Przebieg wtorkowej sesji na GPW zdeterminowało czekanie inwestorów na dane o inflacji w Polsce i w USA. Inwestorzy żywo reagowali też na wysyp wyników kwartalnych. Bilans sesji jest niekorzystny dla posiadaczy akcji większości spółek. W dół poszły kursy 70 proc. firm, na wartości zyskał tylko co czwarty emitent. Stało się tak, chociaż dane o wzroście cen w kraju oraz w USA okazały się zgodne z oczekiwaniami.
Przez większą część dnia na GPW nie było widać oznak popytu. Indeksy osuwały się prawie cały dzień. Odbicie nadeszło dopiero w ostatnich 30 minutach, kiedy na Wall Street byki z większym animuszem kupowały akcje. Na zamknięciu WIG20 oddalił się o 40 pkt od najniższego poziomu dnia 3497,48 pkt. Zaciera to tylko częściowo niekorzystne wrażenie z wtorkowej sesji.
Niepokoi wzrost obrotów towarzyszący spadającej wartości WIG20. Handel walorami blue chipów podsumowano na 941 mln zł, podczas gdy dzień wcześniej — przy wzroście cen — aktywność graczy wyraziła się sumą 770 mln zł. Na pocieszenie można dodać, że najaktywniej we wtorek handlowano akcjami na finiszu sesji, podczas odreagowania. A to za sprawą bijącego w tym właśnie momencie rekord Dow Jonesa.
Więcej zimnej krwi od akcjonariuszy giełdowych gigantów zachowali posiadacze walorów mniejszych spółek. WIG20 stracił 1,4 proc. Nieco mniej w dół poszedł WIG, bo o 1,2 proc. Podobnie jak dzień wcześniej, najlepiej wypadł mWIG40, tracąc zaledwie 0,7 proc.