Portale rekrutacyjne niszczą się nawzajem

Grzegorz Zięba
opublikowano: 2001-09-14 00:00

Portale rekrutacyjne niszczą się nawzajem

Wortale internetowe świadczące usługi rekrutacyjne skarżą się na działania dumpingowe niektórych podmiotów z branży. Takie firmy za wszelką cenę przyciągają klientów obniżając cenę usług niejednokrotnie poniżej granicy opłacalności. Tego typu działania niszczą młody rynek internetowych usług rekrutacyjnych.

— Problem z tanimi ofertami zaczął się pod koniec ubiegłego roku. Firmy starając się pozyskać jak największą liczbę klientów bardzo zaniżały ceny swoich usług. To niepokojące zjawisko. Wpływa ono na obniżenie standardu usług. Firmy działające w Internecie mogą stracić szansę na skuteczne konkurowanie z tradycyjnymi mediami — mówi Karolina Skrzynecka z firmy rekrutacyjnej Data Express.

O taką dumpingową działalność oskarżane są zarówno duże firmy rekrutacyjne, jak i niewielkie wortale, które za wszelką cenę chcą zaistnieć na rynku pośrednictwa pracy. Praktycznie wszyscy jobboarderzy oskarżają się nawzajem o zaniżanie cen.

— Niektóre firmy mające duże dofinansowanie z zagranicznych centrali rezygnowały z zysków na rzecz pozyskania jak największej bazy klientów. Rozdawały nawet swoje oferty za darmo — opowiada Małgorzata Ulinowska z firmy Topjobs Polska.

Podkreśla jednak, że wielu jobboarderów korzystających ze wsparcia zagranicznych central straciło dofinansowanie i muszą starać się sami o dopływ gotówki. Zmniejszyło to liczbę darmowych ofert na internetowym rynku rekrutacji. Jednak klienci zostali przyzwyczajeni do tanich propozycji i niełatwo jest przekonać ich do normalnego poziomu cen.

Mały też psuje

Internet wciąż jest postrzegany jako miejsce do zarabiania dużych pieniędzy w łatwy sposób. Niewielkie wortale, starające się zaistnieć w sieci, tworzone są najczęściej przez osoby mało kompetentne w sprawach rekrutacji. Ich oferta ma na ogół niewielką wartość merytoryczną, ograniczającą się do zwykłej tablicy ogłoszeń zamieszczonej w Internecie. Niejednokrotnie jest ona dodatkiem do innych stron.

— Niestety, rzesza osób poszukujących pracy nie rozróżnia fachowej oferty wyspecjalizowanej firmy od takiej tablicy ogłoszeń. W wyspecjalizowanych wortalach złożone oferty są nie tylko publikowane. Podlegają one systemowej obróbce umożliwiającej aktywne kojarzenie potencjalnych pracowników i pracodawców. To musi kosztować, ale w ostatecznym rachunku jest znacznie bardziej opłacalne niż pasywne zamieszczanie ogłoszeń — opowiada Agnieszka Wojciechowska, dyrektor do spraw sprzedaży i marketingu firmy Cvonline.

Choroba młodości

Internetowy rynek usług rekrutacyjnych jest stosunkowo młody. Działa na nim około 25 podmiotów. Trzy do czterech można uznać za liczące się na rynku.

— Nie wszystkie z tych podmiotów stosują działania dumpingowe. W znacznym stopniu destabilizuje rynek około pięciu z nich. Jednak już to stanowi 20--25 proc. wszystkich firm tej branży — podkreśla Agnieszka Wojciechowska.

Środowisko internetowych firm rekrutacyjnych jest mało skonsolidowane i nie dorobiło się jeszcze standardów zachowań. Na to trzeba czasu i ukonstytuowania się rynku.

— Według mnie taka konsolidacja potrwa około 5-6 lat. Momentem przełomowym będzie niewątpliwie wstąpienie do Unii Europejskiej i otwarcie naszego rynku na kraje zachodniej Europy. Zostanie wtedy nie więcej niż 5 dużych firm zajmujących się pośrednictwem pracy — uważa Agnieszka Wojciechowska.

Z pewnością znajdzie się także miejsce dla małych firm, które będą obsługiwać nisze rynkowe, które nie wzbudzą większego zainteresowania dużych podmiotów.

Grzegorz Zięba

[email protected] % (22)6116217