Z kolei inny rozmówca radia PIN Piotr Wiesiołek, wiceprezes NBP, ujawnia, że banki skorzystały już z instrumentów tzw. pakietu Skrzypka - nie chciał jednak powiedzieć które banki i w jakiej wartości
Wiceprezes NBP przyznał też, że trwają rozmowy ze szwajcarskim bankiem centralnym o udzieleniu pożyczki we frankach, która zasiliłaby nasz system bankowy w tę walutę. Nie chciał ujawnić, w jakiej byłaby wielkości, ale liczy ze zostanie przyznana w ciągu kilku dni.
Poniżej prezentujemy pełny wywiad.
Cezary Szymanek: Czy w gabinecie prezesa Sławomira Skrzypka wisi urządzenie, które można by było potocznie nazwać: miernik zaufania w sektorze bankowym ?
Wojciech Kwaśniak: Standardowo Bank Centralny kierując się oceną stabilności polskiego systemu finansowego, a bankowego w szczególności, obserwuje sytuację na rynku, dokonuje analiz, ogłasza również raporty oceniające tę stabilność.
CS: A pana zdaniem w skali od zera do dziesięciu w tej chwili zaufanie na rynku bankowym wynosiłoby ile?
WK: Nie chciałbym wchodzić w ocenę, ono jest niewątpliwie znakomicie niższe niż w poprzednich okresach przed poważnymi kłopotami banków w Europie Zachodniej i w Stanach Zjednoczonych.
CS: A wzrosło po ogłoszenie pakietu zaufanie pana zdaniem. O ile punktów w tej skali na przykład?
WK: Nie chciałbym tego oceniać, to jest bardziej rolą nadzorcy rynku, jakim jest Komisja Nadzoru Finansowego, aby dokonywać oceny działalności banków i poziomu ryzyka.
CS: Ale pana zdaniem ten pakiet zadziałał?
WK: W moim przekonaniu niewątpliwie był elementem, który podniósł zaufanie rynku do działań Banku Centralnego, jak i częściowo wzajemnie do siebie. Oczywiście musimy pamiętać, że każdy z banków indywidualnie podejmuje decyzje kierując się własnymi kryteriami, na które w dużej części wpływają również oceny holdingów finansowych, w których te banki działają .
CS: Mówi pan, że własnymi kryteriami, ale tak naprawdę pytanie jest podstawowe, czy kryteriami wypracowanymi tu w Warszawie, czy też np. w stolicach innych krajów europejskich, gdzie mieszczą się centrale instytucji finansowych, do których polskie banki należą. Czy to nie jest tak, że ten brak zaufania na polskim rynku finansowym to przede wszystkim wina tego, co dzieje się w głowach zachodnich menedżerów?
WK: Myślę, że tu działają obydwa czynniki razem, zarówno ten czynnik zewnętrzny związany z pozycją podmiotów dominujących w odniesieniu do większości polskich banków, jak i indywidualne oceny lokalne kierownictw banków w kontekście sytuacji, z która mamy do czynienia.
CS: Będzie jeszcze errata do pakietu zaufania?
WK: Bank Centralny poinformował, iż te instrumenty, które zastosował obecnie, są standardowymi instrumentami, które stosują banki działające w europejskim systemie banków centralnych i będzie obserwował sytuację. Jak dopiero ten pakiet rozpoczął swoje funkcjonowanie, będziemy obserwowali sytuację.
CS: Nie wyklucza pan w takim razie takowej erraty?
WK: Nie należy przesądzać, jaki będzie kierunek działań Banku Centralnego, będzie niewątpliwie adekwatny do sytuacji kierując się po pierwsze standardami dobrego działania banków centralnych, po drugie interesem stabilności naszego rynku.
CS: Tymczasem Komisja Nadzory Finansowego apeluje do banków, by zrewidowały procedury udzielania kredytów, bo są mało obiektywne i mało konserwatywne. Pan podziela to zdanie?
WK: Obserwując dzisiaj zachowanie banków można powiedzieć, że ten apel nie jest potrzebny, bo banki bardzo gwałtownie zmieniły swoją politykę kredytową zaostrzając warunki. W związku z tym uważam, że on dopełnia tylko to, co już banki uczyniły.
