Poza GPW też jest życie

Piotr Kędra
06-06-2006, 00:00

W zawodowym życiu wielu przedsiębiorców czasem nadchodzi moment, gdy decydują się na debiut giełdowy.

Przez jakiś czas po debiucie miły dreszczyk emocji towarzyszył sprawdzeniu bieżącego kursu akcji i szybkiemu przeliczeniu wartości rynkowej firmy.

Z biegiem czasu zainteresowanie rynku spółką maleje, zwłaszcza gdy ma ona niewielką płynność i kapitalizację. Spółka, która nie budzi zainteresowania analityków, ma znikome szanse na przyciągnięcie dużych inwestorów, przez co obrót staje się niewielki. Kurs akcji staje się podatny na nawet minimalne wahania popytu i nagle okazuje się, że spółka jest wyceniana znacząco poniżej lub powyżej swojej wartości.

Jest alternatywa

Pół biedy jeżeli akcjonariusze stanowią zwartą grupę, która w dalszym ciągu chce i może podejmować odważne decyzje w celu wykorzystania potencjału spółki. Albo jeżeli spółka ma zarząd, który ma motywację do takiego działania. W ekstremalnych przypadkach może się dodatkowo okazać, że w tak zwanym międzyczasie spółka staje się kandydatem do restrukturyzacji, która nie może być przeprowadzona ze względu na paraliż decyzyjny po stronie właścicielskiej. Swój wkład ma tu często krótki horyzont inwestycyjny inwestorów giełdowych, co powoduje, że zarządowi jest ciężko przeforsować decyzje, które powodują spadek rentowności w perspektywie roku czy dwóch. Paradoksalnie fundusze emerytalne, które mają pomnażać pieniądze przeciętnego emeryta przez następne kilkadziesiąt lat, są co kwartał ustawowo rozliczane z osiągniętej trzyletniej stopy zwrotu i karane w przypadku osiągnięcia wyników znacząco odbiegających od średniej.

W przeciwieństwie do inwestorów giełdowych fundusze typu private equity uzyskują kapitał na okres około 10 lat i są rozliczane z wyników od momentu zainwestowania do wyjścia z inwestycji. Stąd horyzont inwestycyjny między 3 a 7 lat i możliwość akceptowania decyzji bolesnych w krótkim okresie, które mogą zaowocować lepszymi wynikami w przyszłości. Z tego też powodu w Europie fundusze private equity zaczęły odgrywać znaczącą rolę w przejmowaniu spółek giełdowych. O ile w latach dziewięćdziesiątych średnia wartość takich transakcji była liczona w dziesiątkach milionów euro, czyli dotyczyła głównie małych spółek, o tyle w 2005 roku osiągnęła miliard euro. Największą transakcją tego typu w zeszłym roku było przejęcie i wycofanie z obrotu firmy Amadeus Global Travel (międzynarodowy system rezerwacyjny dla hoteli i linii lotniczych) za 4,3 miliarda euro.

Rumuńska Terapia

W sierpniu 2003 roku Advent International nabył za 50 milionów dolarów (płacąc znaczącą premię w stosunku do ceny sprzed wezwania) 91 proc. notowanego na giełdzie papierów wartościowych w Bukareszcie producenta leków generycznych — Terapii — a następnie wycofał spółkę z obrotu publicznego. Część środków na nabycie spółki pochodziła z długu bankowego, czyli był to tzw. wykup lewarowany. W momencie sprzedaży w marcu bieżącego roku Terapia mogła pochwalić się dwuipółkrotnym wzrostem sprzedaży w stosunku do stanu zastanego. Nabywca — indyjska firma farmaceutyczna Ranbaxy Laboratories — zapłacił za 97 proc. akcji spółki 324 miliony dolarów.

Terapia, sprywatyzowana w 1996 roku, zadebiutowała na giełdzie rok później. Spółka przeszła podstawową restrukturyzację i osiągała przyzwoitą rentowność, choć rozwój w ostatnich trzech latach poprzedzających transakcję pozostawiał wiele do życzenia.

