Powietrzne kolizje stalowych ptaków

opublikowano: 02-06-2019, 22:00

Dwa razy na godzinę dochodzi do zderzenia w powietrzu. Zazwyczaj niegroźnego dla pasażerów, jednak bardzo kosztownego dla przewoźników

Strajk pracowników to druga pod względem kosztowym sytuacja w lotnictwie. A pierwsza? Kolizje z ptakami. Codziennie jest realizowanych nawet 200 tys. połączeń lotniczych. W rekordowych godzinach w powietrzu znajduje się nawet 19 tys. maszyn. Co 24 minuty któraś z nich uderza w ptaka. Według danych zebranych w latach 1990- -2015 amerykańskiej Federalnej Administracji Lotnictwa (FAA) z samolotami cywilnymi miało styczność 177 269 dzikich zwierząt (ptaków i zwierząt lądowych). Ptaki są odpowiedzialne za ponad 90 proc. tych incydentów. Organizacja Międzynarodowego Lotnictwa Cywilnego (ICAO) podaje natomiast, że w latach 2011-14 odnotowano 65 139 zderzeń z ptakami, a liczby mogą wzrosnąć w związku z wprowadzeniem lepszych technik sprawozdawczych. Do kolizji z ptakami najczęściej dochodzi podczas startu lub podejścia do lądowania. FAA twierdzi, że mniej niż 8 proc. incydentów zdarzyło się powyżej 900 metrów, a aż 61 proc. na wysokości poniżej 30 metrów. Oczywiście są wyjątki. Jednym z nich jest zdarzenie, które miało miejsce nad Wybrzeżem Kości Słoniowej. Na wysokości… 11 km.

Nie bez powodu uznano to za rekordową wysokość lotu ptaka (sępa plamistego). Lot zakończył się — dla pasażerów — szczęśliwie. Zupełnie wyjątkowe zderzenie zanotowano w 1987 r. Boeing 737-200 należący do Alaskan Airlines zderzył się w powietrzu z… rybą. Skąd ryba w przestworzach? Piloci samolotu utrzymywali, że widzieli rybołowa trzymającego w szponach rybę, którą w ostatniej chwili wypuścił, by uniknąć kolizji. Mimo że do kolizji z ptakami dochodzi bardzo często, bardzo rzadko kończą się one dla ludzi tragicznie. W historii światowego lotnictwa doszło do nieco ponad 50 wypadków spowodowanych zderzeniem z ptakami. Śmierć w nich poniosło blisko 300 osób. Najtragiczniejszy wypadek zdarzył się na początku lat 60. ubiegłego stulecia — podczas startu z lotniska w Bostonie samolot Electra L-188 uderzył w stado szpaków. Samolot stracił ciąg we wszystkich silnikach, po czym spadł na teren bostońskiego portu. Z ponad 70 pasażerów ocalało jedynie 10. Mimo upływu lat i towarzyszącego mu gwałtownego rozwoju techniki lotniczej naturalne zagrożenie, jakim są ptaki, ciągle daje o sobie znać. 15 stycznia 2009 r. pilotowany przez Chesleya Sullenbergera Airbus A320 niedługo po starcie z lotniska Nowy Jork — LaGuardia na wysokości około 900 m zderzył się ze stadem gęsi. Kolizja spowodowała utratę ciągu w obu silnikach. Tylko dzięki przytomności umysłu i umiejętnościom pilotów obyło się bez ofiar. Airbus lotem ślizgowym wylądował na rzece Hudson. Skończyło się jednak na gigantyczych stratach dla przewoźnika. Wystarczy się zastanowić, co się dzieje, gdy samolot uderzy w ptaka. Zazwyczaj cierpią na tym (poza ptakami oczywiście) zwrócone do przodu krawędzie samolotu — skrzydła, ogon, nos.

W przypadku w zasadzie wszystkich liniowców pasażerskich najsłabszym ogniwem są jednak silniki. Według specjalistów nowe rozwiązania konstrukcyjne łopatek silnika zmniejszają prawdopodobieństwo, że zassanie ptaka doprowadzi do poważnej awarii, ale statystycznie 5 proc. zassań ptaków powoduje konieczność wymiany silnika. Najczęściej uszkodzone części mogą być wymieniane na lotnisku, choć ich uzyskanie może stanowić problem. Niedawno Airbus A321-200N należący do British Airways, który leciał z Heathrow do Bukaresztu, zderzył się z ptakami podczas lądowania, a naprawa doprowadziła do 5-godzinnego opóźnienia następnego lotu. Oczywiście ptaki mogą uderzyć też w inne części samolotu. W samolotach pasażerskich jest małe prawdopodobieństwo, aby przedostały się przez przednie szyby, ale może to stanowić zagrożenie w przypadku mniejszych samolotów. Zwierzęta mogą również uszkodzić takie elementy samolotu, jak rurka Pitota, czyli czujnik prędkości — zagnieżdżenie się os w jednej z nich jest uważane za przyczynę katastrofy lotu Birgenair 301 w 1996 r. Na początku maja natomiast startujący w Bukareszcie Airbus A321-200 należący do Wizz Air po zderzeniu z ptakiem stracił radar pogodowy. Szacuje się, że straty ponoszone z tego tytułu wynoszą około 2 mld USD rocznie.

By zminimalizować ryzyko, lotniska zatrudniają sokolników lub testują inne metody płoszenia ptactwa. Naukowcy z francuskiej firmy Lord Ingenierie proponują na przykład odstraszanie ptaków za pomocą laserów o zielonej barwie światła. Urząd Lotnictwa Cywilnego (ULC), regulujący rynek lotniczy w Polsce, uruchomił już specjalny serwis internetowy poświęcony zjawisku kolizji z ptakami. Na stronie kolizjezptakami.pl piloci znajdą wskazówki, jak uniknąć kontaktu z ptakami.

Urząd udostępnił też poglądową mapę, pozwalającą na ustalenie obszarów podwyższonego ryzyka. To istotne, bo liczba kolizji samolotów z ptakami na polskim niebie rośnie. O ile w 2009 r. do ULC zgłoszono prawie 200 incydentów, to w 2017 r. było ich ponad 400. Na koniec wypada się zastanowić, czy pasażerowie mają szasnę na odszkodowanie za komplikacje w podróży będące skutkiem zderzenia samolotu z ptakami. Specjaliści z firmy Skycop, pomagającej w uzyskaniu odszkodowań od linii lotniczych, rozwiewają wątpliwości. Według Rozporządzenia 261/2004 to zdarzenie stanowi wyjątek, którego linie lotnicze nie są w stanie przewidzieć ani mu zapobiec. Lotniska też niewiele mogą zdziałać, choć oczywiście aby podnieść bezpieczeństwo i zminimalizować prawdopodobieństwo zderzenia z ptakami, wykorzystują m.in. ptaki drapieżne, pirotechnikę itp. Odszkodowanie zatem nie przysługuje.

Sprawdź program XVI Forum Polskich Menedżerów Logistyki POLSKA LOGISTYKA, 7-8 października 2019, Warszawa >>

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcin Bołtryk

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy