PPK mają też mroczne oblicze

Mateusz C. Wojtala
opublikowano: 27-06-2019, 22:00

Uczestnicy debaty na temat pracowniczych planów kapitałowych dostrzegają negatywne zjawiska, które mogą dotknąć GPW.

Wydźwięk opublikowanego 27 czerwca raportu „Pracownicze plany kapitałowe — koszty i korzyści”, przygotowanego przez Politykę Insight i Nationale- -Nederlanden PTE, jest jednoznacznie pozytywny i mówi nawet o 8-10 mld zł dodatkowego kapitału rocznie, który zasili warszawską giełdę. W dyskusji, która rozgorzała przy okazji prezentacji opracowania, opinie o wpływie na GPW były jednak zróżnicowane.

— Zaletą jest delikatna, ale jednak zmiana struktury oszczędności gospodarstw domowych. Obecnie prawie 40 proc. to depozyty bankowe, a największą częścią majątku Polaków stanowią mieszkania. W wyniku PPK struktura aktywów przesuwa się troszkę z rynku mieszkaniowego, który nie przyczynia się do długookresowego wzrostu gospodarczego, w stronę finansowania firm — mówi Aleksander Łaszek z fundacji Forum Obywatelskiego Rozwoju.

Ekspert dostrzega jednak również zagrożenie wynikające przede wszystkim ze struktury naszego rynku kapitałowego.

— Biorąc pod uwagę skład WIG20 [przeważają w nim spółki skarbu państwa — red.] i założenia dotyczące lokowania środków z PPK wychodzi na to, że ponad połowa z nich zainwestowanazostanie w akcje jednostek sektora publicznego albo spółki kontrolowane przez skarb państwa. To negatywnie odbije się na efektywności. Firmy państwowe są mniej wydajne i działają w chronionych sektorach — dodaje Aleksander Łaszek.

Wtóruje mu ekonomista Janusz Jankowiak, który również stawia pod sporym znakiem zapytania efektywność tych inwestycji, patrząc na strukturę portfela. Krytycznie odnosi się do przedstawiania PPK jako panaceum na problem GPW.

— Na rynek kapitałowy wpływa przede wszystkim podaż firm — oferty publiczne, których powinno być jak najwięcej. Nie chodzi natomiast o sztuczne wzmacnianie popytu, który będzie windował ceny kurczącej się liczby spółek na giełdzie — uważa Janusz Jankowiak.

W obronie PPK stanęła Izabela Olszewska, członek zarządu GPW. Jej zdaniem PPK są kluczowe dla rozwoju rynku, ale jednocześnie dobrze prosperująca giełda jest warunkiem rozwoju pracowniczych planów kapitałowych.

— Jest wiele ciekawych spółek, które złożyły prospekty emisyjne w Komisji Nadzoru Finansowego lub są w kontakcie z GPW i wstrzymują oferty publiczne ze względu na niskie wyceny na rynku. Są one wynikiem kumulacji kilku negatywnych zjawisk. Jednym z nich jest suwak OFE, w wyniku działania którego co miesiąc podaż akcji na rynku wtórnym sięga 300 mln zł, a czasami nawet więcej. Spadające wyceny skłoniły też wielu akcjonariuszy do zdjęcia spółek z giełdy. Pojawienie się sporego lokalnego strumienia pieniędzy jest bardzo ważne z punktu widzenia rynku kapitałowego — mówi Izabela Olszewska.

Jak podkreśla, giełda dostrzega duże zainteresowanie tematem PPK wśród zagranicznych partnerów.

— Wszyscy twierdzą, że w swoich inwestycjach zawsze dodają kilka punktów do rynku, na którym obserwują stały dopływ rodzimego kapitału. Mam nadzieję, że pojawienie się tego strumienia uaktywni oferty publiczne i przyciągnie nowy kapitał zagraniczny. Są to kluczowe kwestie, bo na świecie to właśnie giełda finansuje innowacje — dodaje Izabela Olszewska.

40 proc. Przynajmniej tyle aktywów PPK z akcyjnej części portfela będzie musiało być ulokowane w akcjach spółek z WIG20.

30 proc. To limit na inwestycje w spółki z indeksu mWIG40 i pozostałe spółki z GPW.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mateusz C. Wojtala

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu