Zarówno według senatora SLD Jerzego Suchańskiego, jak i posła (już nie SLD) Andrzeja Jagiełły, ten ostatni nie ostrzegał telefonicznie starachowickich samorządowców przed akcją Centralnego Biura Śledczego, ale przestrzegał ich przed dokonywaniem czynów nieetycznych.
W sobotę w kieleckiej prokuraturze doszło do konfrontacji zeznań posła i senatora. Po trzygodzinnej konfrontacji Jagiełło i Suchański wspólnie opuścili budynek prokuratury. Obaj parlamentarzyści byli zgodni, że nie było “ostrzeżenia” ze strony Jagiełły.