Nawet w niestabilnej sytuacji gospodarczej można bezpiecznie inwestować i liczyć na zysk większy, niż na lokacie.
Kiedy ceny są bardzo zmienne, nie jest łatwo zachować bezpieczeństwo zainwestowanych pieniędzy, a jednocześnie osiągać zyski przewyższające oprocentowanie lokat bankowych. Nie jest to jednak niemożliwe. Produkty strukturyzowane, złoto, fundusze pieniężne, obligacje — jest z czego wybierać. Potencjalny zysk można szacować na 7-10 proc. w skali roku.
— W miarę bezpieczny portfel z perspektywą 8-10 proc. zysków w skali roku mógłby się składać w 40 proc. z obligacji skarbowych, w 15 proc. z funduszu akcji, w 15 proc. z lokaty strukturyzowanej i w 15 proc. z funduszu total return. Proponowałbym trzymać 10 proc. w gotówce, lub na lokacie bankowej, a 5 proc. w złocie. Zwłaszcza ta ostatnia część portfela może poprawić komfort psychiczny inwestora niepokojącego się o swoje pieniądze — mówi Emil Szweda z Open Finance.
Element stabilny
Budowę portfela należy rozpocząć od kupna środków, które będą stabilizowały jego wartość. Taką rolę mogą pełnić obligacje skarbowe, chociaż tu należy zachować pewną ostrożność.
— Ze względu na wciąż żywe obawy o konsekwencje "psucia pieniądza" przez główne banki centralne na świecie, dobrze byłoby włączyć do portfela obligacje, których oprocentowanie zależy od poziomu inflacji według wzoru inflacja plus marża. Najwyższą marżę, wynoszącą 3 punkty procentowe ponad inflację, zapewniają dziesięcioletnie detaliczne obligacje skarbowe — twierdzi Emil Szweda.
Również udziały w funduszach obligacji czy pieniężnych nadają się do stabilizowania portfela. Mają tę dodatkową zaletę, że w każdej chwili można wyjść z tej inwestycji.
— Ta część powinna stabilizować portfel w trudnych chwilach, a w dobrych dorzucać niewielką część zysków. Warto wspomnieć, że dobre fundusze pieniężne z łatwością mogą pobić oprocentowanie średniej lokaty — twierdzi Łukasz Bugaj z Xelion Doradcy Finansowi.
Struktury na 5 proc.
Wiele produktów strukturyzowanych gwarantuje całkowitą lub częściową ochronę włożonego kapitału (nie chronią jednak przed inflacją).
— Dotychczasowe doświadczenia wskazują, że około połowa z nich przyniosła średnio kilkuprocentowy zysk, czyli porównywalny z zyskiem z lokat bankowych. Można się więc pokusić o równy podział portfela wartego 20 tys. zł. między cztery różne produkty strukturyzowane, np.: indeks giełdowy, surowce, waluty i obligacje. Zakładając, że dwa z nich przyniosą jedynie zwrot kapitału, a dwa pozostałe zyski w wysokości 10 proc. rocznie każdy, całkowity zysk z portfela wyniesie 5 proc. Tyle samo, ile roczna lokata z dzienną kapitalizacją odsetek, czyli bez podatku Belki — radzi Roman Przasnyski, główny analityk Gold Finance.
Można też próbować innych kombinacji i liczyć na bardziej korzystny układ wyników ze struktur.
Interesujące fundusze
Zakładając większy poziom ryzyka, czyli możliwość utraty części kapitału, można myśleć o lokowaniu składników portfela w fundusze inwestycyjne.
— W ostatnich 12 miesiącach dwa najlepsze polskie otwarte fundusze ochrony kapitału osiągnęły około 11-proc. stopę zwrotu. Następne w kolejności zarobiły od 5 do niecałych 8 proc. Fundusze stabilnego wzrostu dały zarobić od kilkunastu do prawie 30 proc., fundusze zrównoważone od 20 do 30 proc. Od 10 do nawet 50 proc. zysku osiągnęły fundusze papierów dłużnych, fundusze rynku pieniężnego od 7 do 15 proc. nie wspominając o funduszach akcyjnych, których zyski sięgały od 40 do 70 proc. Ostatni rok był jednak dla wszystkich rodzajów funduszy bardzo łaskawy i nie należy się spodziewać, że w najbliższych kilkunastu miesiącach te wyniki uda się im powtórzyć — uprzedza Roman Przasnyski.
Interesującą propozycją są fundusze typu total lub absolute return, "nie przywiązane" do jednego rynku, np. akcji. Ich wyniki nie są prostym odbiciem sytuacji gospodarczej, lecz trafności decyzji podjętych przez osoby zarządzające.
— Ich zadaniem jest pomnażanie kapitału niezależnie od sytuacji rynkowej, a mogą to czynić inwestując w obligacje wszelkiej maści oraz wykorzystując zmienność kursów walut. Patrząc historycznie można stwierdzić, że owe fundusze się sprawdziły i rzeczywiście potrafiły — mimo kryzysu finansowego — przynieść klientom zadowalające wyniki- przypomina Łukasz Bugaj.
Wbrew pozorom, inwestycja w fundusze akcyjne czy bezpośrednio na giełdzie niekoniecznie jest złym pomysłem. Nie może być jednak zbyt duża, aby w przypadku negatywnych tendencji nie zaważyła na wynikach całego portfela.
Większy zysk wymaga wprowadzenia do portfela większej liczby ryzykownych produktów inwestycyjnych. A wtedy, wobec ogólnej niestabilności rynku i warunków okołorynkowych, np. stóp procentowych czy kursów walut, prawdopodobieństwo straty będzie równe potencjalnemu procentowemu zyskowi.