Przystępując do inwestycji i bazując na swoim sporym doświadczeniu inwestycyjnym w branży farmaceutycznej, Advent uważał, że Terapia ma znaczący potencjał wzrostu, ale pod warunkiem skoncentrowania się na wybranych obszarach terapeutycznych oraz doinwestowania działu sprzedaży i marketingu. Nie było to jednak możliwe przy rozproszonym akcjonariacie, na który składało się kilku inwestorów finansowych i kilkadziesiąt tysięcy (!) inwestorów indywidualnych. Do rady nadzorczej został powołany bardzo doświadczony specjalista branżowy, który z czasem objął funkcję prezesa zarządu. Bardzo kompetentny zespół menedżerski Terapii został także wsparty nowym dyrektorem finansowym. Zarząd spółki miał kluczowe znaczenie w realizacji nowej strategii. Dla zapewnienia jedności celów zarządu i inwestora Advent zaoferował zarządowi pakiet opcji o wartości proporcjonalnej do wzrostu wartości spółki w okresie inwestycji.

Wsparcie partnera

W ciągu niecałych trzech lat od przejęcia przez Advent i wycofania z obrotu publicznego spółka wprowadziła na rynek 23 nowe preparaty oraz przejęła w połowie 2005 roku dwóch mniejszych producentów, uzyskując w ten sposób 12 leków, które uzupełniły ofertę Terapii. W momencie sprzedaży inwestorowi branżowemu spółka była w trakcie rejestracji kolejnych 60 preparatów, których wdrożenie było planowane w ciągu następnych trzech lat. Znaczącemu przeobrażeniu uległa sieć reprezentatów medycznych, która z 34 osób w 2003 roku została zwiększona do 154 osób. Jednocześnie z rozwojem sprzedaży konieczne było wyczyszczenie, i to w dosłownym tego słowa znaczeniu, części produkcyjnej firmy: wyburzenie starych budynków pozostałych po zaniechanej produkcji substancji chemicznych i zlikwidowanie skażenia gleby oraz wód gruntowych.

Jak się okazało, nabywca docenił włożony przez zarząd i właściciela wysiłek, płacąc cenę wielokrotnie wyższą od ceny nabycia spółki przez Advent.

W 2005 roku liczba spółek notowanych na GPW przekroczyła 250. Komisja Papierów Wartościowych i Giełd początkowo niechętnie patrzyła na zamiary wycofania akcji z obrotu publicznego, wychodząc zapewne z założenia, że jeśli się ma czegoś niedużo, to trzeba pilnować, żeby się nie miało jeszcze mniej. Przełomowym, z tego punktu widzenia, momentem był rok 1997, kiedy zostały wycofane dwie pierwsze spółki. W kolejnych latach liczba ta rosła, a w 2005 roku wycofanych zostało z obrotu 18 firm (zgodnie z danymi KPWiG). Znacząca ich część to spółki, które wpadły w tarapaty finansowe, pozostałe to firmy, które zostały przejęte przez krajowe lub zagraniczne podmioty. Na razie działające w Polsce fundusze private equity nie przeprowadziły jeszcze transakcji nabycia spółki i wycofania z obrotu publicznego.

Giełda jest ważnym elementem gospodarki: daje firmom dostęp do kapitału, ich właścicielom płynność, a inwestorom zarówno instytucjonalnym, jak i indywidualnym możliwość uczestniczenia we wzroście wartości firm, w których akcje inwestują. Wiele polskich firm pokazało, że potrafi skutecznie wykorzystać atuty, które daje status spółki publicznej: uzyskiwały środki na realizacje inwestycji, dokonywały przejęć za gotówkę i w zamian za emisje własnych akcji. Swoim sukcesem zachęcają innych przedsiębiorców do pójścia w ich ślady.

Ale są też spółki, dla których giełda stała się w pewnym momencie kulą u nogi — mają rozproszony akcjonariat i plany rozwoju, których ten akcjonariat nie docenia; albo wymagają przeprowadzenia restrukturyzacji, co do której rozpoczęcia właściciele nie mogą się porozumieć. I takie spółki powinny wziąć pod swoje skrzydła fundusze private equity. Z korzyścią dla wszystkich.

Piotr Kędra, dyrektor inwestycyjny w Advent International

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Piotr Kędra

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Transport i logistyka / / Poza GPW też jest życie