Powszechny pesymizm wśród zarządzających

Adrian Boczkowski
28-10-2008, 00:00

WIG20 jako jeden z pierwszych w Europie wyszedł wczoraj nad kreskę. Wysoka zmienność męczy jednak zarządzających i maklerów.

Krajowi inwestorzy liczą na chociaż krótkie odreagowanie ostatnich spadków. Znów się przeliczą?

WIG20 jako jeden z pierwszych w Europie wyszedł wczoraj nad kreskę. Wysoka zmienność męczy jednak zarządzających i maklerów.

WIG20 jako jeden z pierwszych indeksów w Europie wyskoczył wczoraj po południu blisko 3 proc. na plus. To może świadczyć o relatywnej sile GPW. Indeksy mniejszych spółek czy wskaźnik szerokiego rynku pozostały daleko w tyle.

Nowe dno bessy

Na wczorajszej sesji krajowe indeksy ustanowiły nowe dno bessy. WIG20 spadał przed południem blisko 5,5 proc. schodząc poniżej 1471 pkt. Znacznie mocniejsze zniżki można było zobaczyć na innych europejskich parkietach. Wszystkiemu winne były niższy od prognozowanego odczyt niemieckiego indeksu Ifo (widać wciąż zniżkujący optymizm przedsiębiorców) oraz panika na azjatyckich giełdach rankiem naszego czasu. Nikkei spadł 6,4 proc. (do 26-letniego minimum), a towarzyszył mu silny wzrost wartości japońskiego jena. To zagroziło zyskom tamtejszych ekspoterów. Hang Seng w Hongkongu spadł o 12,7 proc. przez wzlatujące rynkowe stopy procentowe, a główny indeks filipińskiej giełdy zniżył się o 12 proc., wywołując czasowe zatrzymanie notowań. Na dolnych widełkach zawiesiła się też miedź w Szanghaju, a handel przerwano na giełdzie w Bukareszcie (po kilkunastu minutach sesji spadki wyniosły 13 proc.).

Nowy etap bessy

Możliwe, że jesteśmy świadkami wejścia w drugi etapu bessy, kiedy chwiejące się instytucje finansowe nie mają największego znaczenia dla notowań.

— Zamieniliśmy obawy finansowe na obawy natury ekonomicznej — komentuje dla Bloomberga Roland Lescure, zarządzający 128 mld USD w paryskim Groupama Asset Management.

Zmienność pozostaje jednak wciąż męcząco duża.

— Stres jest wyczerpujący. Nie można pozwolić sobie na spuszczenie z oczu notowań nawet na minutę. Przez ciągłe duże wahania można stracić okazję lub doznać wielkich strat — mówi Arthur Cashin, dyrektor w UBS Financial Services, związany z nowojorską giełdą od 44 lat.

— Tymczasem szukamy kierunków, w jakich podążą gospodarki. Problemem jest to, że spadki kursów akcji prowadzą do zniżek na innych rynkach [surowców, nieruchomości — przyp. red.] — dodaje Roland Lescure.

O stabilizację i odpoczynek dla skołatanych inwestorskich nerwów może być w najbliższym czasie trudno.

— Pomimo różnych interwencji (obniżki stóp procentowych, rządowe plany ratunkowe) kryzys finansowy jeszcze się nie ustabilizował — twierdzi we wczorajszym raporcie specjalnym Gudrun Egger, analityczka wiedeńskiego Erste Banku.

Jej słowa potwierdza brak euforii po zaskakującym wzroście sprzedaży nowych domów we wrześniu w USA. Widać, że inwestorów nie interesuje zbytnio przeszłość.

Strach zwycięża

Mimo pomocy Międzynarodowego Funduszu Walutowego dla Ukrainy i Węgier, nasz region nie może liczyć na masowy powrót zagranicznego kapitału.

— Jesteśmy bardzo negatywnie nastawieni do inwestycji na rynkach rozwijających się — mówi Florence Barjou z Lyxor Asset Management (grupa Societe Generale).

— Teraz ludzie naprawdę zdają sobie sprawę, że spowolnienie staje się bardzo globalne i będzie miało skutki w rachunkach bieżących poszczególnych gospodarek — dodaje.

Zejdziemy jeszcze w dół

Marek Rogalski

główny analityk FIT DM

Gdy japońska waluta szybko się umacnia (posypały się strategie carry trade i trzeba odkupywać jeny), siłą rzeczy zysk japońskich spółek mocno spadną. Tamtejsze indeksy będą więc nadal pikowały. Europa spada na fali nie najlepszych globalnych nastrojów, a dodatkowo sama wchodzi w recesję.

Uważam, że wkrótce

WIG20 spadnie do 1385 pkt.

To jednak zbyt silne wsparcie, by łatwo pękło. Spodziewam się tu co najmniej 5-procentowego wybicia indeksów do góry i utrzymania się WIG20 powyżej tego poziomu przez kolejne dwa- trzy miesiące. Docelowo nie zdziwiłbym się jednak, gdybyśmy zobaczyli na WIG20 1 tys. pkt.

Popatrzmy jednak na Wall Street. Niby jest tam potworna panika, system się wali, ale jednocześnie spadki są niewielkie. Nie zostały pogłębione dołki z pierwszej połowy października, wyprzedaż akcji hamuje. Widać, że buduje się tam formacja wybicia górą, a nie dołem. Sygnał wyprzedaży przyszedł na początku bessy z USA, więc spore odbicie również może być tam zapoczątkowane. Do takiego scenariusza nie pasuje jedynie zachowanie się kursu EUR/USD, który przełamuje z łatwością wszelkie wsparcia. Warto jednak podkreślić, że to w przypadku giełdy, a nie w przypadku walut bardziej sprawdza się analiza techniczna.

Adrian Boczkowski

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Adrian Boczkowski

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Nieruchomości / / Powszechny pesymizm wśród zarządzających