Na wyprawy krajowe i zagraniczne, a czasem dla uniknięcia korków w mieście. Twierdzi, że motocykl sprzyja nawiązywaniu relacji z ludźmi.

Czym konkretnie pan jeździ?
BMW 1200RT. To motocykl turystyczny, dostosowany do wyjazdów w długie trasy. Przeznaczony raczej na drogi asfaltowe, ale radziliśmy sobie także na szutrowych. Jest dobrze zaprojektowany i starannie wykonany, co wpływa na dobrą ergonomię, funkcjonalność i ekonomikę. Mimo rozmiaru i wagi prowadzi się go dość łatwo. Jazda — nawet długa — nie jest męcząca.
Czy wybiera się pan motocyklem w dalekie podróże?
Tak, rok temu byłem w Czarnogórze, a po drodze zahaczyliśmy o Rumunię. To był pierwszy tak długi wyjazd — piękne widoki, niesamowite wrażenia i trochę przygód. Była to także okazja, by się sprawdzić w trudniejszych warunkach, także wysoko w górach i na bezdrożach. W tym roku wybierałem raczej jedno-, dwudniowe trasy. Na przykład wspólnie z kolegą zrobiliśmy krótki wypad do Wilna, a przy okazji zwiedziliśmy część Podlasia. Odkrywanie Polski z motocykla to wspaniała przygoda, a wyprawy mogą być krótsze i mniej kolidują z innymi zajęciami.
Jaki jest stosunek rodziny do pana motocyklowej pasji?
Stosunek żony jest bardzo pozytywny, czemu często się dziwią moi znajomi. Oczywiście martwi się, gdy wyruszam w trasę, poucza, prosi, żebym był ostrożny... Ale bardzo mnie wspiera. To za jej sprawą kupiłem pierwszy motocykl. Pewnego dnia, ku mojemu zaskoczeniu, powiedziała: „Czemu sobie nie kupisz tego motocykla, skoro tak ci się to podoba?”
Co panu daje to hobby?
Nawet pół godziny na motorze pozwala mi na pewnego rodzaju reset. Gdy jadę, nie myślę o problemach. To mi pomaga utrzymać proporcje w życiu. Jazda na motocyklu to wspaniała przygoda i możliwość bycia bliżej natury. Tak było podczas wyprawy do Czarnogóry — góry, lasy, łąki na wyciągnięcie ręki. Wyprawa motocyklowa z definicji wyklucza pośpiech, to czysta rekreacja, swoboda — jedziesz, z kim chcesz, ile chcesz, tam, gdzie chcesz, postój też trwa tyle, ile chcesz — to sprzyja nawiązywaniu relacji z ludźmi. Motocykl to klucz do zawierania znajomości — zatrzymujesz się, ktoś podchodzi, pyta, lub sam pytasz...
Czy planuje pan wkrótce kolejną wyprawę motocyklową?
Nie wiem, czy uda mi się ją zrealizować w tym roku, ale marzy mi się bliższe poznanie Alp, Skandynawii, Szkocji. Z czasem przybywa punktów na tej liście. Dlatego uważam, że najważniejsze wyprawy są jeszcze przede mną.