Pospieszny do szczęśliwości...

Kazimierz Krupa
opublikowano: 2001-11-07 00:00

Belki informacyjne pojawiły się w „PB” w połowie ubiegłego roku. Nie znam intencji autorów, którzy je przygotowywali, ale — czy to przypadkiem, czy rozmyślnie — sąsiadują ze sobą dwie wielkości: wskaźnik inflacji i wskaźnik bezrobocia. Przyjrzyjmy się trzem wybranym numerom z tego okresu i trzem wielkościom wskaźnika inflacji i stopy bezrobocia.

W sierpniu ubiegłego roku inflacja, po okresowym wzroście, czy wręcz wybiciu, wynosiła 11,6 proc., a bezrobocie 13,5 proc. Wczesną wiosną tego roku, w marcu, inflacja spadła już do 7,4 proc., ale bezrobocie wzrosło do 15,6 proc. No i wreszcie bieżąca gazeta i wielkości, odpowiednio, — 4,3 i 16,3 proc. Wszystko wskazuje na to, że w tym ciągu nie zobaczyliśmy jeszcze ostatniego elementu: inflację w październiku szacuje się na 3,9 proc. i jej powrót w okolice 4,2 na koniec roku, a stopa bezrobocia ma realną szansę, jeszcze w tym roku, otrzeć się o granicę 17 proc. (inaczej liczona będzie dobijała do 20).

Co ma wspólnego wskaźnik inflacji ze stopą bezrobocia? —zakrzyknie ortodoksyjny analityk-ekonomista. Wyrwany z ciągu przyczynowo-skutkowego, osadzenia w realiach makroekonomicznych, wreszcie pozbawiony określenia dynamiki — rzeczywiście niewiele. Ale po uwzględnieniu tych okoliczności okaże się, że bardzo wiele. Jest tylko skrótem myślowym.

RPP w swoim zapale duszenia inflacji (swoją drogą po raz kolejny radzie nie udało się trafić w cel inflacyjny, chociaż określony widełkowo na 6-8 proc., a ponieważ nie udało się jeszcze nigdy — aktualna staje się propozycja, którą już wcześniej sformułowałem, by RPP określała cel inflacyjny na od 0 do nieskończoności) z pewnością pobiła rekord współczesnego świata. Tyle że przy okazji udusiła popyt wewnętrzny, koniunkturę, dołożyła rękę do duszenia budżetu. Tylko złotówka ma się dobrze, przez co wszyscy znowu mają się gorzej. A przy tylu plagach egipskich bezrobocie musi rosnąć — no i rośnie. I to jeszcze nie koniec.

Jak to przerwać? Pomóc może stare porzekadło: pośpiech jest wskazany tylko przy łapaniu pcheł — rozsądek zawsze.