Złoty rozpoczął lipiec od znacznego wzmocnienia. W ciągu dnia cena dolara spadła z 3,8975 do 3,8210 zł. Z 4,5031 do 4,4170 zł zniżkowała również cena euro. Wpływ na wzrost notowań naszej waluty miały przede wszystkim pogłoski o wygasaniu w środę transakcji opcyjnej na EUR/PLN o wartości kilkuset milionów złotych, zawartej przez jedno z największych polskich przedsiębiorstw.
Drugim czynnikiem, wpływającym na umocnienie złotego, była poprawa sentymentu do węgierskiego forinta. Kurs EUR/HUF spadł z 266,35 do 263,06. Pozytywny wpływ na wartość złotego miały również wtorkowa publikacja NBP lepszych niż oczekiwano danych o bilansie płatniczym w maju oraz wypowiedź ministra finansów. Andrzej Raczko stwierdził, że jest zwolennikiem współpracy z NBP, a jego celem jest uzyskanie takiego porozumienia, by można było spożytkować aktywa, które posiada bank, na spłatę zadłużenia zagranicznego. Rynek mógł także dobrze odebrać wtorkowe zapowiedzi wiceminister finansów Haliny Wasilewskiej-Trenkner o tym, że przy utrzymaniu dotychczasowej dynamiki produkcji przemysłowej wzrost PKB w tym roku przekroczy 3 proc. O godz. 17.00 dolar wyceniany był na 3,8220 zł, a euro — na 4,4335 zł. Inwestorzy z niepokojem oczekują, co się stanie ze złotym po wtorkowym, czysto spekulacyjnym wzmocnieniu. Dziś w kręgu ich zainteresowania znajdzie się także wynik aukcji obligacji 2-letnich o wartości 2,5 mld zł. Dziś na krajowym rynku walutowym może być bardzo gorąco. Wydaje się, że nasza waluta może stracić na wartości. Zalecamy sprzedaż złotych przy obecnych poziomach.
W Azji w pierwszych godzinach wtorkowej sesji notowania japońskiej waluty do dolara wzrosły. Kurs USD/JPY zniżkował z 119,65/70 do 119,25. Jen zyskał wsparcie w publikacji przez Bank of Japan lepszych niż oczekiwano danych o nastrojach japońskich przedsiębiorców. W kwartalnym raporcie Tankan stwierdzono, że indeks wzrósł do minus 5 pkt z minus 10 pkt w marcu i był najwyższy od marca 2001 r. Kolejna cześć sesji przyniosła jednak wzrost ceny dolara do jena do 119,98. Japońska waluta straciła w ślad za spadkiem do najniższego od 4 miesięcy poziomu cen japońskich obligacji rządowych. Wpływ na spadek wartości jena miał również znaczny popyt na lepiej oprocentowane waluty, w tym przede wszystkim na australijskiego dolara. Kurs AUD/JPY w ciągu dnia zwyżkował z 80,23 do 81,07 i był najwyższy od połowy lipca 1999 r. Późnym popołudniem, po publikacji słabych danych z amerykańskiego sektora wytwórczego, kurs USD/JPY powrócił jednak ponownie w okolice dziennych minimów. O godz. 17.00 dolar wyceniany był na 119,30 JPY. W naszej ocenie kurs USD/JPY w najbliższym okresie w dalszym ciągu powinien ulegać wahaniom w zakresie 119,25-120,20.
W Europie w pierwszych godzinach wtorkowej sesji wartość europejskiej waluty do dolara wzrosła. Kurs EUR/USD zwyżkował z 1,1509 do 1,1568. O godz. 8.00 opublikowano dane z Niemiec o 0,8-proc. wzroście sprzedaży detalicznej w maju w stosunku rocznym. Dwie godziny później podano, że aktywność w sektorze wytwórczym strefy euro spadła — indeks PMI zniżkował w czerwcu do 46,4 pkt z 46,8 pkt w maju. Dane były gorsze od oczekiwań. Po południu wartość euro do dolara, po początkowym spadku w okolice poziomu 1,1540 i po słabym otwarciu giełd w USA, powróciła do poziomu 1,1555. Inwestorzy z niepokojem oczekiwali na dane z USA dotyczące kondycji sektora wytwórczego i spodziewali się, że indeks ISM w czerwcu wzrośnie do 51 pkt z 49,4 pkt w maju i po raz pierwszy od lutego znajdzie się powyżej magicznej granicy 50 pkt. O godz. 16.00 okazało się, że indeks ISM co prawda wzrósł, ale tylko do 49,8 pkt. Kurs EUR/USD zwyżkował do najwyższego poziomu w ciągu dnia — 1,1603. O godz. 17.00 euro wyceniane było na 1,1600 USD.
Pomimo słabych danych wydaje się, że wzrosty kursu EUR/USD powinny wyhamować. Większa aprecjacja ceny euro możliwa jest dopiero w przypadku udanego pokonania technicznych poziomów oporu 1,1610 i 1,1625.