Według danych Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej (KRD BIG), w pandemii zadłużenie firm transportowych wzrosło o 27 proc. i obecnie przekracza już 1,2 mld zł. Liczba dłużników w tym czasie powiększyła się o 925 podmiotów (do 23,5 tys.). Wzrosły również średnie zobowiązania - wynoszą 52,6 tys. zł., czyli o 9,5 tys. zł więcej niż w marcu 2020 roku.
Gros długów branży ( 1,1 mld zł) spoczywa na przewoźnikach drogowych. To grupa 21,2 tys. przedsiębiorstw zajmująca się transportem towarów i przeprowadzkami. Około 76 proc. łącznej sumy zadłużenia stanowią przeterminowane zobowiązania jednoosobowych działalności gospodarczych (JDG). W sumie ponad 18 tys. JDG działających w tej branży zalega na 941 mln zł. 19 proc., czyli 237 mln zł, to długi spółek z ograniczoną odpowiedzialnością, których jest w KRD 4,3 tys. Pozostałe zadłużenie (5 proc.), czyli 62,8 mln zł rozkłada się między spółki akcyjne, cywilne, jawne, komandytowe i komandytowo-akcyjne oraz spółdzielnie i oddziały zagranicznych przedsiębiorców – łącznie 1122 podmioty.
Najbardziej zadłużoną firmą transportową w Polsce jest spółka z o.o. z Warszawy, która ma 38 nieuregulowanych zobowiązań finansowych na łączną kwotę 11 mln zł wobec firm z branży handlowej i dostawcy energii.
Najbardziej zadłużonym województwem jest natomiast mazowieckie. Tutejsze firmy transportowe są winne wierzycielom 236,5 mln zł. Nieco mniejsze zaległości, 147,4 mln zł, mają przewoźnicy ze Śląska, a 142,8 mln zł z Wielkopolski. Na drugim biegunie znaleźli się przedsiębiorcy z województw: opolskiego (21,6 mln zł), podlaskiego (23,8 mln zł) i świętokrzyskiego (29,3 mln zł).
– Branża TSL [transport, spedycja, logistyka - red.] jest jedną z najbardziej narażonych na zatory płatnicze. Duża konkurencja i zmieniające się regulacje wymuszają na przedsiębiorcach ciągłe inwestycje w nowoczesny sprzęt. Utrzymanie floty kosztuje, podobnie jak utrzymanie załogi. Niewiele trzeba, by stracić wypłacalność, zwłaszcza że marże są tu niskie, na poziomie 3-5 procent, a terminy zapłaty sięgają nawet kilku miesięcy – mówi Adam Łącki, prezes KRD BIG.
Największym wierzycielem branży transportowej jest sektor finansowy - banki i firmy leasingowe mają do odzyskania łącznie 580 mln zł. Ponad 234 mln zł stanowią długi wobec wtórnych wierzycieli, czyli firm windykacyjnych i funduszy sekurytyzacyjnych. 116,5 mln zł firmy transportowe są winne koncernom paliwowym, w tym niemal po połowie za sprzedaż hurtową i karty paliwowe. 77 mln zł to zobowiązania wobec ubezpieczycieli.
Branża TSL ma jednak nie tylko wierzycieli, ale też dłużników - są jej winni 171,6 mln zł. Nie tylko wykorzystują długie terminy zapłaty na fakturze, ale też opóźniają płatności lub nie płacą w ogóle.
Najwięcej, bo 55,5 mln zł, stanowią zobowiązania kolegów po fachu, czyli firm transportowych. Blisko 40 mln zł są winne przewoźnikom firmy handlowe, z czego 30 mln zł to długi hurtowników. 23 mln zł to przeterminowane zobowiązania firm przemysłowych, z czego najwięcej to długi producentów artykułów spożywczych. Branża transportowa czeka również na odzyskanie 19 mln zł od budowlanki.