Można by mnożyć takie ogrody, jak Biblioteki Uniwersyteckiej czy Warty. Tyle że często nie pozwala na nie... Warszawa. Im bliżej centrum, tym bardziej zwarta zabudowa.
Trzeba przyjąć kompromis między wielkomiejską ciasnotą a potrzebą zieleni i ambicjami projektantów. Rzadko też daje się utrzymać delikatne, wrażliwe na hałas i spaliny egzotyczne okazy roślin.
Pasaż ze strumieniem
Warszawska giełda. Sąsiedztwo Muzeum Narodowego i zabytkowego parku Na Książęcym oraz skąpa powierzchnia wyznaczyły projektantowi trudne zadanie. Z jednej strony przytłaczające ściany, z drugiej — starodrzew.
Pasaż, łączący ulicę Książęcą z Alejami Jerozolimskimi jest podcieniem budynku GPW, dalej przechodzi stromo w ul. Muzealną, a ta wpada w Aleje.
— Przy ulicy Muzealnej zdecydowaliśmy się na ogrody dachowe na płycie zakrywającej podziemny parking. Formowany sinusoidalnie strzyżony żywopłot z ligustra oświetlają nisko umieszczone lampy. Zaplanowaliśmy w nim zielone gabinety z ławeczkami, pod pergolą oplecioną pnączami — miejsca spotkań, rozmów biznesowych i krótkiego odpoczynku — opowiada Maciej Świątkowski, architekt krajobrazu, autor projektu.
Ławek jeszcze nie ma, a winobluszcz nie obrósł pergoli — ledwie widać pojedyncze pnącza. Dwa lata od wcielenia projektu w życie.
Od strony dawnego Domu Partii szpaler kulistych akacji i nowoczesnych latarni wyznacza przy budynku drogę dla pieszych.
Na tarasie parkingu — ujęcie wody oligoceńskiej z basenem połączonym ze strumieniem. Spływa on — wzdłuż muru oporowego, oddzielającego park od zespołu budynków centrum finansowego — po sześciu podświetlonych stopniach aż do basenu przy Książęcej. To pierwsza w Warszawie po wielu latach taka wodna atrakcja na wolnym powietrzu.
— Woda powiększa przestrzeń optycznie. Daje niezwykłe efekty, ochładza i zwiększa wilgotność powietrza, szemrze, uspokaja — zapewnia Maciej Świątkowski.
Na murze oporowym położono granitową półkę z prześwitami, którymi zwieszają się pnącza — zależnie od sezonu zielone lub czerwone, aż do purpury. Z czasem zasłonią cały mur, tworząc litą, zieloną ścianę.
Strumieniowi od strony parku najpierw towarzyszy żywopłot z berberysu purpurowego, a potem wielopoziomowa kompozycja krzewów w różnych kolorach.
— Wysokość (powinny sięgnąć 2 metrów) i dobór roślin pomyślane są w taki sposób, by wizualnie nie konkurowały ze ścianą budynku giełdy — elementem dominującym. Są tu m.in. kosodrzewiny, jałowce płożące, a bluszcze w dwóch odmianach kolorystycznych podpełzają pod pień starego buku — opowiada Maciej Świątkowski.
Drzewo rośnie na krawędzi skarpy parku przy Książęcej. Aby je uchronić, zaprojektowano łamaną ścianę oporową wysokości piętra, która podtrzymuje ziemię i system korzeniowy. Kiedyś rozjaśnią ją kolorowe pnącza.
Nic za to nie przesłoni parku, doskonale widocznego ze szklanego hallu budynku.
Tyłem do przechodnia
Zieleń pod siedzibą Softbanku zaczęła rosnąć w 1997 r. To miejsce wyjątkowo pozbawione nastroju: dojazd na lotnisko, duży ruch uliczny... I żadnych możliwości dorzucenia nawet paru metrów kwadratowych dla roślin.
— Do naszych rąk trafił gotowy projekt zagospodarowania przestrzennego wokół budynku, ze ściśle wyznaczonymi miejscami pod zieleń. Wkomponowano ją w określony układ komunikacyjny i elementy drobnej architektury, jak niewysoki murek oporowy, wyznaczający granicę działki od strony chodnika i ulic — opowiada Monika Prochot-Malczewska, współwłaścicielka firmy Ogrody Świata, która wykonała projekt zieleni dla Softbanku.
Roślinne otoczenie zwrócone jest w stronę budynku. To znaczy, że zieleń ma przede wszystkim cieszyć wchodzących i wychodzących, nie zaś tworzyć witrynę, radującą oczy przechodniów.
— Najefektowniej winna się prezentować patrzącym z punktu widokowego przez przeszklone ściany hallu — tłumaczy swoje intencje Monika Prochot-Malczewska.
Projektanci wybrali rośliny wieloletnie — z domieszką zimozielonych. Wyselekcjonowane krzewy liściaste dają znakomity efekt od wiosny do późnej jesieni — od barwy kwiatów aż po przebarwiające się liście.
— Posadziliśmy rośliny odporne na trudne warunki miejskie: tuje, jałowce, kosówki, cis, różne odmiany tawuł i pięciorników, berberysy, stanowiące czerwony akcent. A w pozostawione celowo miejsca — np. przy wejściu — grupy roślin jednorocznych, kwitnących — np. kule z margerytek — opowiada projektantka.
W przyjętym projekcie znalazły się trzy różnej wysokości gejzery — wśród kamieni i żwiru. Ale inwestor zrezygnował z takiego pomysłu, obawiając się zbyt skomplikowanej konserwacji tego fragmentu ogrodu.
— No i w tym miejscu pojawiła się ozdobna grupa roślin. Zamiast — kończy Monika Prochot-Malczewska.
Na rogu
Szklany budynek ITI wyrósł przy skrzyżowaniu ulicy Wiertniczej i Augustówki, i właśnie na skrzyżowanie wychodzi się z rogu gmachu.
Wzdłuż obu ulic umieszczono automatycznie nawadniane klomby różnych kształtów, w pojemnikach z granitowej kostki. Kipią z nich zielone gałązki ostrokrzewu z czerwonymi kuleczkami owoców.
— Ostrokrzew Meservy jest zimozielony, dobrze znosi zarówno warunki pełnego nasłonecznienia jak i zacienienia. To odmiana mrozoodporna, wytrzymała na wysuszające działanie wiatrów. Krzew bardzo dobrze znosi cięcie, wpływające na zagęszczenie korony. Aby uzyskać założony w projekcie efekt zielonych płaszczyzn — krzewy powinny być cięte na wysokość 40 cm — mówi Zofia Piekarska, projektantka zieleni przy budynku ITI.
Od projektantów budynku i jego otoczenia dostała plan, w którym klomby usytuowano na garażu podziemnym.
— Założeniem projektu było uzyskanie jednorodnych zielonych latem i zimą brył, wyraźnie rysujących się na tle szarej nawierzchni ciągów komunikacyjnych i murków, otaczających klomby — opowiada Zofia Piekarska.
Układ zieleni podkreślił i wydobył grupę topól przy budynku, klomby oddzielają budynek od ruchliwych jezdni, pozostawiając przechodniom bezpieczną przestrzeń i wyznaczając parkingi — zamiast łańcuchów i słupków. Rodzaj kolorystyki narzuca sama natura: szklane ściany budynku rano blikują na zielono, po południu odbijają słońce od strony zachodniej: na żółto, złoto, czerwono. Stają się wesołe.