POWSTAJE POLSKI ODRZUTOWIEC

Witold Nieć
opublikowano: 1999-12-01 00:00

POWSTAJE POLSKI ODRZUTOWIEC

Skonstruowany przez Edwarda Margańskiego samolot wart będzie tyle, ile 5,5 tony złota

JAK CZESI: Samolot szkoleniowy, zbudowany przez Edwarda Margańskiego, może być produktem nie tylko dla wojska. Czesi z powodzeniem sprzedają na Zachodzie swój samolot szkolno-bojowy Albatros. fot. ARC

W bielskich hangarach stoi już makieta odrzutowego samolotu szkolno-bojowego, którego budową zajmuje się spółka konstruktora Edwarda Margańskiego. Projekt przyciągnął pieniądze zarówno prywatnych przedsiębiorców jak i Komitetu Badań Naukowych.

— Wymyśliłem samolot inny niż wszystkie. Latający symulator bojowy. Makieta odrzutowca stoi już gotowa w hangarze. Pierwszy lot zaplanowano na 2001 rok — mówi konstruktor Edward Margański.

— To jedno z najciekawszych przedsięwzięć realizowanych obecnie w naszych biurach konstrukcyjnych. Wspieramy ten projekt, bo konstrukcja ma wszelkie przesłanki stania się przebojem lotniczym nie tylko w naszym kraju — podkreśla Leszek Staniszewski, główny specjalista w KBN.

W 1986 roku Edward Margański otworzył pierwszy w powojennej Polsce prywatny Zakład Remontowo-Produkcyjny Sprzętu Lotniczego. Do tej pory wyremontował ponad 200 maszyn.

Wyzwanie

Skonstruowanie a następnie wyprodukowanie i oblatanie następcy popularnej Iskry stało się największym wyzwaniem, jakie postawił przed sobą konstruktor. Prototyp stoi już w hangarze. Wszystkie dotychczasowe prace sfinansował z własnej kieszeni. O tym, ile wydał, mówić nie chce.

— Kupiłbym za to dobrego mercedesa — przyznaje konstruktor.

Pierwszym, który odważył się na zaangażowanie własnych pieniędzy w nowy projekt Edwarda Margańskiego, był Andrzej Izdebski, właściciel lubelskiej firmy E&K, który wyłoży 30 proc. potrzebnych pieniędzy. W tym roku natomiast podpisano umowę z KBN.

— Nie będę rozmawiał o pieniądzach. Chciałbym zamiast tego odnieść koszty stworzenia samolotu zespołu Edwarda Margańskiego do ceny złota. Naszym zdaniem, maszyna ta pochłonie tyle pieniędzy, ile trzeba by zapłacić ilość złota równą masie samolotu, czyli około 5,5 tony — mówi Leszek Staniszewski, główny specjalista w Komitecie Badań Naukowych.

Oznaczałoby to, że maszyna będzie warta 23,5 mln zł. To chyba niewiele, jeżeli weźmie się pod uwagę, że nowoczesny samolot bojowy kosztuje od 80 do 200 mln zł.

Jak myśliwiec

Samolot z Bielska ma być latającym symulatorem bojowym, który pozwoli szkolić pilotów wojskowych za znacznie mniejsze pieniądze niż obecnie. Godzina lotu Mig-a 29 to wydatek blisko 45 tys. zł, szturmowiec Su-22 jest nieco tańszy, bo godzinny lot kosztuje 27 tys. zł. Godzina treningu na szkolno-bojowej Iskrze to wydatek około 1,5 tys. zł.

— Podczas lotu samolot będzie się zachowywał jak prawdziwy uzbrojony myśliwiec. Tylko że wszystkie sytuacje bojowe i awaryjne będą symulowane z ziemi. Prawdziwe będą za to przeciążenia i manewry, jakie wykonuje samolot — dodaje Edward Margański.