Dyrektor generalny Gene Seroka powiedział, że ok. 800 z 15 tys. pracowników portu jest nieobecnych z powodu COVID-19. Spowodowało to spowolnienie tempa rozładunku i załadunku w okresie znaczącego wzrostu importu. Seroka powiedział, że skierowanie statków do innych miejsc pozwoli Portowi Los Angeles „wziąć oddech”.
Ok. 85 proc. kontenerowców zmierzających do Portu Los Angeles trafia obecnie bezpośrednio na kotwicowisko, gdzie czekają przeciętnie 8 dni na wejście do portu i rozładunek. Przed listopadem, kiedy zaczął tworzyć się „korek”, czekały zwykle mniej niż 3 dni.

- Musimy wziąć oddech. Port doświadcza największego ruchu napędzanego przez pandemię jaki kiedykolwiek widzieliśmy – powiedział Seroka.
Według prognoz, Port Los Angeles przeładuje 730 tys. dwudziestostopowych kontenerów w lutym, czyli o 34 proc. więcej niż rok wcześniej. W marcu ich ilość ma wzrosnąć do 775 tys., czyli 72 proc. więcej iż rok wcześniej.