Minister skarbu unieważnił przetarg na sprzedaż Siarkopolu Gdańsk. Dlaczego? Bo oferty były za niskie.
Po raz kolejny nie udało się Ministerstwu Skarbu Państwa (MSP) sprzedać Siarkopolu Gdańsk (SG) — jedynej w Polsce firmy posiadającej terminal morski do eksportu siarki. O spółkę zabiegali tacy potentaci, jak PKN Orlen, Grupa Lotos, a także Naftoport i importer ropy naftowej — J&S Energy.
Potrącili za wady
Oferty wiążące złożyli jednak tylko dwaj ostatni gracze. Nie usatysfakcjonowały one jednak ministerstwa skarbu. Inwestorzy nie byli hojni, bo w trakcie badania spółki dowiedzieli się, że istnieje wiele wad prawnych związanych z planem zagospodarowania przestrzennego gruntów pomorskiej spółki. W przyszłości mogą one utrudnić jej działalność.
— Na razie ministerstwo nie planuje kolejnej próby sprzedaży — powiedziano nam w biurze prasowym resortu skarbu.
Dlaczego? Bo nie ma innych chętnych. Przedstawiciele Siarkopolu Gdańsk nie martwią się.
— Oczywiście przydałby się inwestor. Jesteśmy jednak w stanie działać bez wsparcia partnera strategicznego. Wychodzimy na prostą, mamy płynność finansową, dywersyfikujemy działalność, by uniezależnić się od eksportu siarki — mówi Jan Kurek, prezes Siarkopolu Gdańsk.
Teraz paliwa
Spółka przeładowuje już w swoim terminalu produkty naftowe, melasę i olej roślinny. Chce rozszerzyć działalność m.in. o magazynowanie paliw. W tym celu przygotowała pięcioletnią strategię. Na jej realizację chce wydać 30 mln zł.
— Na początek do przestawienia działalności na inne tory wystarczą remonty i modernizacja naszych instalacji. Zakładamy, że stopniowa dywersyfikacja przyniesie nam zysk, który przeznaczymy na nowe projekty. Liczymy na współpracę z Grupą Lotos, Naftoportem i Przedsiębiorstwem Eksploatacji Rurociągów Naftowych — twierdzi Jan Kurek.
Docelowo przeładunek siarki ma stanowić 30 proc. obrotów (dziś ponad 50 proc.). Jej dostawcą jest Siarkopol Grzybów — jedyna kopalnia siarki na świecie (obecnie surowiec pozyskuje się z odsiarczania paliw).