CS: Czyli co, działania Komisji Nadzoru Finansowego dotyczące zwiększenia restrykcyjności przy przyznawaniu kredytów, przede wszystkim hipotecznych, są na wyrost w obecnej sytuacji?
WK: W sytuacjach niestabilności potrzebny jest rozsądek w działaniu zarówno banków, jak i regulatora rynku, tak aby nie powodować gwałtownych zaburzeń na samym rynku czy w działalności poszczególnych banków.
CS: Regulator działa nierozsądnie?
WK: Myślę, że działa rozsądnie uwzględniając szereg czynników, które ocenia na bieżąco i podejmując adekwatne decyzje. Pamiętajmy, że jest to ogromny ciężar odpowiedzialności, który ciąży na regulatorze.
CS: Prawdopodobnie, oczywiście to wszystko jest w kategoriach prawdopodobieństwa, zalecenie Komisji Nadzoru Finansowego to wstęp do wydania rekomendacji, która zalecałaby bankom wymóg od klientów 20 – 30% wkładu przy kredytach hipotecznych. Czy tego typu rekomendacja w obecnej sytuacji jest potrzebna?
WK: Tak jak powiedziałem, banki już teraz same z siebie zaostrzyły bardzo warunki, w związku z tym…
CS: Ale bez rekomendacji później też będzie im łatwo samym z siebie znowu wrócić do tego co było kilka miesięcy temu, prawda?
WK: Myślę, że w perspektywie znacznie większym problemem będzie odbudowanie pewnego zaufania banków do rynku, jak i klientów do chęci zaciągania kredytów i to będzie znacznie większy problem w perspektywie kolejnych okresów niż to iż banki gwałtownie znowu będą ekspansywnie kredytować.
CS: A ile to może potrwać, owe odbudowywanie, o którym pan mówi?
KW: To jest przede wszystkim zależne od uspokojenia sytuacji na rynku globalnym, która w mojej ocenie potrwa jeszcze co najmniej do połowy przyszłego roku, dlatego iż po pierwsze uczestnicy rynku będą oceniać efekty planów ratunkowych, zarówno w Stanach Zjednoczonych jak i Europie, po drugie wszyscy będą oczekiwali na opublikowanie zaudytowanych wyników finansów za 2008 rok. Obecnie uczestnicy rynków międzynarodowych mniej chyba niepokoją się sytuacją w sektorze bankowym, bo ona wydaje się, że w głównej mierze już została zidentyfikowana, bardziej niepokoją się sytuacją, która może wystąpić w sektorze ubezpieczeniowym.
CS: Co pan ma na myśli?
WK: To iż chociażby po działalności firmy AIG widać, że firma ubezpieczeniowa dosyć mocno była zaangażowana w nabywanie szeregu instrumentów finansowych, jak również we współpracy z bankami, dokonywania szeregi operacji, które prowadziły do swoistego arbitrażu regulacyjnego, co pozwalało partnerom tej firmy czyli bankom na stosowanie większej dźwigni finansowej.
CS: Mówi pan o tym, że ten nastrój powoli się uspokaja, ale tymczasem mamy kolejny taki poniedziałek, kiedy to po weekendzie przychodzi do nas informacja z Holandii, gdzie rząd holenderski pompuje dziesięć miliardów euro do banku ING, nie końca temu wszystkiemu co się dzieje tak naprawdę.
WK: Dzisiaj jest sytuacja taka, że wszystkie banki, które prowadzą działalność globalną i które prowadzą w bardzo szerokim segmencie produktów finansowych, w szczególności produktów zaawansowanych, są na cenzurowanym i oczywiście wraz z pojawiającymi się plotkami, nieważne czy uzasadnionymi, te informacje destabilizują normalne funkcjonowanie tych banków, stąd też jest naturalne, że po doświadczeniach wcześniejszych, część rządów już jest przygotowana na to, aby podejmować działania stabilizujące sytuację w tych bankach.
CS: Myśli pan, że jest duże ryzyko, że polskie banki, filie międzynarodowych instytucji finansowych będą ratować firmy matki przed kłopotami?
WK: Wydaje się to mało prawdopodobne co najmniej z trzech względów, po pierwsze polski rynek finansowy jest zbyt mały, aby takiego wsparcia udzielać. Dla przykładu cały polski system bankowy to około 1/3 aktywów Commerzbanku, czyli można powiedzieć wcale nie największego banku europejskiego. Z drugiej strony wysoka jakość kierownictwa polskich banków jest zabezpieczeniem przeciwko łatwemu dokonaniu takiego transferu i po trzecie bardzo szerokie uprawnienia nadzoru nad rynkiem pozwalają nie tylko monitorować sytuację, ale bezpośrednio w nią ingerować poprzez ograniczenia bądź zakazy.
CS: Ale w zeszłym roku padł rekord ponad jedenastu miliardów zysku w sektorze bankowym, cztery i pół miliarda wytransferowano poza granice kraju – myśli pan, że za ten rok możemy mieć kolejny rekord, ale bardziej dlatego, że na Zachodzie jest kryzys?
WK: Wytransferowano w kategoriach dywidendy, która została opodatkowana i którą standardowo właściciele spółki, akcjonariusze, nie tylko krajowi ale i międzynarodowi, skorzystali z tej dywidendy. Tak się dzieje z uwagi na strukturę własności, że spora część tych środków jest przekazywane poza granice Polski, ale ja bym chciał zwrócić uwagę, że jeśli chodzi o podział wyniku za 2007 rok, dostępne były dane publikowane na ten temat, to wyglądał podział znacznie lepiej niż w poprzednich okresach. Banki znacznie więcej środków jednak pozostawiły na swoją działalność tutaj w kraju niż wypłaciły w formie dywidendy. Czy to był odpowiedni poziom, czas pokaże w odniesieniu do ryzyk, jak i skali działalności, którą te banki założyły.
CS: To może być presja, żeby w tym roku ta dywidenda była większa?
WK: Wydaje mi się, że wprost odwrotnie, że będzie większa presja na to, żeby znacznie więcej zysków pozostało, właśnie w kontekście stabilności tych banków, jak i planów rozwoju. Wydaje mi się, ze również presja ze strony regulatora będzie niewątpliwie znacznie silniejsza niż w poprzednim okresie.
CS: Będzie pilnował, by więcej z tych pieniędzy zostało w Polsce czy też może powinien, może tak powiedzmy?
WK: To na regulatorze ciąży obowiązek dokonania oceny ryzyk, które w każdym banku występują i oceny kapitału czy jest odpowiedni do zabezpieczenia tych ryzyk. Jeśli uznaje, że kapitał powinien być większy, ma prawo zażądać większego kapitału. Jednym ze źródeł zwiększenia tego kapitału jest m.in. zysk zatrzymany, ale gdyby zabrakło zysku, może żądać od właścicieli banku, akcjonariuszy, zwiększenia funduszy poprzez nową emisję akcji albo przez pożyczkę podporządkowaną.
CS: Były generalny inspektor Nadzoru Bankowego – ma pan teraz spokojne sny biorąc pod uwagę to, co się dzieje w polskim sektorze finansowym?
WK: Mam spokojne i mam ogromną satysfakcję bo to, że w polskim sektorze bankowym nie występują te ryzyka, które występują w sektorach bankowych innych państw, to dzięki temu, że polski sektor bankowy był dużo bardziej restrykcyjnie nadzorowany, regulowany, analizowany i kontrolowany pod względem inspekcyjnym niż inne sektory, no i dzięki temu mam satysfakcję. Jeśli weźmiemy pod uwagę, że średnie koszty kryzysów bankowych są na poziomie 15% PKB, to w polskich warunkach jest to kwota rzędu gdzieś 150 – 160 miliardów złotych. To jest wartość sprawnego nadzoru. Wtedy dopiero, gdy są sytuacje kryzysowe, okazuje się jak warto mieć dobry nadzór, sprawny nadzór, niezależny nadzór, który czasami podejmuje decyzje, które nie wszystkim się podobają, nie tylko w sektorze bankowym, politykom, analitykom, ale jeśli podejmuje trafne decyzje, no to później po pewnym czasie wszyscy uważają, że miał rację.