Pośpiech przeczy dobrej legislacji

Jacek Zalewski
opublikowano: 09-11-2010, 00:00

Bezpośrednio po zaprzysiężeniu Bronisława Komorowskiego postawiłem tezę, że niezwykle trudno wyobrazić sobie jakąkolwiek ustawę, która zostałaby przez głowę państwa zawetowana lub prewencyjnie posłana do Trybunału Konstytucyjnego (TK). No, chyba że Platforma Obywatelska zostałaby przegłosowana przez wszystkie pozostałe kluby i koła. Ale jeśli ścieżka legislacyjna przebiega normalnie, to premier Donald Tusk ma komfort — temat ustawy kończy się wraz z rozpatrzeniem poprawek Senatu. I właśnie w takim kontekście należy postrzegać podpisanie w poniedziałek przez prezydenta nowelizacji dwóch ustaw, skutkującej zakazem handlu dopalaczami.

Dyplomatyczną osłoną podpisania była jednoczesna deklaracja Bronisława Komorowskiego, że gdyby ekspertyzy jednak wykazały ułomności ustawy, to nie zawaha się skierować jej do TK, ale już w trybie tzw. badania następczego. Poważne opinie prawne od początku zarzucają błyskawicznemu uchwalaniu ustawy w obu izbach złamanie zasad dobrej legislacji. Spowodowaną pośpiechem generalną wadą antydopalaczowych przepisów jest przemieszanie odpowiedzialności karnej z administracyjną. Zapewne jakiś sąd szybko zada pytanie o konstytucyjność przepisów, na podstawie których ma orzekać.

Ustawą nie została natomiast naruszona wolność prowadzenia działalności gospodarczej, bo ze względu na wyższe dobro — w tym przypadku bezpieczeństwo obywateli — jej ograniczanie jest w pełni konstytucyjne. Traktowanie biznesowej wolności niczym nienaruszalnej świętości prowadziłoby przecież do otwartego handlu heroiną w ulicznych kioskach i szkolnych sklepikach.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Polecane