Wygląda na to, że spółki komandytowe (SK) jednak nie będą płacić podatku dochodowego od osób prawnych (CIT). Posłowie podkomisji do monitorowania systemu podatkowego przyjęli wczoraj poprawkę, aby z projektowanej nowelizacji ustawy o CIT, a także o podatku dochodowym od osób fizycznych (PIT) wykreślić przepisy, na podstawie których spółki te miały zostać podatnikami CIT od 2014 r. Dziś rozpatrzy ją sejmowa Komisja Finansów Publicznych. Poprawkę zgłosił jej wiceprzewodniczący — Jakub Szulc.

— To bardzo dobra wiadomość. Może oznaczać, że posłowie i rząd wsłuchali się w głosy płynące ze środowisk biznesowych — ocenia efekty wczorajszej dyskusji w sejmowej podkomisji Wojciech Kostrzewa, prezes grupy ITI, członek Polskiej Rady Biznesu. Podkreśla, że spółki komandytowe to jedna z najbardziej efektywnych i elastycznych form finansowania średniego biznesu. Jest typowa dla małych i średnich przedsiębiorstw, znaczącego sektora gospodarki.
W SKA inaczej niż w SK
Dyskusja o znaczeniu spółek komandytowych dla gospodarki w zasadzie zdominowała wczorajsze obrady podkomisji. Posłowie oraz uczestniczący w dyskusji przedstawiciele firm i organizacji przedsiębiorców zadawali Maciejowi Grabowskiemu, wiceministrowi finansów, jedno pytanie: dlaczego resort chce je opodatkować? Wspólnicy SK płacą przecież zaliczki podatkowe na bieżąco.
W ich przypadku nie istnieje model charakterystyczny dla spółek komandytowo-akcyjnych (SKA), których udziałowcy odprowadzają podatek, dopiero gdy spółka podzieli się zyskami. To odroczenie w czasie opodatkowania było jednym z głównych powodów, aby SKA objąć CIT.
Projektowana nowela początkowo przewidywała opodatkowanie tylko tych spółek. SK dorzucono znacznie później. Poseł Przemysław Wipler twierdził, że poprzez opodatkowanie SK podatkiem CIT rząd nie osiągnie zakładanych celów. Spółki przeniosą rezydencję podatkową poza granice Polski. Pójdą tam, gdzie reżim podatkowy jest bardziej przyjazny dla przedsiębiorców, zwłaszcza że inne kraje podejmują decyzje, które przyciągają do nich biznes, jak np. Węgry, gdzie stawkę CIT obniżono do 12 proc.
Szacunków brak
— Węgry stają się rajem, np. dla firm czeskich. My wchodzimy na drogę odwrotną — podkreślał Przemysław Wipler. Posłowie pytali też, jakich dodatkowych wpływów spodziewa się państwo po opodatkowaniu spółek komandytowych. Takich szacunków nie można się doszukać w ocenie skutków regulacji dołączonej do projektu. Maciej Grabowski przyznał, że jego resort nie uwzględniał w analizie skutków finansowych projektu ewentualnych dodatkowych dochodów z CIT od spółek komandytowych.
— Myślę, że ich opodatkowanie byłoby neutralne dla budżetu — powiedział „PB” Jakub Szulc. Wiceszef Komisji Finansów Publicznych podważał sens wprowadzenia CIT i dla SKA, i dla SK jeszcze z jednego powodu.
— Czy ministerstwo i rząd widzą, żeby w spółkach komandytowych dochodziło do agresywnej optymalizacji podatkowej? Jeśli nie, może nie ma potrzeby objęcia ich tym podatkiem — mówił poseł.
— Rzeczywiście SK nie są do tego wprost wykorzystywane — usłyszeli posłowie od Macieja Grabowskiego. Zapytany przez nich, czy ministerstwo zgadza się na zaproponowaną przez Jakuba Szulca poprawkę, aby wyłączyć z projektu SK, odpowiedział, że nie zgłasza sprzeciwu.
Biznes jest na tak
W projektowanej nowelizacji podkomisja pozostawiła wyłącznie przepisy o opodatkowaniu CIT spółek komandytowo-akcyjnych i tak zmieniony projekt będzie przedmiotem dzisiejszych prac Komisji Finansów Publicznych. Poseł Jakub Szulc ma nadzieję, że tego już nic nie zmieni. W jego ocenie, objęcie tym podatkiem SK byłoby dla przedsiębiorców szkodliwe. Oznaczałoby efektywne opodatkowanie w wysokości 35 proc.
— Jeśli dalsze prace potwierdzą rezygnację z pomysłu opodatkowania tych spółek, będzie to ważny sygnał dla biznesu, prowadzący do szybszego wzrostu gospodarczego. Ożywienie jest nam dziś potrzebne, szczególnie po gospodarczo słabym 2013 r. — prognozuje Wojciech Kostrzewa.
— Wczorajsze decyzje pokazują, że dialog z rządem jest możliwy, a komisje sejmowe nie są tylko ciałem fasadowym. Prace nad projektem zmian w CIT idą zatem we właściwym kierunku — mówi Maciej Wandzel, prezes Black Lion Fund, członek Polskiej Rady Biznesu. Jego zdaniem, objęcie tym podatkiem zarówno SKA, jak i SK nie ma żadnego uzasadnienia.
— Spółki komandytowo-akcyjne w specyficznych okolicznościach faktycznie mogą być formą optymalizacji podatkowej. Ale nie komandytowe. Te spółki, podobnie jak jawne, są tworzone głównie dla biznesu usługowego albo do współinwestowania w innowacyjne projekty i właśnie dla nich jest to szczególnie efektywna forma prowadzenia działalności — podkreśla Maciej Wandzel.