Portal Ahoj.pl ma dwóch inwestorów
...wcześniej jednak musiał zwolnić część pracowników
Niewiele brakowało, a spółka Mother.Ship Poland, zarządzająca portalem ahoj.pl, przeliczyłaby się ze swoimi możliwościami kapitałowymi. Portal zwolnił bądź utracił około 30 pracowników. W końcu jednak firma znalazła inwestorów strategicznych.
Po długim okresie poszukiwań Ahoj wreszcie pozyskał kapitał na drugą rundę finansowania. Część udziałów w portalu obejmie europejskie konsorcjum inwestujące w rynek medialny. Druga część trafi do amerykańsko-niemieckiej spółki, która angażuje się głównie w nowoczesne technologie.
Wcześniej portal prowadził negocjacje z kilkoma innymi firmami, w tym z Netią, z którą rozmowy były na bardzo poważnym etapie.
Inwestorzy w Ahoju pojawili się w samą porę. W grudniu 2000 roku Ahoj zwolnił około 30 osób. Redukcja zatrudnienia dotknęła głównie pracowników etatowych z działów redakcyjnych. Podjęto też decyzję o likwidacji jednego kanału tematycznego. Z pracy zrezygnował ponadto trzon zespołu technicznego.
Nie tylko Ahoj
Marcin Gruszka, rzecznik prasowy Ahoja, zaprzecza, jakoby redukcje były tak duże.
— Zwolniliśmy jedynie 7 pracowników etatowych, pozostali to współpracownicy. Całość redukcji nie przekroczyła kilkunastu osób — twierdzi rzecznik.
Nie jest to bynajmniej pierwszy taki przypadek na rynku portali. Na podobny krok zdecydował się kilka miesięcy temu TP Internet, zwalniając prawie całą redakcję, potem przyszła kolej Yoyo, a ostatnio Areny.
Właściciel Ahoja — Mother.Ship — ściągnął do pracy znanych redaktorów z tradycyjnych mediów oraz administratorów i programistów z doświadczeniem w pionierskich na polskim rynku firmach internetowych. Plany inwestycyjne zakładały wyłożenie 80-100 mln zł na rozwój portalu w ciągu 2-3 lat. Pieniądze miały pochodzić od prywatnych inwestorów polskich i amerykańskich. Właściciele Mother.Ship nie przewidzieli jednak krachu na światowych giełdach i załamania internetowej hossy. Dlatego m.in nie doszło do finalizacji rozmów z Netią.
Niewiele brakowało, a skompletowany dużym nakładem środków zespół, zamiast siłą Ahoja, stałby się koniem trojańskim. Inwestorzy, których znaleźć jest coraz trudniej, żądali redukcji kosztów — głównie osobowych, z coraz większą rezerwą odnosząc się do mglistych prognoz przyszłych zysków portali.
Trudny zarobek
Powszechna jest opinia, że portal obecny tylko w Internecie, nie posiadający silnego partnera w realnym świecie, nie ma najmniejszych szans przetrwać na rynku.
Ahoj chce zarabiać na reklamie i e-commerce. Obie formy przychodów są jednak uzależnione od oglądalności lub współpracy z partnerem prowadzącym działalność tradycyjną. Mimo niezłych opinii, Ahoj plasuje się pod koniec dziesiątki najczęściej odwiedzanych witryn. Lepiej jest w przypadku oglądalności miesięcznej.
okiem eksperta
Należy przyznać, że zarówno budowanie treści, jak i promocja serwisu były realizowane w sposób bardzo profesjonalny. Główną zaletą, jak w przypadku większości podobnych przedsięwzięć, jest zespół, którego działania operacyjne oceniam bardzo wysoko. Czego zabrakło? Bez wątpienia kompetencji finansowych i doświadczenia w rozmowach z inwestorami. Za późno zaczęto szukać środków na drugą rundę finansowania. Fakt pozyskania inwestorów z pewnością uzdrowi sytuację.
Rafał Styczeń
Internet Investment Fund