Ponad połowa szefów chce mieć polisy OC
Tylko 17 proc. objętych badaniem członków władz spółek chronionych jest specjalnie dla nich skrojonym ubezpieczeniem OC, ale aż 59 proc. jest zainteresowanych jego posiadaniem. Największe obawy menedżerów wzbudza odpowiedzialność za szkody finansowe wyrządzone spółce, jej pracownikom i klientom.
Z badania przeprowadzonego przez IQS and Quant Group na zlecenia PZU wynika, że polscy menedżerowie są zainteresowani ubezpieczeniami odpowiedzialności cywilnej członków zarządów władz spółek kapitałowych (w skrócie D&O;). O możliwości zawarcia takiej polisy słyszało 87 proc. badanych, 86 proc. uważa je za potrzebne, a chęć jej posiadania wyraziło 59 proc. członków władz spółek.
— Zaskoczeniem jest, że aż tak duży odsetek badanych członków kadry kierowniczej słyszał o ubezpieczeniu D&O i uważa je za potrzebne — twierdzi prof. Tadeusz Sangowski, kierownik katedry ubezpieczeń Akademii Ekonomicznej w Poznaniu.
— 59 proc. zainteresowanych nabyciem ubezpieczenia to dość duża grupa — dodaje prof. Tadeusz Szumlicz z katedry ubezpieczeń społecznych SGH.
Brak wiedzy
Dla menedżerów najważniejszym elementem przeznaczonego dla nich ubezpieczenia powinna być odpowiedzialność cywilna za szkody finansowe wyrządzone spółce lub osobom trzecim. Wynika to ze wzrastającej liczby pozwów i roszczeń, których stroną są osoby kierujące spółkami. Według przeprowadzonych trzy lata temu badań Tillighast-Towers Perrin, najwięcej pozwów przeciwko wyższej kadrze menedżerskiej wpływa od pracowników kierowanych przez nich korporacji, w drugiej kolejności od akcjonariuszy niezadowolonych z działań zarządu, a najmniej skarg mają klienci, konkurencja i instytucje państwowe.
Mimo to tylko 11 proc. badanych wie, że ubezpieczenie D&O obejmuje również koszty ochrony sądowej ubezpieczonego, co zdaniem Tadeusza Sangowskiego świadczy, że menedżerowie nie mają wystarczającej wiedzy na temat tego produktu.
Duży rynek
Wyniki badania pokazują, że w najbliższej przyszłości sprzedaż polis D&O będzie rosła dużo szybciej niż pozostałych ubezpieczeń. O tym, że duży jest potencjał tego rynku (choć menedżerowie nie do końca zdają sobie sprawę z kosztów ochrony), świadczy fakt, że 34 proc. respondentów byłoby skłonnych przeznaczyć na zakup ubezpieczenia zarządu od 2 do 5 tys. zł rocznie, 14 proc. — 5 do 10 tys. zł, a tylko 7 proc. powyżej 10 tys. zł.
W Polsce ubezpieczenie D&Q; zyskuje na znaczeniu od połowy lat 90. Oferuje je wiele towarzystw majątkowych, z których największy udział mają PZU, Warta, Allianz, Hestia, AIG, CU i Gerling.
Chcąc dotrzeć do jak największej liczby klientów towarzystwa ubezpieczeniowe starają się oferować samodzielne polisy D&O (dotychczas sprzedawane były one głównie jako rozszerzenie kompleksowej ochrony przedsiębiorstw w ramach programu ubezpieczenia OC ogólnej).
Badanie IQS and Quant Group wykonane zostało właśnie z powodu wprowadzania przez PZU samodzielnego produktu ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej członków władz lub dyrekcji spółki kapitałowej. Wykonano je telefonicznie na ogólnopolskiej próbie 322 członków władz przedsiębiorstw.
Ubezpieczenie D&O na Świecie
Ubezpieczenie odpowiedzialności cywilnej członków władz spółek kapitałowych D&Q (Directors & Officers) jest najbardziej rozpowszechnione w Stanach Zjednoczonych, gdzie przeciętnie 90 proc. przedsiębiorstw wykupiło taką ochronę swoim szefom. W sektorze publicznym i bankowości odsetek ten wynosi nawet 96 proc. W 1996 roku łączna składka w USA z tytułu ubezpieczenia D&Q wyniosła ponad 2 mld USD.
W Europie ubezpieczenie zarządów zyskało dużą popularność w Wielkiej Brytanii, gdzie wykupiła je ponad połowa firm. Teraz zdobywa coraz więcej zwolenników na kontynencie. W Niemczech popyt na ten produkt rośnie w tempie 20 proc. rocznie.
Okiem eksperta
Ryzykowna oferta
Na świecie ubezpieczenie odpowiedzialności cywilnej członków władz i zarządów spółek jest popularne. Nasz rynek jest jednak bardzo młody i w polskich warunkach jest to ryzykowny produkt dla towarzystw ubezpieczeniowych. W dalszym ciągu we władzach wielu przedsiębiorstw znajdują się bowiem osoby przypadkowe lub — co gorsza — mianowane z klucza politycznego. W takich okolicznościach przeprowadzenie analizy ryzyka jest trudne i obciążone dużym błędem. Nie dotyczy to oczywiście spółek, którymi kierują sprawdzone i doświadczone zarządy.
Towarzystwa, które są młode i nie mają dużego portfela takich ubezpieczeń, jak np. Zurich TU, podchodzą więc ostrożnie do polis odpowiedzialności cywilnej członków władz spółek kapitałowych.
Mirosław Kowalski prezes grupy Zurich w Polsce