Posłowie ratują sieci kablowe

Mira Wszelaka, Radosław Omachel
30-12-2002, 00:00

Za kilka dni wchodzi w życie nowelizacja ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych, która zrewolucjonizuje rynek telewizji kablowych. Tymczasem w Sejmie już głośno mówi się o potrzebie zmian w noweli, bo przepisy bardzo uderzą w kablówki.

Wejście w życie 1 stycznia 2003 r. nowelizacji ustawy o prawe autorskim, które miały dostosować nasze prawo do unijnego, spowoduje, że wszystkie telewizje kablowe w Polsce znajdą się w dramatycznej sytuacji. Pod koniec listopada kilkuset operatorów kablowych dowiedziało się, że aby legalnie działać po tej dacie, muszą podpisać umowy ze wszystkimi nadawcami — także zagranicznymi, oraz z instytucjami uprawnionymi do pobierania praw autorskich (także za granicą). Operatorzy wyliczyli, że łącznie muszą podpisać 14 tys. umów.

— Rozważam złożenie wniosku o nowelizację ustawy o prawach autorskich, która wprowadzałaby vacatio legis, przynajmniej do czasu wejścia Polski do UE. To kuriozum, że wcześniej tego nie uczyniono. Przedsiębiorcy muszą mieć czas na przygotowanie się do tak dużych zmian, jak zniesienie licencji ustawowych — mówi Adam Szejnfeld, szef sejmowej Komisji Gospodarki.

Dostosowanie się do przepisów ustawy jest niemożliwe. Dlatego operatorzy już zapowiadają rezygnację z przekazywania zagranicznych kanałów telewizyjnych.

— Część nadawców zagranicznych nie ma licencji na nadawanie programów w Polsce. Podpisanie z nami umów byłoby niezgodne z prawem — mówi Andrzej Ostrowski, prezes Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Komunikacji Kablowej.

Jego zdaniem, w 2003 r. z oferty każdego operatora zniknie około 20 obcojęzycznych kanałów.

Dotyczy to przede wszystkim kanałów dostępnych w pakietach podstawowych — RTL czy SAT1. Teoretycznie mogłyby je zastąpić kanały polskojęzyczne. Ale tylko teoretycznie.

— Za polskojęzyczne wersje zagranicznych kanałów trzeba dodatkowo płacić. Kto ma to robić. Ubożejący abonenci? — pyta Andrzej Ostrowski.

Okazję mogą jednak wykorzystać polscy nadawcy. Uruchomienie kanałów tematycznych zapowiadają m.in. grupa ITI i Telewizja Polska.

— Nie podjęliśmy jeszcze decyzji, jaki kanał tematyczny ruszy w pierwszej kolejności. Możliwości są dwie — kanał edukacyjny albo kulturalny — zapowiada Wojciech Kabarowski, dyrektor generalny ds. ekonomicznych Telewizji Polskiej.

To, czy TVP uruchomi w przyszłym roku kanały tematyczne, zależy jednak także od kształtu nowelizowanej ustawy o radiofonii i telewizji. Obowiązujące obecnie przepisy ograniczają taką możliwość. Dzięki największemu w Polsce archiwum uruchomienie kanałów tematycznych dla publicznego nadawcy nie wiązałoby się z ogromnymi wydatkami, z jakimi muszą liczyć się nadawcy komercyjni. Ci również nie zasypiają gruszek w popiele. Grupa ITI zastanawia się, czy wystartować z kanałem o zdrowiu czy o podróżach.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mira Wszelaka, Radosław Omachel

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Posłowie ratują sieci kablowe