwukrotnie większą liczbę podłączeń od głównego konkurenta — mówi Michał Marczak, analityk DI BRE Banku.
Eksperci są jednak zgodni, że udałoby się to bez zmiany marki.
— Dla akcjonariuszy rebranding to tylko wyższe koszty — dodaje Michał Marczak.
Podpisana pięć miesięcy temu umowa między PTK a France Telecom (właścicielem Orange) mówi, że operator będzie musiał oddawać rocznie 1,6 proc. przychodów za prawo do pomarańczowej marki. W 2004 r. jego przychody wyniosły 5,63 mld zł. Biorąc pod uwagę tę kwotę, PTK musiałby zapłacić za licencję około 90 mln zł. Ponieważ umowę podpisano na 10 lat (z możliwością przedłużenia), łączne koszty z tego tytułu wyniosłyby 1 mld zł.
— To bardzo dużo. Do tego dochodzą koszty choćby na reklamę w mediach czy zmianę wystroju salonów, ostrożnie szacowane na 100 mln zł — mówi Dorota Puchlew, analityk BDM PKO BP.
Marek Józefiak, prezes Telekonunikacji Polskiej (TP) (właściciela 66 proc. udziałów w Centertelu), twierdzi jednak, że koszty zostaną zrekompensowane oszczędnościami z tytułu wspólnych zakupów.
— Rebranding nie kosztuje więcej niż zwykłe wydatki marketingowe. Odpowiedzią inwestorów na nasze kroki jest ponad 25-proc. wzrost kursu akcji TP od kwietnia, kiedy podpisano umowę — uważa Marek Józefiak.