Potrzebny mały sklep

Izabela Tadra
opublikowano: 28-04-2009, 00:00

Budujący centra handlowe nadal będą mieli pełne ręce roboty. Najemcy wciąż szukają atrakcyjnych powierzchni w największych miastach.

Rynek wciąż jest nienasycony

Budujący centra handlowe nadal będą mieli pełne ręce roboty. Najemcy wciąż szukają atrakcyjnych powierzchni w największych miastach.

Pierwszy kwartał 2009 r., według raportu Cushman and Wakefield, był dla inwestorów działających na polskim rynku powierzchni handlowych czasem oczekiwania na rozwój sytuacji. Trudności z dostępem do źródeł finansowania oraz brak transakcji inwestycyjnych spowodowały wstrzymanie lub opóźnienie budów kilku dużych centrów handlowych. Wcześniej czy później jednak powstaną, bo są po prostu potrzebne.

Chcą centrów

Zdaniem Anny Bartoszewicz- -Wnuk z Jones Lang LaSalle, to w dużych miastach jest jeszcze miejsce na nowe inwestycje handlowe.

— Najemcy ostrożnie planują rozwój. Ma to szczególnie duże znaczenie dla inwestycji w miastach, które mają mniej niż 300 tys. mieszkańców. Znane marki często mają już przynajmniej po jednym sklepie w takich miejscowościach i w dzisiejszych warunkach rynkowych nie planują ekspansji. Ponadto na rynkach lokalnych jest miejsce dla obiektów jednego — dwóch kluczowych inwestorów — tłumaczy Anna Bartoszewicz-Wnuk.

Jej zdaniem jest jeszcze miejsce na nowe obiekty handlowe w Warszawie. Jones Lang LaSalle wspólnie z dwoma partnerami: Reas i Gfk Polonia opracowuje publikację dotyczącą dzielnic, w których zestawienie obecnego nasycenia powierzchnią handlową z siłą nabywczą ludności oraz planami rozwoju budownictwa mieszkaniowego wskazuje na opłacalność nowych inwestycji. Na razie najlepiej rokują Białołęka i Wilanów, które nie mają jeszcze własnych wielkopowierzchniowych obiektów handlowych.

Katarzyna Michnikowska, starszy analityk rynku w Cushman Wakefield, wymienia jeszcze jedną przyczynę, dla której deweloperzy nie powinni wycofywać się z inwestycji w dużych miastach.

— Trudno mówić o definitywnym nasyceniu, jako że praktycznie wszystkie obiekty handlowe są w prawie 100 proc. wynajęte i sieci handlowe, te wchodzące na rynek lub już na nim obecne, nie mają wielu możliwości dalszego rozwoju. Z pewnością zatem w perspektywie najbliższych trzech, a nawet pięciu lat będziemy obserwowali kolejne inwestycje, rozbudowy istniejących obiektów, budowy kameralnych obiektów handlowych przy głównych ulicach miast, budowy małych lokalnych obiektów handlowych ulokowanych w osiedlach mieszkaniowych czy podmiejskich parków handlowych. Natomiast w perspektywie długoterminowej należy się spodziewać również spektakularnych inwestycji o mieszanych funkcjach, będących elementem rewitalizacji zdegradowanych lub niezagospodarowanych centrów miast — twierdzi Katarzyna Michnikowska.

Wysyp mniejszych

Kapitał i grunty pod zabudowę czekają nie tylko w metropoliach. Budowa mniejszych obiektów może być świetnym sposobem na przeczekanie ciężkich czasów i zagospodarowanie nowej niszy.

— Inwestycja w duże centrum handlowe o powierzchni powyżej 50 tys. mkw. jest bardzo kapitałochłonna, co w pewien sposób ogranicza naturalnie nowe duże inwestycje, przynajmniej do czasu odmrożenia rynku finansowego oraz większej pewności w podpisywaniu umów ze strony najemców — mówi Anna Bartoszewicz-Wnuk.

Co w związku z tym będzie powstawać? Obiekty małe, o powierzchni do około 8 tys. mkw., zaspokajające podstawowe potrzeby mieszkańców ich najbliższej okolicy.

— Na popularności zyskają centra osiedlowe, złożone z supermarketu spożywczego oraz lokali usługowych. Ostatnim przykładem małej inwestycji (tylko 2 tys. mkw.) jest Centrum Handlowe Berensona, wybudowane na rogu ul. Zaułek i Berensona w Warszawie, którego najemcą strategicznym jest MarcPol. Podobna inwestycja powstała w zeszłym roku w podwarszawskich Łomiankach. Spodziewany jest również rozwój sklepów dyskontowych oraz parków handlowych. Czynsze w tych ostatnich obiektach są znacznie niższe niż w centrach handlowych, dlatego mogą uzupełniać oferty dobrze działających centrów. Dobrym przykładem jest park handlowy Młyn, który powstał w sąsiedztwie centrum handlowego Korona we Wrocławiu — wymienia Anna Bartoszewicz-Wnuk.

40

proc. O tyle wzrosły w I kwartale 2009 r. całkowite koszty najmu powierzchni w centrach handlowych.

150

tys. mkw. Tyle nowoczesnej powierzchni handlowej oddano do użytku w I kwartale w 2009 r.

Izabela Tadra

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Izabela Tadra

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu