Pomorska strefa chce ulg dla przetwórstwa ryb

opublikowano: 13-11-2013, 00:00

Fabryka parówek dostanie zwolnienie podatkowe, ale śledzi w pomidorach już nie. To może się zmienić.

Pomorska Specjalna Strefa Ekonomiczna (PSSE) wyśledziła absurd prawny. Chce go zlikwidować, bo oznacza to nowych inwestorów. — Interweniowaliśmy w resorcie rolnictwa, by przetwórstwo ryb przestało być traktowane jako wyłączone z pomocy publicznej rybołówstwo. Dziś tak jest, choć przecież fabryka, która kupuje ryby, to nie to samo co pływający po morzu trawler-przetwórnia — mówi Teresa Kamińska, prezes PSSE.

Zobacz więcej

Przetwórnia łososia (FOT. ARC)

Ryby przed wieprze

Jej zdaniem, wystarczy, by Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi (MRiRW) zmieniło interpretację unijnych przepisów. Wskazuje na analogie w innych branżach przetwórczych: hodowli zwierząt (nie można korzystać ze zwolnień w strefie) i przetwórstwa mięsa (można). Przedsiębiorcy trzymają jej stronę.

— Obowiązujące przepisy traktujące rybołówstwo i przetwórstwo na identycznych zasadach wymagają modyfikacji, ponieważ utrudniają rozwój przedsiębiorstw przetwórstwa rybnego. Wsparcie w postaci zwolnień podatkowych poprawiłoby konkurencyjność sektora i jego dochodowość. Gdybyśmy mogli dołączyć do strefy, uzupełnilibyśmy park maszynowy o innowacyjne rozwiązania, a co za tym idzie — zwiększylibyśmy zdolności produkcyjne — mówi Mirosław Orzoł, prezes spółki Limito, która w Grudziądzu, na terenie PSSE, ma zakład przetwórstwa ryb, ale nie korzysta ze zwolnień podatkowych.

Wyjątki od reguły

Resort rolnictwa nie widzi problemu.

— Nie mamy wiedzy na temat problemów związanych z prowadzeniem działalności przez firmy przetwarzające produkty rybne w specjalnych strefach. Przykładowo firmy takie prowadzą działalność w Słupskiej Specjalnej Strefie Ekonomicznej i w Pomorskiej Specjalnej Strefie Ekonomicznej. Lokując zakłady przetwórcze na terenie strefy, firmy te stały się beneficjentami pomocy publicznej, udzielanej w formie zwolnień z podatku dochodowego — twierdzi Małgorzata Książyk z biura prasowego MRiRW. To prawda, ale nie do końca.

— W słupskiej strefie działa tylko jeden przetwórca rybny, spółka Łosoś, która weszła do strefy przed akcesją Polski do UE. Ponieważ prawo nie działa wstecz, spółka nadal korzysta z przywilejów strefowych. Niestety, nowi przetwórcy nie mogą już wchodzić do strefy — mówi Leonard Ferkaluk, dyrektor inwestycyjny w Słupskiej SSE.

Smaczne klastry

Ryby, na które pomorska strefa ostrzy sobie zęby, to tylko przystawka. Strefa chce stworzyć w regionie także inne klastry rolno-spożywcze:miodu czy przetwórstwa mleka. Tym razem nie będzie przeszkód, bo UE zagięła parol tylko na ryby. Jeden z klastrów może powstać w Unisławiu. Trwają przygotowania do włączenia do PSSE 8 ha należących do Krajowej Spółki Cukrowej.

— Spółka od dwóch lat rozmawia z nami, bo chce się pozbyć tego terenu, na którym już nie prowadzi produkcji. Dla nas to atrakcyjna działka, dobrze skomunikowana, ale nie mamy pieniędzy, żeby ją kupić — mówi Teresa Kamińska. Pod koniec miesiąca odbędzie się walne spółki. Jednym z punktów jest wyrażenie zgody na wniesienie do PSSE aportu majątkowego w postaci prawa użytkowania wieczystego nieruchomości w Unisławiu w zamian za udziały w strefie.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Małgorzata Grzegorczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu