Portfel PB cały czas bije rekordy

Kamil Zatoński
opublikowano: 2010-07-30 00:00

W czwartek wartość budowanego razem z internautami Portfela PB była już o 22 proc. wyższa niż na początku roku. Tymczasem WIG stoi w miejscu

Przypomnijmy, że na specjalnym forum na portalu pb.pl zbieramy Wasze propozycje, a potem Komitet Inwestycyjny, złożony z trzech analityków "PB", podejmuje decyzję co do sprzedaży bądź zakupu akcji. Wystartowaliśmy ponad rok temu z 10 tys. zł na koncie. W ubiegłym roku zarobiliśmy ponad 5 tys. zł, które trafiły na wybrany przez internautów cel charytatywny. W nowy rok weszliśmy z 10 tys. zł, a na naszym koncie już jest ponad 12 tys. zł.

Ciągle liczymy na wzrosty, dlatego utrzymujemy — po raz pierwszy w historii — pełne zaangażowanie portfela w akcje. Największą w nim pozycją (22 proc.) są walory budowlanego ABM Solid. Kupiliśmy je w listopadzie ubiegłego roku. Powód? Firma jako jedna z niewielu w branży "przespała" wzrosty na rynku akcji, a pęczniejący portfel zamówień dawał duże szanse na poprawę wyników. W końcu zaowocowało to wybiciem kursu z wielomiesięcznej konsolidacji. Nasze przewidywania się sprawdziły, dzięki czemu na papierach ABM Solid zyskaliśmy 80 proc. Trafna — choć przyznajemy, że mocno spóźniona — była też decyzja o zakupie akcji MW Trade. Pocieszamy się, że nasza cena zakupu jest zbliżona do tej, którą zaproponował kontrolowany przez Leszka Czarneckiego Getin Holding. Jego obecność w akcjonariacie daje szanse, że notowania będą jeszcze rosnąć. Spokojnie czekamy też na zyski z akcji Tauronu, Drozapolu i Lotosu.

Zdecydowanych outsiderów naszego portfela jest dwóch: Anti, gdzie nasza niezrealizowana strata to aż 28 proc., i BBI Capital, gdzie jesteśmy ponad 20 proc. pod kreską. Oba walory kupiliśmy na początku września ubiegłego roku. Na oba skusiliśmy się nie tylko z przyczyn fundamentalnych (Anti zdawało się dobrze wykorzystywać koniunkturę nakręcaną pieniędzmi unijnymi dla samorządów; portfel inwestycyjny BBI Capital uznaliśmy za perspektywiczny, a spółkę za mocno niedowartościowaną), ale też kierowaliśmy się analizą techniczną. Liczyliśmy, że kupno akcji w okolicach dołka korekty będzie dobrą decyzją, a poprzednie szczyty szybko zostaną poprawione. W dołek korekty trafiliśmy, ale późniejsze wzrosty naszych "wybrańców" były mizerne. Przez kolejne miesiące ani kurs Anti, ani BBI Capital nie przekroczyły naszej ceny zakupu.

Podobnie jest z Policami. Przy zakupie akcji chemicznej spółki w Komitecie Inwestycyjnym nie było jednomyślności. Jeden z argumentów "za" brzmiał: "gorzej w Policach już być nie może". Spółka była świeżo po publikacji raportu finansowego, w którym stratę w 2009 r. podsumowano na 423 mln zł. Nadzieje na poprawę widzieliśmy w rychłym uzyskaniu ratunkowej pożyczki i sygnalizowanej przez firmę poprawie koniunktury branży. Pierwsze — z opóźnieniem — się udało, ale koniunktura wciąż nie jest zadowalająca. Dziś trzymamy akcje chemicznej spółki, bo liczymy na pozytywny wpływ doniesień o pojawieniu się w spółce nowego inwestora. Zainteresowanie pakietem sprzedawanym przez skarb państwa jest spore, co dobrze wróży cenie akcji. Ponadto, patrząc na giełdowy kurs Polic, można mieć nadzieję, że "gorzej chyba już być nie może".