Portale będą rozwijać się w szybkim tempie

Marek Borzestowski
opublikowano: 2001-01-31 00:00

Marek Borzestowski: Portale będą rozwijać się w szybkim tempie

Choć Internet liczy ponad 30 lat, to właśnie przełom tysiącleci zadecydował o jego kształcie, popularności i zastosowaniu. Szacuje się, że liczba internautów przekroczyła 260 mln. Za 3 lata będzie ich ponad 600 mln. W USA Internet stał się medium o sile i powszechności dotarcia porównywalnej do TV. Internetowi zabrało to 5 lat, telewizji zaś około 45! W Polsce w 2000 roku obserwowaliśmy ogromną dynamikę wzrostu Internetu. Ponad 40 proc., z około 3 mln użytkowników sieci, wstąpiło w szeregi internautów. Nie ma w tym nic dziwnego, gdyż Internet stał się masową platformą komunikacji, o możliwościach niedostępnych innym mediom. Tu użytkownicy są redaktorami, autorami, pomysłodawcami. Podkreślam — nie są jedynie biernymi odbiorcami, lecz współtwórcami Internetu. Liczbę stron WWW szacuje się już na 1,2 miliarda.

Zmienił się obraz internauty. To już nie fanatyk branży IT i gier komputerowych. W roku 2000 w gronie internautów znalazły się osoby wszelkich zawodów, w różnym wieku, realizujące coraz śmielej transakcje przez sieć. Coraz częściej mówi się o edukacji przez Internet. Internauci twierdzą, że rezygnują z oglądania TV na rzecz interaktywnej rozrywki czy informacji. A kilka tygodni temu otrzymaliśmy zaproszenie na ślub młodej pary, która poznała się w internetowej kawiarence...

Portale — przyczółki dla rozpoczynających przygodę z siecią — to najdynamiczniej rozwijające się przedsięwzięcia roku 2000. Do dwóch portali z początku ubiegłego roku: Wirtualnej Polski i Onetu dołączyło kilkanaście nowych. Ruszyło siedem ogólnopolskich kampanii reklamowych. Portale wyznaczały trendy rządzące rynkiem internetowym w Polsce. Wydarzeniem było przejęcie Onetu przez koncern ITI. Wirtualna Polska nie wybrała jeszcze strategicznego sojusznika. Dziś oczy wszystkich zwrócone są na Interię i jej debiut giełdowy. Trzeba jednak pamiętać, że inwestorzy oczekują zysków z „pożyczonych” pieniędzy. A do tego konieczne są trwałe sojusze z najsilniejszymi partnerami.

bez świateł jupiterów rozwijają się firmy tworzące setki profesjonalnych witryn. Owe witryny są przyczółkiem przedsiębiorstw klasycznej ekonomii do ataku na konsumentów kupujących przez Internet. Ponad 650 polskich sklepów internetowych nie osiąga oszałamiających obrotów, ale bez wątpienia będą się one rozwijać — samodzielnie, w fuzjach z partnerami klasycznych kanałów dystrybucji. Wprawdzie połowa internautów obawia się o bezpieczeństwo transakcji, ale coraz bardziej profesjonalne zabezpieczenia pozwalają pokonywać bariery nieufności. W USA internauci dokonują transakcji za 5,3 mld dolarów, a stanowi to 4 proc. całkowitych obrotów e-handlu.

Koniec millenium sprzyjał katastrofalnym wizjom. Notowania Nasdaq traciły, zamykano nawet silnie promowane przedsięwzięcia, takie jak boo.com. Nic dziwnego — nowa ekonomia nie może funkcjonować bez podstaw klasycznej. Początek weryfikacji rynkowej przedsięwzięć już się rozpoczął. Lekcja, której muszą się nauczyć e-przedsiębiorcy, jest następująca: fantazja i wizjonerstwo nie zastąpią strategicznego zarządzania i racjonalnego marketingu.

Internet w Polsce jest w fazie początkowej, ale bez wątpienia radykalnie zmieni modele przedsiębiorstw i wpłynie na sposób ich zarządzania. CRM, Intranet, systemy rekomendacji, e-commerce, m-commerce to określenia w nowej ekonomii, które zakorzeniają się coraz głębiej w świecie liderów, kierowników i specjalistów od zarządzania. To znak, że rewolucja się rozpoczęła i, jak w momencie wejścia maszyny parowej, nic jej nie zatrzyma.

Marek Borzestowski

jest prezesem Wirtualnej Polski