Posłowie mówią ugodzie: nie

Paulina Sztajnert
opublikowano: 2005-02-14 00:00

Minister skarbu raczej nie będzie miał szansy podpisać się pod wynegocjowaną w grudniu ugodą z Eureko. Chyba że postąpi wbrew posłom.

Jutro sejmowa komisja skarbu po raz kolejny zajmie się uchwałą posłów LPR o niezawieraniu ugody z Eureko, mniejszościowym inwestorem PZU. Wszystko wskazuje na to, że teraz prace nabiorą tempa.

— Jeszcze na najbliższym posiedzeniu Sejmu odbędzie się kolejne czytanie uchwały. W czwartek lub w piątek Sejm powinien przegłosować stanowisko w tej sprawie — mówi Kazimierz Marcinkiewicz, poseł PiS, przewodniczący komisji.

Na rozstrzygnięcie czeka Jacek Socha, minister skarbu. Od tego bowiem uzależnia losy ugody, którą w grudniu wynegocjował z Eureko, właścicielem 31 proc. akcji PZU. Jej podpisanie ma być lekarstwem na proces arbitrażowy, który toczy się z powództwa Holendrów przeciw polskiemu rządowi. Nic na razie jednak nie wskazuje, aby minister mógł ten środek zaaplikować.

Zgodnym chórem...

— Do końca prac komisji śledczej ds. PZU nie powinno się podpisywać żadnej umowy z Eureko – mówi Andrzej Aumiller z UP.

Tego samego zdania jest Małgorzata Ostrowska z SLD.

— Na razie jednak nie możemy zupełnie odciąć się od już wypracowanej propozycji ugody. Powinniśmy przekonać arbitrów, aby zawiesili proces do czasu zakończenia prac komisji śledczej. Nie widzę innej drogi niż wstrzymanie się z zawarciem ugody — twierdzi Jan Łączny z Samoobrony.

— Komisja śledcza ds. PZU może jeszcze wyjaśnić wiele wątpliwości dotyczących prywatyzacji największego krajowego ubezpieczyciela. Minister powinien zaczekać do zakończenia prac komisji —uważa Kazimierz Marcinkiewicz.

Niewykluczone, że na wtorkowym posiedzeniu posłowie zajmą bardziej rygorystyczne stanowisko.

— Informacje, jakie mają posłowie, komisja śledcza czy prokuratura, świadczą, że już na pierwszym etapie prywatyzacji zostały złamane przepisy prawa bankowego i ubezpieczeniowego. Niewykluczone, że prace komisji mogą zakończyć się unieważnieniem prywatyzacji — mówi Jan Bury z PSL.

I nie jest odosobniony w tych pomysłach.

— Powinniśmy zerwać wszelkie umowy z Eureko. To jeden z większych ubezpieczycieli w Europie i nie widzę powodów, dla których obca spółka miałaby przejąć PZU. Tym bardziej że towarzystwo rocznie przynosi 2 mld zł. Gdyby do tego komisja śledcza wyjaśniła jeszcze jakieś nieprawidłowości przy zawieraniu umowy prywatyzacyjnej, byłaby to już zupełna kompromitacja — twierdzi Grzegorz Górniak z LPR.

Nawet PO zaostrzyła ton wypowiedzi.

— Powinniśmy zerwać rozmowy w sprawie ugody. Pojawia się coraz więcej faktów przemawiających za takim rozwiązaniem. Moim zdaniem, przy zawieraniu umowy prywatyzacyjnej naruszone zostało prawo. Ostateczne stanowisko klub zajmie na początku tygodnia — mówi Leszek Samborski z PO.

...i umytymi rękami

Choć Sejm chce, by minister liczył się z jego zdaniem, nie chce wziąć odpowiedzialności za decyzję.

— Ani Sejm, ani komisja skarbu nie mogą rządowi nic nakazać. To minister Socha wie najwięcej o całej sprawie i powinien sam podjąć ostateczną i słuszną decyzję — zaznacza Leszek Samborski.

Jeśli jednak podejmie ją wbrew woli Sejmu, narazi się na oburzenie i gwałtowną reakcję posłów.