Pomostówki tylko pierwszym krokiem

Jacek Zalewski
opublikowano: 2010-11-26 00:00

Trybunał Konstytucyjny ambitnie wykonuje roczny plan pracy, albowiem ostatnio codziennie produkuje jakieś orzeczenie bardzo istotne dla państwa. W środę uznał zgodność z Konstytucją RP traktatu z Lizbony, a w czwartek ustawy o emeryturach pomostowych, która weszła w życie 1 stycznia 2009 r. Jej przepisy m.in. ograniczyły liczbę prac i zawodów uprawniających do wcześniejszej emerytury. Nie ma wśród nich już części kierowców, kolejarzy, artystów, osób zatrudnionych w porze nocnej czy w hałasie. Z uprzywilejowanej listy zniknęli także dziennikarze…

Skargę wniosło Ogólnopolskie Porozumienie Związków Zawodowych. Część zarzutów związkowców trybunał uznał za bezzasadne, a część umorzył. Zgodnie z orzeczeniem przepisy ustawy dotyczące różnego traktowania poszczególnych grup zawodowych, np. kierowców czy pracowników kolei, a także zasady przyznawania rekompensat za pracę są konstytucyjne, ponieważ ustawodawca posiada znaczną — co nie znaczy, że nieograniczoną — swobodę kształtowania unormowań prawa do zabezpieczenia społecznego, w tym prawa do emerytury.

Oprócz społecznego i ekonomicznego, czwartkowe orzeczenie ma także wielkie znaczenie polityczne. Przyjęta po wielu bojach ustawa o pomostówkach jest jednym z niewielu niekwestionowanych — rzecz jasna z wyjątkiem reakcji związków zawodowych — sukcesów legislacyjnych ekipy Donalda Tuska. Gdyby została uznana za wadliwą, państwo nie zaoszczędziłoby kilku miliardów złotych, a na wcześniejsze emerytury przeszłoby setki tysięcy osób. Wyrok potwierdził przemiany zachodzące w Polsce od dziesięciu lat, polegające na stopniowym ograniczaniu przywilejów. Trybunał potwierdził, że system emerytalny nie powinien rekompensować sposobu i warunków wykonywania pracy. A to oznacza, że coraz więcej grup zawodowych powinno zostać objętych systemem jednolitym. Wprowadzenie pomostówek przełamało wieloletni krąg niemożności, ale to dopiero początek reformy, symboliczne napisanie litery A. Dostawieniem B byłaby likwidacja przywilejów rolników, policjantów, wojskowych oraz grupy, która pięć lat temu dosłownie wywalczyła sobie własny system w oparach gazu ogarniających Sejm — górników.