Porządkowanie musi trwać

Wojciech Kowalczuk
opublikowano: 2007-04-24 00:00

Branża elektroenergetyczna zmienia się szybko i oczywiście na lepsze, ale wiele pozostało jeszcze do zrobienia

Najpowszechniejsze prawo fizyczne we wszechświecie — zwane prawem entropii — głosi, że każdy układ dąży od stanu uporządkowania do największego możliwego nieuporządkowania. Aby przekonać się o słuszności tego twierdzenia, nie trzeba być naukowcem. Wystarczy zajrzeć do pokoju typowego nastolatka — tuż po generalnych porządkach i dwie godziny później... Co to ma wspólnego z energetyką? Otóż do powstrzymania tego powszechnego dążenia ku chaosowi niezbędna jest właśnie energia.

Energia konieczna jest także do zapobiegania bałaganowi w gospodarce, zwłaszcza gdy rozwija się ona w szybkim tempie. A z takim przypadkiem mamy aktualnie do czynienia w Polsce. Dziesiątki miliardów złotych wydanych w ostatnich latach na modernizację i odtwarzanie mocy wytwórczych zrobiły swoje. Na razie produkujemy dość prądu, aby zaspokoić potrzeby, ale należy się liczyć z tym, że będą one szybko rosły...

Tymczasem banki pożyczyły elektrowniom to, co miały pożyczyć, zachęcone gwarancją, jaką były dla nich kontrakty długoterminowe. A tu masz babo placek! Unia Europejska dopatruje się w nich znamion niedozwolonej pomocy publicznej.

Skąd zatem brać środki na rozbudowę i odtwarzanie mocy wytwórczych w energetyce? Z dalszej prywatyzacji, a tej najlepiej dokonać przez giełdę. Inwestorzy nie mogą się wprost doczekać debiutów giełdowych wytwórców energii. Powód? Niewiele jest branż, które w równym stopniu mają zapewniony popyt na swoje produkty.

Ale prywatyzacja to nie tylko szansa uzyskania środków na dalszy rozwój. To także impuls do restrukturyzacji, zmian organizacyjnych i technologicznych. A jest co zmieniać. Od szerszego niż dotychczas wykorzystania usług podmiotów zewnętrznych, pozwalającego skoncentrować się na działalności zasadniczej, przez wdrażanie nowoczesnych rozwiązań informatycznych, po wykorzystanie źródeł energii, które w Polsce nadal są nieobecne (reaktory jądrowe) lub stanowią margines rynku (turbiny wodne).

Taki właśnie niejedno- znaczny, choć wcale nie pesymistyczny obraz branży wyłania się z dodatku „Energetyka”, który z dzisiejszym wydaniem „Pulsu Biznesu” trafia do rąk czytelników. Do zrobienia jest wiele, ale też szanse na sukces są niemałe. Od działań zarządów spółek i decyzji rządzących zależy, jak skutecznie uda się uchronić branżę przed wpływem powszechnego prawa entropii.