POWSTAŁ BANK POMYSŁÓW
Na Śląsku założono instytucję, kojarzącą wynalazców z firmami
W Polsce nadal nie docenia się znaczenia wynalazków. Wiele pomysłów jeszcze przed opatentowaniem wycieka z kraju. Rozwiązania opatentowane zalegają często półki. Trudno jest bowiem znaleźć przedsiębiorstwo, które zainwestowałoby we wdrożenie wynalazku. Jedna ze śląskich instytucji wpadła na pomysł kojarzenia wynalazców z firmami.
— Do mojej kancelarii trafia 30-40 wynalazków i około 50 wzorów użytkowych rocznie. Przez ostatnie pięć lat nie było pomysłu, którego nie udałoby się wdrożyć. Do najciekawszych zaliczyłbym nową metodę recyklingu, polegającą na przetwarzaniu odpadów z tworzyw sztucznych na paliwa syntetyczne — wyjaśnia Maciej Adam Klassek, rzecznik patentowy, właściciel Kancelarii Patentowej Inventconsult z Katowic.
Wynalazcami są zazwyczaj pracownicy ośrodków badawczo-rozwojowych, osoby z wykształceniem technicznym, choć nie brak po prostu pasjonatów.
— Uważam, że w Polsce, a zwłaszcza w regionie śląskim, powstało wiele ciekawych pomysłów, które nie są wykorzystane. Poza tym na Śląsku panuje obecnie specyficzna sytuacja — wiele przedsiębiorstw sektora górniczego ulega likwidacji. Na bruk idą często osoby, które zajmowały się tam usprawnieniami racjonalizatorskimi czy wynalazkami — tłumaczy Andrzej Mrówka, dyrektor Banku Rozwiązań Nowatorskich z Katowic.
Quasi-pośrednik
Bank Rozwiązań Racjonalizatorskich powstał wiosną 1999 r. przy Śląskim Wojewódzkim Klubie Techniki i Racjonalizacji. Stara się pośredniczyć między wynalazcą a zakładem, który skłonny jest wdrożyć dany projekt. Najwięcej zgłoszonych do banku rozwiązań racjonalizatorskich dotyczy górnictwa, przemysłu motoryzacyjnego i elektromaszynowego.
— Na początku nasz rzecznik patentowy ocenia każde rozwiązanie nowatorskie: projekt racjonalizatorski, patent, wzór użytkowy czy wynalazek. Pomagamy w opatentowaniu danego pomysłu. Jeżeli zachodzi taka potrzeba, zwracamy się o ekspertyzę do konkretnego instytutu naukowego. W przypadku, gdy projekt zostanie pozytywnie oceniony przez ekspertów, podpisujemy z jego twórcą umowę. Następnie szukamy możliwości wdrożenia wynalazku, rozsyłając oferty do przedsiębiorstw. Trafiają one zwykle do działów wynalazczości danego zakładu, gdzie analizie i porównaniu poddaje się zarówno patenty polskie jak i zagraniczne, wybierając te, które dadzą firmie największe korzyści. Obecnie zgłoszono nam 19 projektów. Jednak najwyżej 5 uda nam się wdrożyć — szacuje Andrzej Mrówka.
W Polsce trudniej
Mimo wejścia w życie nowelizacji ustawy o wynalazczości, rzecznicy wskazują na gorszą pozycję polskiego wynalazcy.
— W naszym kraju ciągle nie przykłada się wagi do wartości niematerialnych. Patent — jako towar, który można korzystnie sprzedać lub kupić — nadal nie funkcjonuje w polskiej mentalności. Wiele cennych pomysłów wycieka z kraju. Zachodnie firmy płacą za nie bardzo tanio. Wynalazca sprzedaje swój pomysł, rezygnując na piśmie ze swoich praw autorskich. Firmy zachodnie przeprowadzają u siebie całą procedurę patentową. Wynalazki zaś wdrażają i wykorzystują przy produkcji, czerpiąc z tego zyski — wyjaśnia Andrzej Mrówka.