Pozwólcie studentom spróbować

Dorota Czerwińska
29-06-2007, 00:00

Gdy młodzi coraz częściej wyjeżdżają do pracy na Zachód, staże stwarzają pracodawcom szansę zdobycia zdolnego i lojalnego pracownika.

Sprawdź i zatrudnij

Gdy młodzi coraz częściej wyjeżdżają do pracy na Zachód, staże stwarzają pracodawcom szansę zdobycia zdolnego i lojalnego pracownika.

Duże przedsiębiorstwa przez cały rok przyjmują praktykantów.

— To najlepsze narzędzie rekrutacyjne. Ze 100 studentów, których przyjmujemy w roku, około 80 zatrudniamy na etaty. Ci, którzy mogą pogodzić naukę z pracą, zaczynają od razu, na innych czekamy nawet rok — twierdzi Andrzej Gojny, dyrektor personalny firmy doradczej KPMG.

Na pomysł takiego okresu próbnego wpada coraz więcej pracodawców. Dla wielu wakacyjni praktykanci to także wsparcie w okresie urlopowym.

Internet i biuro karier

Jak znaleźć praktykanta? Można dać ogłoszenie do prasy, informować o przyjmowaniu studentów na swojej stronie internetowej (studenci często sami docierają do firm, które ich interesują), uczestniczyć w targach pracy. Coraz więcej przedsiębiorstw bierze udział w rozmaitych konkursach dla studentów (na przykład Grasz o Staż czy Cień Menedżera). Często dodatkową korzyścią w takim wypadku jest to, że to organizatorzy lub wyznaczone przez nich firmy doradcze przeprowadzają selekcję kandydatów, by wybrać najbardziej odpowiadających wymaganiom pracodawcy.

W znalezieniu praktykantów pomagają również działające w każdej wyższej szkole publicznej i niepublicznej uczelniane biura karier.

— Dający u nas ogłoszenia pracodawcy mają także dostęp do bazy danych studentów, których CV odpowiada wymaganiom firmy — mówi Monika Madziarek z biura karier Akademii Ekonomicznej w Poznaniu.

Innym sposobem jest podpisanie umowy między reprezentującym uczelnię biurem karier, studentem i pracodawcą. Zwłaszcza gdy firmie zależy na osobach z konkretnej uczelni lub kierunku, na których nie ma obowiązkowych praktyk zawodowych. Student musi się wtedy sam ubezpieczyć, choć wystarczy też posiadanie karty Euro 26. Umowa potwierdza, że kandydat rzeczywiście jest praktykantem.

— Porozumienie sankcjonuje obecność studenta w firmie, na przykład podczas kontroli Państwowej Inspekcji Pracy. Dzięki niej przedsiębiorstwo nie musi praktykantowi płacić wynagrodzenia — wyjaśnia Marta Piasecka, kierowniczka biura karier na Uniwersytecie Warszawskim.

Walka o najlepszych

Przedstawiciele firm przyznają, że chętnych na praktyki jest coraz mniej, bo konkurencja rośnie, a poza tym studenci często wolą w wakacje zarobić konkretne pieniądze za granicą albo nawet — jeśli się uda — odbyć tam przydatny potem staż. Okazuje się, że dla niektórych pracodawców może to być korzystne.

— Mniej osób stara się o praktyki, za to częściej zgłaszają się studenci, którzy rzeczywiście są zainteresowani praktyką w KPMG. Wcześniej więcej było zgłoszeń przypadkowych na zasadzie: a nuż się uda — uważa Andrzej Gojny.

Jak powinny przyciągnąć młodych ludzi firmy zaczynające odczuwać brak praktykantów?

— Coraz więcej przedsiębiorstw decyduje się na praktyki płatne. To dobrze, bo to bardziej motywuje studentów, zwłaszcza gdy wykonują konkretną pracę przynoszącą firmom wartość dodaną. Płacą bardzo różnie — jedne 200 zł, inne nawet 2 tys. — zauważa Marta Piasecka.

Koncern Masterfoods Polska płaci praktykantom aż 3,2 tys. zł miesięcznie, a do tego jeszcze pokrywa koszty hotelu. Czy się opłaca?

— To najlepsza z możliwych inwestycja. Przecież pracujący u nas studenci wpływają na wyniki biznesowe firmy realizując u nas projekty, a w przyszłości mogą stać się naszymi współpracownikami. Wielu naszych wysokich rangą menedżerów zaczynało od praktyk u nas — wyjaśnia Ewa Sękowska z Master- foods Polska.

Jeśli pracodawca chce mieć z praktykantów rzeczywiste korzyści, musi się przygotować na ich przyjęcie.

— W pierwszym tygodniu podczas szkoleń poznają oni specyfikę pracy w naszej firmie. Każdy ma swojego mentora, który się nim opiekuje i dzieli wiedzą — opowiada Andrzej Gojny.

Marta Piasecka dodaje zaś, że dobrze, gdy praktykant przychodzi na konkretne zapotrzebowanie działu lub osoby, której będzie pomagał.

— Nie może być złem koniecznym, bo ani firma nie będzie zadowolona, ani tym bardziej praktykant — konkluduje Marta Piasecka.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dorota Czerwińska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Kariera / / Pozwólcie studentom spróbować